Od kiedy Platfusy postanowiły, że obiecają nam wycofanie naszych wojsk z Iraku, dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy o tamtejszej sytuacji politycznej.
Opozycja polityczna i medialna nagle złagodziła swój język w ocenie wydarzeń w Babilonii, w szczególności zniknęły z ust polityków, łam gazet i ekranów telewizyjnych takie słowa jak "terroryści", "zamachowcy" i "fanatycy". Rozumiem, że to w ramach unifikacji ze światłą Europą, w której od początku wojny nie ma problemu terroryzmu w Iraku. Są natomiast "organizacje antyamerykańskie", "bojownicy", a nawet "partyzanci".
Wczorajszy zamach, w którym zginął polski żołnierz został więc nazwany przez pana Komorowskiego "działaniem" różnych "organizacji podziemnych". A zatem, gdy Platfusy z komuchami głosowali za wejściem polskich wojsk do Iraku, to dlatego właśnie by walczyć z terroryzmem. Dziś natomiast to już jest bliżej nie skonkretyzowane "podziemie". Czym jest organizacja podziemna dla przeciętnego Polaka, wychowywanego w świadomości istnienia jedynego możliwego podziemia, czyli podziemia demokratycznego, antykomunistycznego, nie trzeba chyba tłumaczyć.
I tym sposobem dowiedzieliśmy się, że z antykaczystowskim reżimem walczą nie tylko takie "podziemne organizacje" jak TVN, Polsat, Gazeta Wyborcza, PO i SLD, ale także Al Qaida.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)