menda menda
71
BLOG

Troska o ład medialny

menda menda Polityka Obserwuj notkę 36

Jak to dobrze, że mamy ład medialny ustanowiony i strzeżony przez Gazetę Wyborczą! Któż bowiem, nie bacząc na własne interesy, pochyla się z taką troską nad kondycją moralną, ideologiczną i finansową swojej konkurencji? No któż? Takiej drugiej Gazety jak nasza Wyborcza nie ma chyba na całym świecie. A najlepiej o tym wie "Rzeczpospolita", której redaktorzy spotkali się z serdeczną troską kolegów  z Czerskiej.

Po kilkunastu latach ładu, spokoju i rozumności w polskich mediach, dwa lata temu stało się coś, co ów ład istotnie zaburzyło. Mianowicie firma Orkla sprzedała firmie Mecom swoje większościowe udziały w wydawnictwie "Rzeczpospolitej". Przyszła nowa miotła i zorganizowała gazetę po swojemu. I jakież było zdumienie wszystkich autorytetów medialnych, jakiż ogrom przytłaczającego zaskoczenia, gdy się okazało, że pośród dziesiątek tytułów prasowych liberalnych, lewicowych, antylustracyjnych i antyklerykalnych, jeden jedyny staje w poprzek. Jakież to faux pas! Pan Montgomery wpuścił do świątyni polskich mediów, na te wypolerowane posadzki, przed te inkrustowane złotymi myślami Michnika ołtarze, Pawła Lisickiego, który puszcza w tej naszej świątyni bąka. Tak, puszcza bąka i jeszcze ośmiela się za to nie przeprosić! Wszystkich ogarnia zrozumiałe zniesmaczenie. Tu, gdzie wszystko było od dawna doskonale ułożone, gdzie każdy wiedział co ma robić: jedni byli od robienia polityki i ideologii (Wyborcza, Polityka), inni przyporządkowani zostali do ekonomii i prawa (Rzeczpospolita) ewentualnie do kopiowania tych pierwszych, tu - w miejscu, gdzie Wielki Jąkający się Architekt stworzył ład, dobrał każdy składnik powietrza wdychanego przez 40-milionowy motłoch, ktoś puszcza bąka, fałszywą nutkę, która nie daje spokoju całej orkiestrze.

W takich momentach zawsze można liczyć na żandarmów strzegących ładu medialnego w Polsce. Nie inaczej było i tym razem: Gazeta Wyborcza w dziesiątkach artykułów wyrażała swoją troskę o Rzeczpospolitą: że za bardzo konserwatywna, że za mało europejska, że prolustracyjna, że propisowska i we wogóle nietaktowna. Nie mieli łatwo hunwejbini Lisickiego. Dla przykładu, jeden z żandarmów ładu medialnego, Dominik Uhlig w artykule "Rzeczpospolita odsyła do PiS":

"Rzeczpospolita, strona 4. Tekst polityczny. Prawo i Sprawiedliwość będzie twardą opozycją. Czytamy, czytamy i nagle - szok. Pod tekstem odsyłacz: "Więcej o sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości - www.pis.org.pl."

No, jak tak można?! To się w głowie nie mieści, by gazeta pisząca o partii, odsyłała do strony internetowej tej partii! Cóż za powalający dowód upartyjnienia tej gazety! No, normalnie"szok!" Przecież to krypto-polityczna reklama! Ciekawe ile Lisicki dostał za tę reklamę?! Ale tej informacji nasi troskliwi żandarmi nie uzyskali. Idźmy dalej, kolejny żandarm ładu medialnego, Paweł Stasiński:

"Rzeczpospolita" Dariusza Fikusa, Macieja Łukasiewicza i Grzegorza Gaudena broniła się przed tym zagrożeniem. Redaktorów naczelnych nie wyznaczał żaden rząd, oni zaś nie naginali linii ..."

No właśnie, poprzednicy "nie naginali linii" jaka została im wyznaczona. Lisicki nagina,  przez co "nadweręża standard demokracji". Czy to nie skandal?! Jednakże, jak wspomniałem troska Gazety Wyborczej dotyczy nie tylko kondycji moralno - politycznej "Rzepy", ale także jej struktury właścicielskiej i stanu majątkowego.

"Na trzy dni przed zaprzysiężeniem nowego rządu o Rzeczpospolitą walczą dwie frakcje w resorcie skarbu. Jedna chce sprzedać zagranicznemu inwestorowi udziały w spółce Presspublica wydającej "Rz". Druga stawia opór."

"Kolejny dzień awantury o Rzeczpospolitą i kolejna bomba: w czwartek prezes Mecomu, zagranicznego udziałowca gazety, oświadczył, że złożył ofertę zakupu reszty udziałów od skarbu państwa, bo... mu to zaproponowano. Ale nie zdradza, kto to zrobił."

No po prostu "bomba" atomowa! I to już kolejna. Prezes Mecomu złożył ofertę zakupu udziałów, bo mu ów zakup... zaproponowano. No jak tak można?!

Od dwóch lat trwa mniej więcej taki festiwal troski o dobro Rzeczpospolitej, która, rzecz jasna, jest troską o cały ład medialny w Polsce. Starania Gazety przyniosły wreszcie efekt, bo jak donosi ona z radością:

"Minister skarbu Aleksander Grad odwołał dwóch członków rady nadzorczej Przedsiębiorstwa Wydawniczego Rzeczpospolita w tym jej przewodniczącego Andrzeja Liberadzkiego."

No proszę, tutaj nie ma już mowy o żadnych "bombach" i skandalach, o żadnym "zawłaszczaniu państwa", "o nadwyrężaniu standardów demokracji" poprzez "naciski polityczne" na niezależne wydawnictwo - tu chodzi o ład i porządek. I o to by nikt już więcej nie ważył się "nagiąć linii", puścić bąka w naszej świątyni. Wreszcie Rzepa przestanie być "pisowska"! I nie ważne, że nikt nie udowodnił nigdy choćby jednego przypadku partyjnego zaangażowania gazety Lisickiego - wystarczyło, że gazeta ta nie wzięła udziału w ogólnomedialnej histerii antykaczystowskiej, i do tego - co nie mniej istotne - ośmieliła się prezentować treści konserwatywne.

Wkrótce troska przestanie być okazywana. Jedyna licząca się nieliberalna gazeta w Polsce wróci do czasów gdy żyła z czytania w myślach redaktora naczelnego Wyborczej. Będziemy mieli pełen pluralizm światopoglądowy w mediach: od Żakowskiego do Geremka. Cała paleta poglądów i myśli. A te pięć milionów obywateli? Kto powiedział, że wszyscy muszą mieć swoją gazetę?

Ład medialny: każdy kraj ma taki na jaki zasłużył. Ot, taka zsekularyzowana i zliberalizowana Hiszpania ma swój odpowiednik Wyborczej, czyli lewacki "El Pais", ma też umiarkowanie liberalny "Dziennik" ("El Mundo"), ale ma także gazetę konserwatywną ("ABC") i nikomu to nie przeszkadza. Ale u nich nie ma żandarmów ładu medialnego. My, w odróżnieniu od nich, mamy to szczęście, że w naszym imieniu ktoś nieustannie czuwa i dba o to by nikt nie burzył ładu, by nikt nie ośmielił się zagrać fałszywej nuty w melodii płynącej do naszych uszu od 18 lat.

menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka