Jak się okazuje, pierwszą strategią polskiego rządu w zakresie gospodarki narodowej ma być otwarcie się na sprzedaż polskich spółek energetycznych na rzecz Rosji. Jakiż to impuls każe budowniczym drugiej Irlandii zapowiadać w tempie ekspresowym, tj. w kilka dni po objęciu władzy wyzbycie się strategicznego segmentu polskiej gospodarki?
Jak z radością donosi prorządowy Dziennik:
"Rząd koalicji PO-PSL otwiera szeroko drzwi przed rosyjskimi koncernami energetycznymi. Wicepremier Waldemar Pawlak ogłosił w rosyjskiej gazecie "Kommiersant", że firmy ze Wschodu będą mogły kupować polskie przedsiębiorstwa sektora energetycznego na takich samych zasadach, jak wszyscy."
Oczywiście gładkie, pozbawione treści formułki Pawlaka, że Unia Europejska zobowiązuje nas do równego traktowania wszystkich potencjalnych kontrahentów, nie mają tutaj żadnego znaczenia i są obliczone wyłącznie na złagodzenie nieprzyjemnego wrażenia i oswajanie Polaków z zamiarami rządu. Po co bowiem Pawlak mówi putinowskiej gazecie truizmy o tym, że każdemu nabywcy przysługują te same prawa?
Być może nagłym impulsem dla rządu Tuska jest ten sam impuls, który kazał z podobnym pośpiechem Wałęsie w latach 1991-1992 przeć do wydania posowieckich baz wojskowych "przyjaciołom Moskalom"? Przypomnę, że wówczas byłe radzieckie bazy wojskowe, stanowiące eksterytorialne militarne enklawy sowieckiego reżimu na terytorium teoretycznie niepodległego państwa, miały przekształcić się też w enklawy, tyle że gospodarcze, zajmujące się - a jakże - surowcami energetycznymi. Lech Wałęsa, mimo sprzeciwu rządu parafował umowę o przekazaniu baz spółkom polsko - rosyjskim. Następnie Olszewski wysłał do Moskwy depeszę na ręce Wałęsy, iż na umowę o takim brzmieniu się nie zgodzi, co zmusiło Wałęsę do lojalnego poinformowania drugiej strony umowy o przeszkodzie jaką jest polski premier. Ta przeszkoda została chwilę później (kilka dni po powrocie Wałęsy z Moskwy) usunięta przy pomocy Tuska, Kwaśniewskiego i Pawlaka, no i nastąpiło konserwowanie status quo w polskiej energetyce: zostaliśmy trwale uzależnieni od imperium. A wszelkie próby choćby częściowego uniezależnienia, jak np. umowa na dostawę gazu z Norwegii, były skutecznie torpedowane.
Dziś Rosjanie roztaczają troskliwą opiekę nad źródłami naszej energii i pośredniczą w jej przesyłaniu. Aby więc kontrolować dosłownie wszystko w tej dziedzinie: począwszy od szybu wiertniczego aż do momentu zapalenia palnika gazu w każdym polskim domu, wystarczy im już tylko przejęcie polskich spółek energetycznych, które ów gaz od Rosjan kupują i do polskich domów dostarczają. Gdy zaś weźmiemy pod uwagę fakt, że pierwsze ruchy nowej władzy dotyczą służb specjalnych, to mamy niemal kopię przedstawienia z 1992 roku. Nawet aktorzy ci sami.
I tylko Polski żal - że aby dotrzeć do Irlandii, znów musi przeprawić się przez Rosję



Komentarze
Pokaż komentarze (4)