menda menda
41
BLOG

Dylematy państwa neutralnego

menda menda Polityka Obserwuj notkę 11

Czy ktoś z was zastanawiał się dlaczego państwa świeckie chronią wartości takie jak życie i wolność? Czy robią to ze względu na paragrafy, w których te wartości są zapisane, czy może ze względu na to, że dane społeczności uznały te wartości za przyrodzone? I jak się ma do tego tzw. neutralność światopoglądowa państwa?

Racjonalizm, a także będący jego nieodzowną konsekwencją skrajny pozytywizm prawny stanowią podstawowe oprzyrządowanie tzw. państwa neutralnego światopoglądowo. O tym państwie napisano, także na Salonie, bardzo wiele i bardzo krytycznie. Ale grzech pierworodny "państwa neutralnego" leży właśnie w skrajnym pozytywiźmie prawnym.

Państwo budowane na fundamencie pozytywistycznej teorii prawa, to państwo, które zobowiązuje do szanowania pewnych wartości usankcjonowanych przez prawo i tylko takich. W państwie racjonalnym nie ma miejsca na wartości pozaprawne. "Co nie jest zakazane (przez prawo), jest dozwolone". Na pierwszy rzut oka jest to teoria ze wszechmiar słuszna i uzasadniona. Ale gdy jej się przyjrzeć bliżej, zauważamy, że stanowi ona łatwe narzędzie do niebezpiecznych eksperymentów cywilizacyjnych w krajach Zachodu, oraz legitymizacji postkomunizmu w krajach postsowieckich.

Zwolennicy państwa "neutralnego światopoglądowo" twierdzą, że ten projekt jest odpowiedzią i ochroną przed nękającymi nas w XX wieku totalitaryzmami. Jeżeli ludzie będą zmuszani do przestrzegania jakiejś uznaniowej normy pierwotnej, pozaprawnej i abstrakcyjnej, mawiają zwolennicy racjonalizmu, to będzie to prowadzić do totalitaryzmu. Dlatego musimy skodyfikować te wartości jakie chcemy i musimy przestrzegać. Wtedy będzie jasne, które wartości nasze państwo chroni, a których nie.

Już w swoim koronnym argumencie, racjonaliści się wykolejają, albowiem instytucja pozytywnego prawa bardziej służy totalitaryzmowi niż przed nim chroni. Dlaczego?

Skoro, chronimy wartości ponieważ są one zapisane w prawie, to co stoi na przeszkodzie by zapisać w tym prawie normę  godzącą w jakąkolwiek wartość? Wszak przestrzagamy przepisów, a nie wartości samych w sobie!

Jest to dylemat pozytywizmu prawnego, który pozwolił choćby na uchwalenie ustaw norymberskich, w których zapisano, że chronimy człowieczeństwo jako wartość, przy czym nie wszyscy spełniają nasze normy człowieczeństwa. Nie ma wartości naturalnej - jest norma, której przestrzegamy. Racjonalizm par excellance! I to w służbie ideologii totalitarnej!

Już sama teza o wyrugowaniu aksjomatów jest wewnętrznie sprzeczna gdyż właśnie twierdzenie o neutralności światopoglądowej państwa jest aksjomatem, ergo wartością. A więc wartość, której treścią jest postulat braku wartości... Doskonałym tego przykładem była sprawa Rocco Buttiglionego sprzed kilku lat. W Parlemencie Europejskim orzeczono, że w życiu publicznym nie może brać udziału ktoś, kto w swoim życiu prywatnym wyznaje jakąś (a faktycznie chrześcijańską i nie lewacką) filozofię. Wszystko super, tylko gdzie się nam w tej sytuacji podziewa prywatność i jej ochrona? Skoro ze względu na postawę w życiu prywatnym polityk nie może sprawować funkcji publicznych to znaczy, że on de facto nie ma tej prywatności i całe jego jestestwo zajmuje funkcjonowanie publiczne. Absurdalność tych konsekwencji wydaje się oczywista. Owszem, gdy mamy do czynienia z przestępcą - prywatność będzie wpływać na jego funkcjonowanie publiczne. Ale jak dotąd nikt prywatnego wyznawania swoich wartości nie zakwalifikował jako przestępstwo. Jeszcze nie... Jak więc nazwać ustrój, który wnika także w naszą prywatność? Neutralny światopoglądowo, czy może... totalitarny?

Ps.: O tym, że pod pozorem tzw. "neutralności światopoglądowej" wdzierają się w nasze życie projekty stricte światopoglądowe napiszę innym razem. Jest to bowiem zaledwie jedna z konsekwencji błędu racjonalnego państwa, o którym mowa powyżej.

menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka