Biskup Pieronek znowu dał czadu. Na łamach "Dziennika" opowiedział się wprost po jednej ze stron politycznej barykady. Z kolei biskup Nycz nie tylko staje w jednym rzędzie z politykami opozycji, ale także wskazuje ludowi konkretną partię na którą należy głosować.
"Napady na domy o świcie, zakuwanie ludzi w kajdany, aresztowanie profesorów w trakcie międzynarodowych kongresów, tymczasowe aresztowania bez postawienia zarzutów (...). To są rzeczy karygodne". Tych słów nie wypowiada wcale sfiksowany Kazimierz Kutz, niezrównoważony psychicznie Niesiołowski ani cyniczny Napieralski. To są słowa Pieronka. Z zawodu księdza w randze biskupa.
Jedziemy dalej: "Jeżeli wymiar sprawiedliwości ucieka się do podsłuchów, jeśli minister nagrywa innego ministra, to gdzie my jesteśmy? To już przekracza orwellowski obraz zdziczałego państwa totalitarnego"
Z tego typu manifestów partyjnych (bo przecież nie ideologicznych i politycznych) składają się ostatnio wypowiedzi Pieronka. Ten sam człowiek jeszcze parę tygodni temu grzmiał w Radiu Zet: "Na antenie Radia Maryja prowadzona jest obrzydliwa agitacja polityczna". On oczywiście agitacji politycznej nie prowadzi, mówiąc słowa które codziennie ze swoich ust wypluwają co bardziej zagorzali politycy opozycji.
Biskupi bywają politykami na usługach. Gdy trza przypierdzielić Kaczorom, Pioeronek biegnie do TVN i bredzi o "państwie policyjnym" i rzeczach, które "przypominają czasy przeszłe". gdy trzeba przekonać mających wątpliwości moralno-religijne wyborców, biskup Nycz uspokaja ich: śmiało możecie głosować na SLD, to nie grzech. O czym mowa? Ano o wywiadzie jakiego udzielił 22 września dla Gazety Wyborczej (ukazał się 23 września) po to by ex nunc rozgrzeszyć wszystkich, którzy będą głosować na postkomunistów. Dziennikarka pyta biskupa: "Czy głosowanie na partie lewicowe jest grzechem?" Nycz odpowiada: "Katolikowi nie wolno głosować tylko na partie, które w sposób ewidentny głoszą zasady sprzeczne z wartościami chrześcijańskimi, czyli np. popierają aborcję, eutanazję, chcą odebrać rodzicom wyłączne prawo do wychowania dzieci." A zatem jesteśmy prawie u celu bo LiD przecież w sposób ewidenty nie nawołuje do skrobanek, więc dziennikarka nieustępliwie oczekuje możliwie jak najbardziej klarownej deklaracji dla błądzących katolików: "tak możecie głosować na komunistów". I taką deklarację dostaje: "z tych głównych partii, które obecnie startują do parlamentu, właściwie w każdej z nich katolik może znaleźć swoje miejsce. Również w LiD są katolicy i ja wcale nie będę nikogo przekonywał, że tam nie powinien być." Aby nie było wątpliwości, że można (a z uwagi na argumenty z wywiadu z Dziennikiem - nawet trzeba) głosować na LiD, Ekscelencja Jego Mać wtrąca słowa z punktu widzenia ortodoksji chrześcijańskiej (której formalnie jeszcze jest obrońcą) niesłychane, mianowicie, że "To, czy coś jest grzechem, czy nie, decyduje się w sumieniu człowieka".(sic!)
A zatem, drogi katolicki wyborco, jeśli tylko twoje sumienie ci na to pozwala - głosuj na LiD. Grzechu nie będzie. To mówią ci Pieronek i Nycz. Politycy na etacie księży. W randze biskupów.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)