Ktoś powinien zadać głośno pytanie: jaki elektorat przyciągnięto do urn 21 października? Nikt jednak tego pytania nie zada, bo primo wszyscy znamy na nie odpowiedź, secundo odpowiedź jest mało przyjemna.
Kogo do pójścia na wybory przekonała telewizyjna reklamówka, w której postacie z kreskówki dla dorosłych South Park zachęcają do głosowania? Tego, kogo bawi kreskówka, w której szczytem wyrafinowania są sceny defekacji oraz żarty z seksualności Chrystusa. Jakim kodem posługuje się Gazeta Wyborcza krzycząc na pierwszej stronie dzień przed głosowaniem "Głosuj, dziadu!", albo TVN zachęcając do głosowania ustami dwóch czołowych trefnisiów polskiego show-biznesu: Wojewódzkiego i Majewskiego? Czy jest to kod odbierany przez świadomych swoich poglądów patriotów? Nie. To przekaz kierowany wyłącznie do młodzieży wychowanej na Big Brotherze oraz internetowej przenośnej i dosłownej pornografii. A dlaczego wyłącznie młodzież? Czy nie warto na ten przykład wezwać także do konsolidacji te miliony zawiedzionych przemianami ustrojowymi byłych członków Solidarności, którzy obrazili się na demokrację, o którą walczyli? Nie. Nie ten "target". Tych nie można tak łatwo kontrolować.
Czy media zachęcały młodzież do głosowania odwołując się do jakiejś aksjologii, idei, czy choćby pozytywnego pomysłu politycznego? Nie. Czy chciały wytłumaczyć młodzieży, którą w ten niewybredny sposób łowiły, dlaczego udział w demokracji jest ważny szczególnie w takim kraju jak Polska, dopiero co wyzwolonym z totalitaryzmu? Nie. Im mniej ideologii tym lepiej. Nie wybieramy przecież podług poglądów.
Co było więc kluczem do umysłów tej bezideowej grupy "niezdecydowanych"? Kompleksy. Kompleks Polski, kompleks siebie, kompleks swojej babci, która robi nam obciach niepoprawnie głosując, kompleks swojej tradycji i swojej niższości. Przez dwa lata, a w okresie przedwyborczym szczególnie mocno, wmawiano młodzieży, że nasza władza to jeden wielki obciach. Że premier nie ma konta, że ma za to kota, z którym nie wiadomo (a właściwie to wiadomo) co w nocy robi. Że minister spraw zagranicznych nie przyjęła kwiatów od dyplomaty zagranicznego. Że prezydent odwołał szczyt grupy Wyszehradzkiej bo miał sraczkę (uwaga, obciach przed postępowym zachodem, to obciach podwójny!). Że premier nie umie śpiewać.
Media odwoływały się nawet do fizis polskich przywódców, a jak powszechnie wiadomo, dla przeciętnego nastolatka wygląd polityka to główna przesłanka lokowania swojej sympatii wyborczej. Nie pamiętam ani jednego zdjęcia J. Kaczyńskiego w mediach ITI czy Agory, na którym nie miałby wyłupiastych oczu, ust rozwartych w schizofrenicznym okrzyku, zmierzwionej czupryny albo wystawionego języka. A zatem trzeba nam się totalnie wstydzić, co na swych billboardach zwerbalizowała wprost Platforma, a media potwierdziły publikując tu i ówdzie transparent z Wysp Brytyjskich wywieszony przez jakiegoś zawstydzonego: "I'm ashamed of polish government". I to stawianie się zachodnim państwom: co za obciach! I te artykuły w prasie zagranicznej, o tym że polskie lesbijki są prześladowane a geje wsadzani do więzienia. Co za obciach!
Obudzono więc ukryte w młodzieży kompleksy polskości: kraju ludzi zacofanych, niepostępowych, wstecznych, którzy głośno mówiąc swoje zdanie, tylko wystawiają najgorsze swe cechy na widok publiczny.
Ta wspaniała młodzież, która poszła do wyborów, poszła głosować nie pomimo swej bezideowości, tylko właśnie z powodu tej bezideowości. Zadziałał kompleks.
Nie oznacza to jednak, że źle się stało, iż młodzi poszli głosować. Wręcz przeciwnie: jeśli zaczną regularnie chodzić, to już za jakieś 30-40 lat, część z nich będzie miała jakieś poglądy, zagłosuje świadomie.



Komentarze
Pokaż komentarze (43)