TVP jest upartyjniona - to już niemal aksjomat. Powtarzają tę tezę wszystkie media konkurencyjne. Można by powiedzieć, że to nic nowego, w końcu zawsze była upolityczniona. Tym razem jednak krytycy idą znacznie dalej, przekonując, że "nigdy za wolnej Polski telewizja publiczna nie została zaprzęgnięta do promocji jednej partii tak wyraźnie i bezwzględnie". Czyżby? Zajmijmy się kilkoma przykładami krytyki mediów publicznych na przestrzeni ostatniego roku.
Najpierw (październik 2006 r.) był raport medialny Platfusów o upartyjnieniu mediów publicznych. Raport nie zawierał żadnych dowodów poza korupcyjnymi insynuacjami wymierzonymi w braci Karnowskich, Lichocką czy Gawryluk, którzy mieli być "przepłacani" przez PiS w zamian za służalczą propagandę. Raport w zasadzie nie wymaga komentarza, poza takim, że Platfusy za niego przeprosiły.
Polsatowskie Wydarzenia z 11 października 2006. Jest zajawka materiału na temat "upolitycznienia TVP", w której to zajawce jest uchwycony Wildstein mówiący: "widać efekty nacisków". Za kilka minut dają zapowiadany materiał, gdzie ten sam Wildstein w tej samej scenie (ino dłuższej) mówi coś takiego: "należy się przyjrzeć czy widać efekty nacisków. Moim zdaniem takich nacisków nie ma". Goebbels by tego lepiej nie wymyślił!
Program miał bardzo ciekawy ciąg dalszy. Otóż autorka tego materiału, Małgorzata Ziętkiewicz przyznała się publicznie, że (cytuję) "dostała zamówienie na ten materiał". Sprawa trafiła do sądu, a Lis już ją ochrzścił w rewanżu (w jednym z Newsweeków) reżimową dziennikarką, tylko dlatego że ośmieliła się przyznać do tego, co dla każdego przeciętnie inteligentnego widza było oczywiste.
Jakoś ten przykład nie zmusił nikogo do refleksji nad uczciwością mediów prywatnych... Ale to nic, jedziemy dalej.
Następnie w listopadzie 2006 roku, Fundacja Batorego ( w której skład wchodzą tacy bezpartyjni fachowcy jak Geremek, Krzyżanowska, Bielecki, Smolar, Radziwiłł itp.), publikuje dzięki uprzejmości wszystkich mediów prywatnych, swój raport, który już zawiera szczyptę (pozór?) merytorycznej krytyki. Pierwszy zarzut Fundacji Batorego jest taki, że czas poświęcony w TVP partii PiS jest większy niż czas poświęcony innym partiom. Dzień później do Krajewskiego (współautora raportu) dzwoni dziennikarz Der Dziennika i zmusza gościa do przyznania się, że pod pojęciem "PiS" rozumieli także czas poświęcony prezydentowi, premierowi i całemu rządowi (sic!). Drugi zarzut to "pozorowany obiektywizm" telewizji państwowej, która rzekomo dowala PiSowi jedynie w sprawach błahych jak np. stacja we Włoszczowej, podczas gdy milczy nad poważnymi przewinami rządzących. Czy należy przez to rozumieć, że wytykanie Edgarowi Włoszczowej przez TVN jest "obiektywnym dziennikarstwem" a gdy o tej samej Włoszczowej mówi TVP to jest to "pozorowany obiektywizm"? Autorzy raportu piszą, że TVP nie dowala Kaczorom w "poważnych sprawach", tylko że żadnej takiej "poważnej sprawy", którą TVP by zataiła, nie wskazują. Następnie dzienniarka, opierając się na w.w. raporcie pyta wydawcę Wiadomości: "Dlaczego "Wiadomości", informując o decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ordynacji samorządowej, nie podały, którzy sędziowie Trybunału mieli zdania odrębne i o co im chodziło?" Należałoby odpowiedzieć: a w ilu sprawach rozstrzyganych przez TK media informują o nazwiskach i poglądach sędziów, którzy w sprawie mieli odrębne zdanie? Albo, jeszcze ciekawsze pytanie: "Dlaczego "Wiadomości" w dniu, w którym Sejm wybierał nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie poinformowały o zastrzeżeniach, jakie pojawiły się wobec kandydatury Marka Kotlinowskiego?" To pytanie z kolei należałoby ocenić jako żal dziennikarki że TVP nie wzięła udziału w prowokacji, którą jej redakcja przeprowadziła na dzień przed nominacją Kotlinowskiego, a od której odcięli się nawet posłowie opozycji (exemplum R. Kalisz, broniący Kotlinowskiego).
Gazeta Wyborcza z 13 czerwca 2007. Ten artykuł to istna perełka, sprawdźcie sami: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,4220270.html.
Gazeta obwieściła z przekonaniem, że "Agencja informacji dobrych dla PiS" cenzuruje swój przekaz, a teksty "nie puścimy tego, to może zaszkodzić PiS-owi" to codzienność w TVP. Może tak, może nie. To temat na oddzialną dyskusję. Ale interesujące jest na jakich podstawach opiera swój zarzut GW i jakie ma argumenty... Otóż GW podaje trzy dowody (przykłady) rzekomej (jakiej rzekomej? - tytuł przecie wszystko przesądza) cenzury politycznej i ręcznego sterowania w TVP:
- w relacji z pogrzebu B. Blidy nie puszczono wrzasków Kutza na temat "kamiennego serca" Ziobry
- materiał o niefortunnej nazwie "Mengele" dla akcji przeciwko doktorowi G. miał się nie ukazać
- materiał o tym jak abp Michali karci polityków (nie tylko PiS) za brak obrony życia miał się nie ukazać.
A więc mamy trzy przykłady GW na ręczne sterowanie mediami publicznymi polegające na niepublikowaniu materiałów, które "mogą zaszkodzić PiS". Problem polega na tym, że wszystkie te materiały się ukazały (co wyborcza w dwóch przypadkach sama przyznaje pisząc, że coś zaledwie "miało" się nie ukazać). Słyszałem w TVP co najmniej kilka wypowiedzi Kutza na temat bezduszności Ziobry w kontekście śmierci B. Blidy, i nawet jeśli takiej wypowiedzi nie było w Wiadomościach, to była w conajmniej kilku innych programach TVP. A poza tym dlaczego akurat Kutz ma być ekspertem TVP od samobójstw aferzystek i akcji policyjnych!?
Cały artykuł okraszony jest insunuacją-ploteczką, że to wszystko z powodu tego iż pełniąca obowiązki, zastępcy szefa Agencji Informacji podobno jest... zakochana w Ziobrze.
Przejdźmy do zarzutów najświeższych. Artykuł z 18 września 2007 r. http://serwisy.gazeta.pl/wybory2007/1,85096,4496720.html?as=1&ias=2&startsz=x. Tutaj Teresa Bogucka zdaje swoją relację z kolejnych wydań Wiadomości. Przyjrzyjmy sie niektórym z nich:
- "10 września, poniedziałek
Obie stacje prywatne jako pierwszą wiadomość podały obietnicę premiera w kwestiach zdrowotnych - że zostanie podniesiona składka. Obie też przypomniały, co parę tygodni temu, w czasie strajków lekarskich, premier mówił na ten temat - że podniesienie składki jest wykluczone, bo rząd nie będzie sięgał do kieszeni podatników.
"Wiadomości" telewizji publicznej materiał dały po omówieniu kampanijnych przepychanek i kłótni - jako kojącą, dobrą wiadomość, pokazano pewien sceptycyzm lekarzy, ale ani słowa o nagłej zmianie poglądów premiera."
Autorka jest niebywale zasmucona faktem, że Wiadomości nie zaprezentowały, wzrorem konkurencji, nieprzychylnej dla premiera wykładni jego decyzji, że przekazały suchą informację bez komentarza: negatywnego ani pozytywnego dla PiS, bo również komentarz pozytywny krążył tu i tam. Mianowicie taki, że dopiero w dniu w którym minister Gilowska ogłosiła iż podwyżki są możliwe, wpłynęły z komisji sejmowych odpowiednie wyliczenia w tej kwestii, które dawały pewną rezerwę na owe podwyżki. A zatem, dlaczego "TVPiS" nie wyjaśniła tego ludowi w pozytywnym świetle? Czyżby była w rzeczywistości TVPO?
- "Nie poinformowano też o kolejnym przecieku "Wprost" tyczącym agenturalnej przeszłości ideologa Radia Maryja Jerzego Roberta Nowaka ani o nieoczekiwanym znalezieniu w zasobach WSI teczek na pięciu najbogatszych Polaków."
Tutaj mamy ewidentną manipulację. TVP podawała tę informację co najmniej kilkakrotnie.
- "Widzowie TVP nie dowiedzieli się, że prokuratura oddała kardiochirurgowi, doktorowi Mirosławowi G. 170 przedmiotów zabranych mu w czasie aresztowania, a zatrzymała tylko dwie butelki alkoholu i pudełko cygar."
Tutaj mamy prawdopodobnie zwyczajne kłamstwo pani Boguckiej, albowiem nie jest prawdą, że prokuratura zatrzymała tylko "dwie butelki alkoholu i pudełko cygar". Owszem, istotna część przedmiotów do których lekarz wykazał tytuł prawny, została zwrócona, ale - jak powiedział prokurator - w depozycie prokuratury "pozostaje jeszcze kilkaset przedmiotów".
- "13 września, czwartek
Polsat i TVN w materiałach o kampanii informują o wzięciu przez PiS na listy kandydatów Rydzyka, jak Antoni Macierewicz i Ryszard Bender;
TVP natomiast nadmieniła, że Bender znajdzie się na listach PiS, ale bez informacji, że jest związany z Radiem Maryja, oraz bez oceny przez premiera o jego wyższości nad "tzw. autorytetami"."
Kolejna manipulacja. Zarówno Bender jak i Macierewicz żyją własnym życiem i nie są w żaden sposób ani zależni od Rydzyka ani jemu poddani. Obaj mają swój dorobek życiowy, którego w żadnym stopniu nie zawdzięczają Rydzykowi, obaj wykonywali funkcje publiczne na długo przed tym jak pojawili się pierwszy raz na antenie Radia Maryja. A zatem czy dzienniakarz ma obowiązek mówienia o nich że to "ludzie Ojca Rydzyka"? Wolne żarty!
I kolejne przykłady:
"- zagmatwanie sprawy decyzji sądu dotyczącej sankcji prokuratora wobec Janusza Kaczmarka. Widz miał odnieść wrażenie, że sąd nie tyle zakwestionował decyzję prokuratora, ile znalazł w niej uchybienie, które trzeba będzie poprawić"
Wyboldowane przeze mnie zdanie jest nadinterpretacją (by nie rzec zwykłym kłamstwem) autorki. Reporter wiadomości, owszem, wytłumaczył że postanowienie o zatrzymaniu Kaczmarka zdaniem sądu miało szereg uchybień, ale nic nie było o tym by miałybyć to uchybienia, które trzeba będzie poprawić.
- "TVP lansuje premiera w wersji dobrotliwej, uśmiechniętej i niejadowitej. Wszystkie jego obelgi i insynuacje pod adresem przeciwników docierają do odbiorców korzystających ze stacji prywatnych, internetu i gazet"
Tego nawet nie warto komentować. Wystarczy sobie przypomnieć jedną z pierwszych wiadomości w TVP w ubiegły weekend: Kaczor wrzeszczący o powrocie stanu wojennego.
A na deser jeszcze jedna perełka pióra pani Boguckiej:
"Nie stosuje jej do polityki i polityków PiS, toteż widz nie poznaje zmian, nieraz zaskakujących, w koncepcjach i poglądach partii rządzącej. Ale w przeszłości innych grzebie się ochoczo"
TVP, gdy wyszła na jaw sprawa weksli jakimi Lepper uwiązywał przy sobie swoich posłów, jako jedyna podała informację, że nie kto inny tylko właśnie Kaczor był propagatorem wekslowania członków swojej partii. (w połowie lat 90-tych w PC wprowadzano takie zasady).
Reasumując, nie twierdzę, że TVP jest najrzetelniejszą i najbardziej obiektywną stacją ze wszystkich, co więcej, widzę w niej przychylnośc dla partii rządzącej. Także obsada rady nadzorczej czy aktualnego prezesa każe przypuszczać, że PiS postanowił media publiczne kontrolować. Czym innym jest jednak polityczna decyzja obsady spółki skarbu państwa, a czym innym obiektywna ocena przekazu medialnego. Fakt, że w TVP władza krytykowana jest znacznie mniej niż w mediach prywatnych primo nie oznacza dezinformacji, secundo nie stanowi jeszcze o ręcznym sterowaniu dziennikarzami. Rację mają ci, którzy zauważają że obecnie TVP jest jedyną telewizją, w której PiS mówi to co chce nam powiedzieć, w której mniej jest dokuczliwości znanej z Polsatu czy Faktów. Przechył w stronę PiSu, jakkolwiek widoczny, należy odnosić do jakiegoś wzorca. A jakie medium elektroniczne na dzisiejszym polskim rynku medialnym może być owym wzorcem?
W zarzutach formułowanych przez krytyków TVP można wyczytać żal, że telewizja nie tłumaczy odbiorcom, dlaczego Kaczory są złe, że nie interpretuje faktów w niekorzystnym dla nich świetle ("... TVP nader wybiórczo operuje zasadą nakazującą osadzać wiadomość w kontekście pozwalającym ją lepiej zrozumieć"). Widać też - co kuriozalne i świadczy o wyjątkowej hipokryzji - tęsknotę za czasami przeszłymi, gdy karty w radzie nadzorczej i przekazie medialnym rozdawał SLD wraz z Unią Wolności: "Jeszcze nigdy nie było takich dysproporcji ", "nigdy za wolnej Polski telewizja publiczna nie została zaprzęgnięta do promocji jednej partii tak wyraźnie i bezwzględnie" (Gazeta Wyborcza). Z tych tekstów przebija tęsknota za telewizją Kwiatkowskiego, gdy dzień bez pierwszej damy przytulającej chore dzieci i prezydenta przecinającego wstęgę w Pciomiu Dolnym, był dniem straconym. Gdzie te czasy, gdy dziennikarz (dziś wielka gwiazda prywatnej stacji) wypraszał ze studia adwersarza premiera, z którym premier nie życzył sobie dyskutować? Gdzie te czasy, gdy taśmy z pijanym prezydentem "ginęły" w niewyjaśnionych okolicznościach, a TVP pokazaywała kilka dni przed wyborami filmy w stylu "Dramat w trzech aktach" albo robiła wywiady w stylu Gembarowski vs. Krzaklewski? Dziś takich obrazków nie ma. Co na to krytycy TVP?



Komentarze
Pokaż komentarze (9)