6 obserwujących
78 notek
23k odsłony
  150   0

Dlaczego w Szwecji mężczyźni biorą urlopy „macierzyńskie”

Chyba rozumiem feministki. One po prostu nie chcą być traktowane w życiu codziennym jako kobiety. I ja to pochwalam. To strasznie męczące takie „bycie kobietą”, czy „bycie mężczyzną”. Człowiek cały czas musi grać swoją rolę, a nie zawsze to dobrze wychodzi. Czasem wręcz śmiesznie...

Zgodnie z definicją feminizm jest intelektualnym i politycznym ruchem na rzecz zrównania w pełni ekonomicznych, socjalnych, politycznych praw kobiet z prawami mężczyzn. Początki ruchu sięgają XVIII wieku i rewolucji francuskiej. Początkowo słowo to było określeniem pejoratywnym oznaczającym kobiece frustracje... W roku 1892 na międzynarodowej konferencji ruchów kobiecych przyjęto termin „feminizm” jako oficjalne określenie ruchu na rzecz równouprawnienia kobiet.

Istnieje wiele odmian feminizmu, ze względu na różnice (głównie etniczne i polityczne) między jego zwolennikami oraz z powodu zmian światopoglądowych, jakie zachodzą w samym ruchu feministycznym. Dzisiaj pod pojęciem feminizmu rozumie się przede wszystkim nowy ruch feministyczny, za którego początek uważa się wydanie przez Betty Friedan w roku 1963 książki pt. "Mistyka kobiecości". W Szwecji ruch feministyczny jest bardzo silny i ma lewicowe zabarwienie. Czołową przedstawicielką ruchu jest Gudrun Schyman, była przewodnicząca partii komunistycznej.

Współcześnie, w oparciu o różnice dotyczące postrzegania przez ruchy kobiece elementów i metod zmiany sytuacji społecznej kobiet, wyróżnia się trzy rodzaje feminizmu: liberalny (definiując istniejące stosunki społeczno-polityczne jako niekorzystne i dyskryminujące kobiety, dąży do zrównania kobiet i mężczyzn w świetle prawa oraz stworzenia idealnego, neutralnego ustroju państwowego, w którym podejmowane przez człowieka role społeczne, pozbawione byłyby podziału na kategorie męskie i żeńskie), radykalny (postuluje potrzebę zmian społeczno-politycznych w oparciu o kobiecy sposób postrzegania rzeczywistości oraz potrzeby kobiet) i umiarkowany (za cel swojej działalności przyjmuje skuteczność działania, w perspektywie bliższej i dalszej, na rzecz poprawy jakości życia kobiet).

W Polsce kobieta, która nie jest traktowana jako kobieta, czuje się obrażona. (Jak długo jeszcze?) W Szwecji wręcz przeciwnie, przeważnie czuje się obrażona, kiedy jest traktowana jako kobieta, z wyjątkiem oczywiście tych intymnych sytuacji, w których jest to niezbędne, ale w życiu codziennym to ewidentna obraza, a może i dyskryminacja.

Kobiety w Szwecji zarabiają podobno mniej niż mężczyźni, pracując na tych samych stanowiskach pracy. W związku z tym szwedzkie kobiety starają się wyglądać jak mężczyźni, sądząc, że to im pomoże. Nie malują się, nie depilują, włosy strzygą krótko, noszą takie same dżinsy i adidasy, jak ich koledzy. Piją piwo w knajpach. Czyli dają (dajom) w szyję i rodzą (rodzom) mniej dzieci, jak by to określił pewien upolityczniony staruszek) Krok mają (jak pisał polski psycholog mieszkający w Szwecji, Jacek Kubitsky, w książce „Szwecja od środka”) ciężki, całkowicie pozbawiony kobiecej gracji. I o to chodzi. Po co drażnić. Jak popatrzysz na kobietę dwuznacznie, to poda cię do sądu, więc lepiej w ogóle na nie nie patrzeć.... Całe szczęście, że nie ma na co. Szwedki już o to dbają, aby wyglądać nieatrakcyjnie, czyli niekobieco, czyli w sposób, dzięki któremu nie będą dyskryminowane w społeczeństwie tylko uważane za ludzi, a nie za kobiety. W Polsce już dawno to zauważono. Nawet jest taka piosenka Młynarskiego, którą śpiewał Janusz Gajos w kabarecie „Dudek” – szpetna Szwedka, zwinna Finka, dumna Dunka… 


„Nie uszedłem kroków stu,

gdy uwagę moją tu

zaprzątnęła wyjątkowo szpetna Szwedka.

Rudy wiking zwolnił krok

i - jak ja - też wbił w nią wzrok,

choć to była wyjątkowo szpetna Szwedka.

Ona miała w sobie coś,

cóż, od dawna mamy dość

dziewcząt, które się maluje na winietkach.

Biegłem, czując poszum krwi,

lecz - niestety - znikła mi

z tamtym rudym - przecudownie szpetna Szwedka.”


Ale wróćmy do głównego wątku. Jasne! Kobiety to po prostu „ludzie” i tak je należy traktować. No bo weźmy takie wspólne pracowanie z kobietami w jakiejś instytucji. Trzeba im nadskakiwać, kupować kwiaty, mówić jakie mają piękne oczy, podziwiać nowe kreacje, nowe fryzury, pamiętać o dniu kobiet. One z kolei muszą przewracać oczami, nosić niewygodne szpilki i obcisłe spodnie. Wszystko to męczy obie strony i przeszkadza w pracy. A tak mamy to z głowy. Z człowiekiem nie trzeba się przecież cackać jak z kobietą. Człowiek to tylko człowiek i odpada ta cała drobnomieszczańska gra damsko-męska.

W Szwecji nie obowiązuje przepuszczanie kobiety pierwszej w drzwiach, a może to być wręcz uznane za ewidentny dowód traktowania kobiety jako istoty niższej i słabszej. Tu nie trzeba mówić urzędniczkom komplementów, a wręcz nie należy, bo może to być uznane za „napastowanie seksualne”. No i teraz ta nowa definicja gwałtu, także i w Polsce… Uważajcie Panowie, koniec z komplementami!

Różnica płci zmniejsza się zresztą w Szwecji z roku na rok. Kobiety stają się coraz bardziej męskie, a mężczyźni niewieścieją. Zobaczcie choćby w szwedzkiej telewizji tych zniewieściałych osobników, piszę „osobników” bo to już nie faceci, no więc tych zniewieściałych osobników z kolczykami w uszach i końskimi ogonami. Nawet jeden minister był taki i pytanie – czy on tylko tak udawał ze względu na tęczowych wyborców, że niby taki postępowy, czy też nie... Zresztą, kto go tam wie. Cóż, kiedy faceci przechodzą do przeciwnego obozu to jest to oczywiste zwycięstwo feminizmu... A te wszystkie dumne niby parady, które zacierają granice między tym co męskie, a tym co kobiece, to co? Byli faceci w różowych majtkach przystępują do ruchu feministycznego, czy jak? A jak w tym kontekście zaklasyfikować „paradujące” kobiety? Czy to też feministki, czy kto? Czy to po prostu jeszcze nowsza odmiana, „dumnego”, tęczowego tym razem "czegoś", nie bardzo wiadomo czego, choć niektórzy podobno wiedzą, co to jest.  Nie ma o tym ani w Starym, ani w Nowym Testamencie, więc trudno to zjawisko wyjaśnić po Bożemu, ale przecież Unia nam to właśnie wyjaśnia…

Generalnie mówi się o równouprawnieniu płci, co oznacza... No właśnie. Pytanie za 100 punktów – ilu właściwie płci? No bo przecież pojawiło się sporo nowych… Nasz upolityczniony staruszek już nie może się doliczyć! Nie wiadomo dokładnie o co tak naprawdę teraz chodzi, bo to wszystko oznacza za każdym razem co innego, w zależności kto wygłasza komunały na ten temat, często dodając słowo „dyskryminacja” …

W każdym razie, jeżeli pozostaniemy jeszcze chwilę przy tradycyjnym podziale, to w Szwecji już zlikwidowano słabą płeć, udowadniając zresztą naukowo, że biologicznie kobiety są silniejsze, a przynajmniej tak samo silne jak mężczyźni. O to akurat nie było trudno, bo ostatni prawdziwi mężczyźni w Szwecji wyginęli już w wojnach Karola XII.

Teraz typowy szwedzki facet to osobnik na urlopie macierzyńskim, pchający wózek dziecięcy i niosący torbę z zakupami. No i ma na co zasłużył! 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale