Ubiegły tydzień upłynął pod znakiem dyskretnego wskrzeszania Andrzeja Leppera. Media rządowe postanowiły przypomnieć co Lepper ma do powiedzenia nie tylko na temat swoich kłopotów z prawem, ale także w sprawach zawsze dla niego najistotniejszych: losów przeciętnego obywatela.
A sposobność ku temu nadarzyła się doskonała bo protestowali i górnicy, i pielęgniarki, i celnicy. Andrzej Lepper zapowiedział więc, że wkrótce zaczną się masowe protesty. Przy tej okazji grzmiał, że Jarosław Kaczyński był "ojcem chrzestnym" jakieś bliżej nie sprecyzowanej kaczystowskiej mafii, która przy pomocy służb specjalnych postanowiła złamać karierę byłego wicepremiera. Tej tyradzie użyczyły swych łamów wszystkie media, a w szczególności niezawodne TVN i Gazeta Wyborcza. Wskrzeszenie trupa w momencie protestów społecznych i jednoczesne pozwolenie mu na ponowny atak wymierzony w Kaczorów doskonale obrazuje cel, dla którego Lepper istnieje. A ściślej rzecz ujmując, cel dla którego Lepper utrzymywany jest przy życiu i od czasu do czasu cucony dostępem do szpalt i ekranów.
Media, przy dziwnej bierności salonowych autorytetów zaczęły wspierać Leppera za rządów Buzka. Gdy rosło niezadowolenie społeczne, Lepper miał być tym, który skanalizuje głosy wynikające z tego niezadowolenia, tak by nie dostały się w niepożądane ręce. Udało się. Podobną rolę odegrał, gdy kompromitowało się SLD. Lepper został znów wpuszczony do telewizorów i odebrał sporo głosów Kaczorom. Dziś ten scenariusz zdaje sie znów powtarzać. Bezradność rządu Tuska w sprawach społecznych może być bardzo łatwo wykorzystana przez PiS, które ma programowy potencjał straszenia pustą lodówką i wyrazistość potrzebną do ukazania masom w jaki sposób zostały obietnicami o "cudach" - przepraszam za określenie - "wydymane". Wzrost poparcia dla PiS jest więc więcej niż pewny. I Salon doskonale zdaje sobie z tego sprawę:
"PiS wraca z wykopanym toporem wojennym. Ma nadal dwa razy mniejsze poparcie niż Platforma, ale wiatru w żagle dodają mu antyrządowe roszczeniowe akcje związkowe. Tak budżetówka reaguje na politykę uśmiechów premiera Tuska" (szostkiewicz.blog.pl)
Aby ten skutek zamortyzować, trzeba sięgnąć po tego, który w swej roli sprawdził się już dwukrotnie.
Zawsze twierdziłem, że najmniej zadowolonym z upadku Leppera będzie Salon, któremu pozornie do Jędrusia jest najdalej. Lepper tak naprawdę nie podsycał gniewu społecznego - on go amortyzował, skupiając część głosów w swojej, łatwej do kontroli partii. Teraz, gdy widmo powrotu kaczyzmu krąży nad Salonem, a jak mówią zwolennicy spiskowych teorii, także nad tzw. "razwiedką", z zaświatów wraca Lepper. Jak się okazuje, nie ma takiej kompromitacji i upodlenia, które przeszkadzałoby roztoczyć nad nim medialną aureolę i dać mu do ręki pałkę, którą raz jeszcze przyłoży wrogom III RP.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)