menda menda
54
BLOG

Drugie pokolenie PRL atakuje

menda menda Polityka Obserwuj notkę 6
Podczas gdy ich rówieśnicy zajmują się rozliczaniem ich ojców i dziadków, oni robią pieniądze i osiągają coraz większe wpływy. Drugie pokolenie PRL atakuje.
 
Ma niewiele ponad 30 lat. Wraz z kolegą założył konglomerat firm, które w ciągu kilku lat osiągnęły wiodącą pozycję w branży public relations. Jego konsorcjum jako jedyny polski podmiot jest w stanie nawiązać równorzędną walkę z zachodnimi "brandami", powoli monopolizującymi środkowoeuropejski rynek. Roczne dochody: kilkadziesiąt milionów złotych. Ma na imię Jacek. Na nazwisko Olechowski. Jest synem agenta sowieckich służb specjalnych, w III RP zmienionego dla niepoznaki w polityka "liberalnego", o którego dokonaniach wiadomo tylko tyle, że zasiadał w kilkunastu radach nadzorczych spółek skarbu państwa.
 
Tomek i Piotrek. Właściciele największej prywatnej firmy medialnej w Polsce, synowie bezpieczniackiej wtyczki i bezpieczniackiego oficera. Kariera juniorów płynnie rozwija karierę ojców, którzy dali początek medialnemu imperium. Tomek nazywa się Wejchert, a Piotrek - Walter.

Robert zaś jest jednym z najbardziej wziętych ekspertów medialnych w kraju. Przez wiele lat zarządzał największą telewizją w Polsce. Nazywa się Kwiatkowski i jest synem jednego z najważniejszych doradców gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
 
Sławek, syn pezetpeerowskiego aparatczyka. Sprzeniewierzył się drodze ojca. Stał się antykomunistą. Skończył studia historyczne, zrobił doktorat i od kilku lat za marne grosze, w plastikowej masce ślęczy nad komunistycznymi aktami, łapiąc od czasu do czasu, poza astmatycznym kaszlem, fuchę w jakimś regionalnym radiu, z którego po chwili wylatuje za wypowiedzenie zbyt wielu słów prawdy. Bada historię PRL-u i próbuje ujawniać życiorysy ojców Jacka, Tomka, Piotrka i innych menadżerów, prawników, finansistów i biznesmenów. Nazywa się Cenckiewicz.
 
Sławek wyrzekł się PRL-u płynącego w jego żyłach, jego rówieśnicy z Warszawy rozwijają peerelowskie status quo. Zresztą trudno im się dziwić: dostali kurę znoszącą złote jaja. Prawie każdy rozsądny człowiek pomnażałby i rozwijał to co dostał w spadku: koneksje, układy, czy po prostu pieniądze tudzież maszyny do ich zarabiania. Takich 30-40-letnich Jacków, Tomków i Piotrków jest znacznie więcej w Polsce lokalnej. A to jakiś syn oficera IV Departamentu MSW zajmuje się odzyskiwaniem majątków kościelnych na terenie całej niemal diecezji, a to z kolei latorośl I Sekretarza PZPR, zdolny młody prawnik, zmonopolizował obsługę prawną wszystkich komunalnych przedsiębiorstw, szpitali i urzędów na terenie powiatu i tak dalej i tak dalej.
 
Diagnoza? Mówienie o ideach i bezideowości, o poczuciu misji i pragmatyzmie jest truizmem. Tutaj chodzi - przepraszam za patetyczny ton - o przyszłość tego kraju. W nim karty mają szansę rozdawać rzutcy menadżerowie i wolni strzelcy, którzy robiąc wielkie interesy w postkomunizmie sprzedadzą je potem zachodnim monopolistom zachowując wpływy i niezależność. Mylą się ci, którzy uważają, że drogą do osiągnięcia w przyszłości wpływu na losy państwa, jest zrzeszanie się wokół pomysłów politycznych, czy ideologicznych. Skoro dziś, po okresie tak romantycznego zrywu niepodległościowego jaki nastąpił w roku 1980 i później, większe wpływy na losy kraju ma agent sowiecki niż niejeden działacz Solidarności, to co powiedzieć, o zbliżających się czasach oportunizmu i bezideowości? Kto wówczas ma szansę na dzierżenie batuty?
 
Kolejne pokolenia Solidarności, prowadząc walkę z pierwszym pokoleniem PRL, nie zauważają momentu w historii współczesnej Polski ważnego nie mniej niż rok 1989 - momentu przekazywania przez PRL swojej schedy kolejnemu pokoleniu. Monopol osiągnięty przez 50 lat, legitymizowany w 1989 roku, na naszych oczach przejmuje drugie pokolenie PRL. Jako duchowi spadkobiercy Solidarności nie zrobiliśmy wystarczająco dużo by włączyć się w walkę, by poprawić swoją, i tak upośledzoną, pozycję.
menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka