menda menda
73
BLOG

Zbigniew "Hak" Ziobro

menda menda Polityka Obserwuj notkę 2

Hak. To słowo - odmieniane przez wsystkie przypadki i we wszystkich osobach - robi w ostatnich dniach  oszałamiającą karierę. Codziennie krzyczą do nas tytuły z "hakami" w treści. Na ten przykład dzisiejsza Gazeta Wyborcza obwieszcza z radością, że "Ziobro szukał haków na żonę Schetyny". Okazało się, że jest jeszcze ktoś, na kogo Ziobro haków nie zbierał. Ale skoro zbierał na córkę Kaczora, to czemu miałby nie zbierać na żonę Schetyny?

Jednakże - jak to zwykle bywa - pismaki nie tłumaczą nam jak rozumieją słowo "hak". W świadomości społeczenej ugruntowana jest bowiem definicja "haka" jako informacji znalezionej (albo nawet sfabrykowanej) w celach niecnych takich jak szantaż, zastraszanie czy eliminacja z polityki.

No dobrze, ale to co uderza w relacjach polityków i dziennikarzy z rewelacji Kaczmarka, to fakt, że nawet nie starają się wykazać, iż domniemane działania Ziobry były sprzeczne  z prawem. Słowo "hak" jest wystarczające. Ni to przestępstwo, ni to zwykła wredność. Na pewno coś złego. A tymczasem, jeśli odpowiednie służby państwowe podsłuchują, przesłuchują, zbierają dowody i informacje i robią to zgodnie z prawem, w szczególności zgodnie z przepisami mówiącymi o przesłankach koniecznych do prowadzenia operacji, to czy jest to - jak chciałaby opozycja polityczna i medialna - zbieranie haków czy może zwykłe dochodzenie? Czy prokurator prowadząc śledztwo "zbiera haki", czy dowody przestępstw?

We wspomnianym wyżej artykule w Gazecie W., która oczywiście nigdy żadnych wątpliwości nie ma, toteż słowa Kaczmarka traktuje jako prawdę objawioną, mamy wprost napisane, że domniemane operacje wymierzone w Schetynę i jego żonę, miały bezpośredni związek z artykułami w Newsweeku i Naszym Dzienniku, które zarzucały Schetynie przestępstwo płatnej protekcji. Dlaczego więc prokuratura nie miałaby się tym zająć?

menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka