menda menda
49
BLOG

Dramat wykształciucha

menda menda Polityka Obserwuj notkę 9
Zawsze gdy czytałem lub słuchałem wypowiedzi mniej lub bardziej znanych, tudzież zupełnie anonimowych apologetów kaczyzmu na temat "wykształciuchów", coś się we mnie wewnętrznie burzyło. Przede wszystkim nie potrafiłem zgodzić się z tym, że utożsamiono definicję wykształciucha z wyborcą PO, co dla wielu zwolenników tej partii było zwyczajnie krzywdzące. Po wtóre, osoby miotające tym epitetem często, dając sobie "władzę sądzenia" nad swoimi przeciwnikami politycznymi, postawili się ponad nimi. Uogólnienie w tak kategorycznych sądach musi budzić sprzeciw.
 
Z zarzutami podobnej treści sam się spotkałem po napisaniu tekstu pt. Cielęta. Moi oponenci zarzucili mi - zupełnie niesłusznie - generalizację oraz pogardę dla całej braci studenckiej. Nie będę tłumaczył się z motywów jakie kierowały mną przy pisaniu tamtego tekstu i jak dalece interpretacje odbiegały od literalnego jego brzmienia. Chcę zwrócić jednak uwagę na coś innego. Mimo wewnętrznej niezgody na uogólnienia i przyznawanie sobie przez krytyków wykształciuchów - często bezzasadnie - owej władzy sądzenia nad innymi, jestem przekonany co do jednego postulatu:
 
Wykształciuchowi trzeba nieustannie przypominać kim naprawdę jest, trzeba za każdym razem gdy podnosi łeb, gdy w swojej niczym nie uzasadnionej pysze, stawia się nad swoimi współplemieńcami, walić go w ten łeb obuchem. Wykształciucha trzeba wyprowadzać z dobrego samopoczucia jakie w związku ze swoją osobą ma. Albowiem to, co go utwierdza w jego postawie, to permanentne zadowolenie z siebie i przekonanie o swojej wyższości i mądrości. Te wszystkie forumowe, blogowe, medialne tyrady i ataki, często nieeleganckie i surowe, obnażają skrawek po skrawku hipokryzję i impotencję intelektualną tej grupy społecznej, są maluteńkim wkładem w dzieło psucia wykształciuchowskich humorów. Być może niedoskonałe w doborze argumentów, być może niewystarczająco odżegnujące się od krzywdzących uogólnień, sprawiają, że kilku wykształciuchom na kilka sekund pogarsza się humor. Samozadowolenie, na krótką chwilę, w czasie której wyciągają szpileczki z poranionego ego, przyćmione zostaje nieprzyjemnym pieczeniem naskórka. Jazgot jaki pojawił się po słynnych słowach Ludwika Dorna był niczym innym jak wyciąganiem szpili wbitej w czuły punkt. Jazgot był tak donośny, że zdołano przekonać zwykłych inteligentów, że i oni są zaliczani do grona wykształciuchów.
 
Ale krytyka wykształciucha ze strony jego przeciwników zawsze będzie syzyfową pracą i nigdy nie doprowadzi go do granicy, za którą dokonuje się przemiana. Prawdziwa przemiana może się dokonać w chwili zdrady ich swoiście pojmowanych ideałów, to jest gdy politycy, filozofowie, dziennikarze, w których wykształciuch jest zapatrzony, naplują mu w twarz. Bo jedynym ideałem wykształciucha jest jego własna godność, którą pielęgnuje wyznając odpowiednie poglądy, i której nie naraża na szwank otaczając się ludźmi podobnymi sobie. Niesłychanie frapującym pytaniem jest, czy w sytuacji zdrady, wykształciuch zdolny jest do przeżycia egzystencjalnego, oczyszczającego dramatu. W przywoływanym już tutaj tekście pt. Cielęta, zwróciłem uwagę, że zanosi się na to, iż aktualne bożyszcze wykształciuchów, Platforma Obywatelska, przeforsuje rozwiązanie uderzające istotnie (choć pośrednio) w dosyć mocną grupę w łonie tego środowiska - studentów prawa. A stanie się to za sprawą ponownego przymknięcia zawodów prawniczych. Czy wówczas wykształciuch akademicki, gdy zostanie zmuszony do wyjazdu na zmywak do Londynu, przeżyje dramat egzystencjalny? Czy dokona w sobie przemiany?
 
Przytłaczająca większość studentów zagłosowała w ostatnich wyborach na Platformę, podczas gdy jedynym pomysłem jaki ta partia dla nich miała, był ten, by zaczęli oni płacić za studia. A mimo to nie przeszkadzało im to pędzić w zwartym stadzie do urn wyborczych. Oczywiście, spora grupa z nich nie myślała kategoriami własnych partykularnych interesów, wybierała świadomie i politycznie, zwłaszcza, że w perspektywie miała rychłe zakończenie edukacji, ale ci którzy głosowali "tu i teraz"...? Czy gdy ich partia wprowadzi odpłatność za studia i większość z nich straci na zawsze szanse skończenia wyższej uczelni, to przeżyją dramat egzystencjalny?
 
Nikomu nie należy życzyć pogorszenia samopoczucia, ani bolesnych upadków społecznych i ekonomicznych. Ale aby wykształciuch zaczął myśleć suwerennie, musi źle się poczuć ze swoim wykształciuchostwem. Przypominanie mu jego proweniencji, to - jak widać - za mało. Tutaj potrzeba zdrady fałszywych ideałów, która oddziała na jego "dasein".
menda
O mnie menda

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka