My, tak samo jak tamci dwaj uczniowie, uciekamy z Jerozolimy do Emaus. Uciekamy zawiedzeni. Rozczarowani. Smutni. Bo przecież myśmy się spodziewali... A te nasze wyobrażenia jakże niekompatybilne z Bożym Planem Zbawienia. Jesteśmy w drodze ku naszemu wygodnemu życiu, w którym nie ma miejsca dla pokonanego Chrystusa. Emaus- cel naszej wędrówki... I wtedy On sam przyłącza sie do naszego marszu. Czyż nie o tym mówili proprocy? Ale przecież nasze oczy spętane, nasze uszy głuche. Nie słyszą tego, co mówi Zmartwychwstały. Choć przecież serce nam pała... Idziemy, słuchamy, a nie słyszymy. Patrzymy, a nie widzimy.
I dopiero cud łamania chleba otwiera nasze oczy! Bo przecież dając otrzymujesz. A On znika nam z oczu, byśmy mogli wrócić do Jerozolimy i głosić: WIDZIELIŚMY GO. ZMARTWYCHWSTAŁ!
NIE BÓJCIE SIĘ! JAM ZWYCIĘŻYŁ ŚWIAT!
Wszystkim Przyjaciołom, czytelnikom, odwiedzającym ten blog życzę Błogosławionych Świąt i wszelkich łask Zmartwychwstałego Chrystusa.
Inne tematy w dziale Społeczeństwo