Kadafiemu udało się w ciągu 40 lat panowania, z pozycji jednego z najuboższych państw świata wprowadzić Libię do grona państw najzamożniejszych w regionie (PKB, edukacja, służba zdrowia, to wszystko można znaleźć w statystykach).
Mentalne przemiany zachodzą krokami mierzonymi pokoleniami. I choć Libia ma jedno z najbardziej wykształconych społeczeństw w regionie, to jednakże siła więzi międzyplemiennych/międzyklanowych jest tak silna, że na popuszczenie "kagańca" wydaje się jeszcze za wcześnie. Libia to twór sztuczny, pokolonialny zlepek od setek lat, a może od zawsze, rywalizujących ze sobą grup etnicznych.
Libia, a sądzę, że większość państw tego rejonu, nie jest w stanie funkcjonować w warunkach demokracji typu zachodniego. To wzruszające, szczenięce mrzonki. Dwa powody dominują: islam radykalny i podziały etniczne. To przykra konstatacja, ale poparta LICZNYMI dowodami: Irak, Iran, Afganistan, i listę można ciągnąć jeszcze długo. Można prawie z pewnością przewidzieć jak potoczyłyby się zdarzenia w przypadku zwycięstwa "młodych demokratów". I można przewidzieć zdarzenia i skalę ofiar tych zdarzeń, nad którymi ci młodzi już nie zapanują. To oni właśnie staną się w przyszłości bramą dla islamistów, na co są liczne przykłady. Na potwierdzenie tezy przeciwnej nie są mi znane jakiekolwiek dowody, przynajmniej w "realu".
Nadzieją dla Libii (tymczasem może tylko dla jej wschodniej części) mogła by być ograniczona interwencja Unii Europejskiej (aby bez USA, nawet w tle) w chwili, gdyby naturalny podział Libii na Trypolitanię (Trypolis) i Cyrenajkę (Bengazi) utrzymał się w dłuższym okresie czasu i wyrwania tej ostatniej z objęć Kadafiego. O to też walczą plemienni watażkowie ze wschodu Libii, którym Kadafi odebrał faktyczną władzę. Ale to wymagałoby akceptacji głównych potęg muzułmańskich oraz odważnego zaangażowania wojsk lądowych. Ogromnych kosztów, strat w ludziach, zaognienia i tak już politycznie nie najlepszych relacji ze światem islamu, a w konsekwencji jego dalsza radykalizacja.
Skutki ratowanie iskierek demokracji w Libii mogą być wielokroć groźniejsze dla samej Libii i dla świata. Przedstawienia w rodzaju, jakie funduje nam Sarkozy wróżą jednak jak najgorzej. Trzeba bilansować z zimną krwią, wspierając się wiedzą, wiedzą i jaszcze raz wiedzą.
Europa (bo ma militarno-techniczne zaplecze) wraz z muzułmańskimi krajami regionu (bo mają zaplecze finansowe i są swojakami) we własnym interesie powinna była już dawno włączyć się do mediacji. Teraz może być już za późno, bo wszystko wskazuje na to, że Kadafi dostał wiatru w żagle i nie potrzebuje takiego wsparcia.
Facebook, inetrnet i SMSy to broń, która może co najwyżej zamieszać. Starzy gracze i tak wrócą na scenę pod zmienionym, mniej lub bardziej, imagem. Co widać, słychać i czuć w Egipcie i Tunezji.
Kadafi ma 70 już lat. Nie będzie żył i królował wiecznie. Oparcie się na synalkach nie jest już gwarancją ciągłości dynastii. Wręcz stało się niemodne. Bardziej niż los młodych demokratów (cynicznie!) niepokoić powinien los Libii po Kadafim, a to już nieuchronnie nastąpi w ciągu kilku najbliższych lat. Przypuszczam, że tak jak Jugosławia bez Tito nie przetrwała długo, tak i Libia bez Kadafiego zamieni się w beczkę prochu. A że ta beczka bliżej naszej chałupy niż ta w Afganistanie, Iraku czy Somalii, to ta wizja głównie nas powinna niepokoić. I do tego czarnego scenariusza Europa powinna się gotować. I to właśnie Kadafi może nam dać czas na dobre przygotowanie się do takiego , wysoce prawdopodobnego rozwoju wydarzeń.
A co do młodych demokratów, głęboko się z nimi solidaryzując, to powiedziałbym im to, co kilka tygodni temu mówiłem, w Egipcie będąc, moim egipskim przyjaciołom:
"Bez przelanej krwi nie odzyskacie wolności. A jeśli uważacie, że jest to za wysoka cena, to siadajcie za kompami i przenieście się do second life i tam kreujcie sobie utopię"
Następnego dnia było po wszystkim. Oglądanie na żywo (mimo przymusu całowanie się o obcymi facetami) tej euforii, tych załzawionych ze wzruszenia oczu będzie obrazem, który długo zachowam w sobie. A przy tym naiwna wiara, że ci którzy przyjdą będą lepsi od tych, których obalili.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)