menda menda
207
BLOG

Roman Giertych Superstar

menda menda Polityka Obserwuj notkę 6

Gdy był w koalicji, media pokazywały go tylko po to by z niego kpić. Dziś niesie pochodnię walki z kaczyzmem i dzięki temu staje się gwiazdą medialną pierwszego planu. 

Gdy Giertych wchodził do koalicji, łudziłem się, że pomimo swoich skrajnych poglądów tak w treści jak i formie oraz mało przyjemnego zaplecza złożonego z łysych pał, jest człowiekiem idei i w związku z tym ma jakiś elementarny imperatyw moralny, jakiś pierwotny odruch etyczny, który w momencie kryzysowym działa i pozwala zachować podstawową przyzwoitość. Momentami nawet współczułem mu i go broniłem gdy był niesłusznie przez media atakowany. Dziś już wiem, że się myliłem. I o niczym nie marzę bardziej w kontekście najbliższych wyborów, jak o tym by zakończyły one ostatecznie karierę tego polityka.

Wystarczył tylko mały, drobny sygnalik ze strony pismaków, mała, przemycona między wierszami sugestia, że jeśli obróci się przeciwko Bliźniakom to stanie się gwiazdą numer jeden, i nawet się nie zastanawiał tylko z koalicjanta stał się ich największym wrogiem, obrońcą demokracji, znaczy. Giertych bacznie obserwuje media i widzi jak Kaczmarek z kaczystowskiego zamordysty przeistoczył się w anioła sprawiedliwości i autorytet moralny w momencie gdy zaatakował Kaczorów. Ten mechanizm postanowił więc Roman wykorzystać w walce o polityczny byt i jak narazie cel swój osiąga - wszędzie go pełno, w dzisiejszych "Wydarzeniach" pojawił się trzy razy, w "Faktach" - dwa, to dokładnie tyle co pupile mediów z LiD-u i Platformy. Ale nawet broniący swych przywilejów gangsterzy z SLD, nawet niezrównoważony Niesiołowski nie posunęli się do takich wyzwisk, insynuacji i kłamstw jakich obecnie używa Giertych. Podczas gdy Niesiołowski wyzywał Kaczora od Gomułki, Giertych nazywa go "bandytą", porównuje go do wszystkich sekretarzy PZPR razem wziętych, Stalina i kogo kto tam chce.

Giertych stracił prawdopodobnie jedyną w swej karierze szansę na zrobienie czegoś dla Polski - kraju, którego nazwą wyciera sobie gębę już kilkanaście lat. W wyniku żartu historii dostał niepowtarzalną szansę zrobienia czegoś pożytecznego. Ale on nie po to jest w polityce by coś robić, więc zgodnie ze swoim przeznaczeniem, wybiera warcholstwo i przekracza kolejne granice przyzwoitości, w nadziei, że zyska dzięki temu w sondażach. Najbliższe wybory, których tak się boi, że rozbija namioty przed sejmem, zmiotą tego politycznego trola z moich oczu. Taką przynajmniej mam nadzieję.

menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka