menda menda
69
BLOG

Zakłamywanie historii

menda menda Polityka Obserwuj notkę 58

W rocznicę stanu wojennego, Gazeta Wyborcza w swojej wersji papierowej jak i elektronicznej postanowiła po raz kolejny w ramach akcji "odpieprzcie się od generała" okłamać swoich czytelników. Główną wiadomością na portalu gazeta.pl na temat stanu wojennego, jest to, że w 1981 roku Sowieci byli zdecydowani na inwazję zbrojną na Polskę.

Artykuł nosi wszystko mówiący tytuł "Atak na Polskę". Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że jest to metafora wprowadzenia przez Jaruzelskiego stanu wojennego. Ale nic z tych rzeczy, artykuł jest zapisem "relacji" anonimowego radzieckiego żołnierza z przygotowań do inwazji na nasze terytorium. Oczywiście, jak to zwykle bywa w tego typu tekstach, próżno w nim szukać jednoznacznych zdań wiążących "atak na Polskę" z wprowadzeniem stanu wojennego. Jedyne czego się dowiadujemy, to przebieg jakichś manewrów i "ogólną atmosferę" w sowieckiej bazie wojskowej we Lwowie. Atmosferę - rzecz jasna - pełnej gotowości do natarcia. Dlatego też nie sposób z formalnego punktu widzenia zarzucić propagandystom Wyborczej kłamstwa, bo oni przekazują tylko "alternatywną wersję zdarzeń".

Są historycy, którzy przypuszczają, że najpóźniej w połowie 1981 roku, czyli od momentu tajemniczego spotkania Jaruzelskiego i Kani z Andropowem i Ustinowem w ukrytym wagonie kolejowym w Brześciu, bezpieka dostała zadanie rozsiewania takiej właśnie propagandy: o narastającej agresji Solidarności oraz o planowanym w związku z tym ataku Sowietów na nasze terytorium. Według innych historyków, dyrektywa o szerzeniu tej propagandy obowiązywała juz w roku 1980, niedługo po porozumieniach sierpniowych gdy, pod koniec listopada 1980 r. zapadła decyzja o rozpoczęciu przygotowań do stanu wojennego. Ostatnio zaś IPN dotarł do bardzo ciekawych dokumentów, które świadczą o tym, że decyzja o szerzeniu tego kłamstwa zapadła dopiero w 1989 r. na posiedzeniu Wydziału Propagandy w którym mieli brać udział Jaruzelski i Kiszczak. Jak widać, mimo że od tego rozkazu upłynęło już wiele lat, propagandyści nie ustają w próbach usprawiedliwiania Jaruzelskiego i jego junty wojskowej.

A wszystko to dzieje się w dniu, w którym Instytut Pamięci Narodowej wydaje opracowanie, które ostatecznie obala mit zagrożenia wojskową inwazją ze strony Rosjan oraz stawia w jeszcze gorszym świetle Jaruzelskiego. Piszę "ostatecznie" albowiem dowody przeczące propagandzie "ludzi honoru" i ich obrońców znane są już od lat. Chodzi tu o dosyć liczne relacje radzieckich dysydentów, ale nade wszystko protokół z posiedzenia KC KPZR, które miało miesjce 10 grudnia 1981 r., a z którego wprost wynika, że to Jaruzelski prosił Ruskich o "pomoc" (rozumianą jako zbrojny atak), a ci tej "pomocy" stanowczo odmówili. Te wszystkie dowody są znane od dawna, przy czym są politycznie niepoprawne, bo dezawuują całą propagandę komunistyczną i jednoznacznie wskazują, że "ludzie honoru" Michnika byli zdrajcami i zbrodniarzami w pełnym tego słowa znaczeniu.

Po co więc, mimo tak przygniatających dowodów, Gazeta Wyborcza prowadzi nadal propagandę esbecką? Ktoś złośliwy powie, że dzieje się tak, bo Kiszczak nie odwołał rozkazu z 1981 roku, ale prawda pewnie jest bardziej złożona, bo po pierwsze uczestniczą w tej propagandzie też inne media (Polityka, Przegląd, Trybuna, NIE itd.), a poza wyżej wspomnianym rozkazem z 1981 roku, jest też "porozumienie" z 1989 roku, na którym proklamowano zgodnie ogólnonarodowe "odpieprzanie się od generała". W ramach akcji "odpieprzcie się od generała" następuje więc subtelne fałszowanie historii, poprzez uwiarygadnianie relacji Jaruzelskiego i mącenie ludziom w głowach. Niech więc nikogo nie dziwi, że ponad połowa Polaków uznaje wprowadzenie stanu wojennego za usprawiedliwione. Propaganda trwająca ćwierć wieku musi przynieść skutek.

menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (58)

Inne tematy w dziale Polityka