28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  167   0

Anioł Śmierci. Niekompetentna polityka i jej sprawozdawcy.

Motto: "Ograbić Naród"
Marcin Bieńkowski

Michał Karnowski wypowiadał się dzisiaj w TVN24 o „polityce bilboardowej”. Mówił o miałkości publicznej dyskusji politycznej, ograniczającej się do pustych w istocie haseł. Mówił o niskim poziomie polskiej polityki, skarżył się na brak konsekwentnej pracy politycznej, budowanej na świadomych wyborach racji stanu, na podstawie dokładnych i wielowątkowych analiz.

Wspominał, że tak robią Niemcy, takie analizy są tam robione apolitycznie. Każdy niemiecki rząd, dbając o niemiecki interes narodowy, zaczyna swoje urzędowanie od bardzo starannego zapoznania się z aktualnym stanem tych analiz, by móc kontynuować najważniejsze dla niemieckiej racji stanu przedsięwzięcia.
Kontynuacja i ciągłość najważniejszych niemieckich interesów jest ponad interesami ugrupowań politycznych.

Pan Karnowski mylił się, sądząc, że tego w polskiej polityce nie ma. Nie ma sprawozdawców. Nie ma sprawozdawców, którzy by rozumieli, co się dzieje.

Może dlatego konflikt polityczny, który znalazł swoje chwilowe rozwiązanie w wyborach 21 października 2007 jest interpretowany jako zwycięstwo walki z kaczyzmem. Czym był ten kaczyzm? Odpowiedzi na te pytania niestety, nie zawierają żadnych treści.

Październikowe wybory realnie rozstrzygały pomiędzy różnymi rozwiązaniami geopolitycznymi, były wyborami pomiędzy strategiami decydującymi o losie i przyszłości Polski.
- Jaki to wybór?
- W poprzednim, setnym tekście, napisałem o tym czerwonymi literami.

W kolejnych kilku może kilkunastu tekstach wykażę bezspornie i bardzo spokojnie, że taka jest prawda.
Na to aby rozumieć co się dzieje, konieczne są kompetencje. Nie tylko po stronie polityka. Ale także po stronie tego człowieka, który relacjonuje treść jego polityki. Jak nic nie rozumie, to i tyle są warte jego relacje. Nie dotyczą relacjonowanego meritum.

W poprzednim, setnym już tekście, zacząłem cykl poświęcony kompetencjom, czyli jakości narzędzi pracy umysłu. Narzędzi, które mogą pozwolić na rzeczywiste zrozumienie i rozwiązanie problemów XXI wieku, takimi, jakie są one w rzeczywistości, a nie takimi, jakimi wydają się być. Jeśli sprawozdawca umie ładnie i przekonująco mówić po polsku, to powinien jeszcze wiedzieć, o czym mówi. Tę cechę mają w Polsce prawie wyłącznie sprawozdawcy sportowi.
Na tym kończę dzisiejszy wpis. Koniec.
Pinxit.

Post Scriptum

Dostałem wiadomość:
________________________________________________________________________________________
gazprom bierze 300 stacji BP w Polsce?
donosi dziennik ..........
2007-11-08 14:07 1972.blox.pl 0 223
http://michael.salon24.pl/45275,index.html#comment_683642 ________________________________________________________________________________________

Przekazałem odpowiedź, cytuję ją po korekcie:
________________________________________________________________________________________
@ 1972.blox.pl

Dziękuję za tę wieść, nie trafiłem na nią wcześniej. Jest w Dzienniku:
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=66703

Ta wiadomość jest, moim zdaniem, bardzo symptomatyczna. Parę lat temu BP było skutecznie wypierane z ważnej rosyjskiej firmy TNK BP (Tiumenskaja Nieftnaja Kompanija & BP), później Rosja faktycznie renacjonalizowała rynek ropy naftowej i gazu.
Aktualna decyzja BP, w tym momencie, może być odczytane tylko w jeden sposób:

Eksperci brytyjscy oceniają, że październiku wybory w Polsce wygrali zwolennicy ponownego włączenia Polski do rosyjskiej strefy wpływów.

Oznacza to, że w "tak zwanej" prywatyzacji, polski rynek petrochemiczny będzie FAKTYCZNIE przekazany Rosji. W obszarze Polski będą obowiązywały rosyjskie reguły gry. Prywatyzacja, zgodnie z programem PO oznacza szybkie sprzedanie Orlenu, Lotosu, PGNiG, co w praktyce prowadzi do nieuchronnego nabycia dominującego kapitału akcyjnego przez bardzo zainteresowane tym zakupem firmy rosyjskie.
Najprawdopodobniejszym kupcem będzie Gazprom, albo Rosnieft.
Interesująca prywatyzacja.
A w rzeczywistości faktyczne upaństwowienie.
NACJONALIZACJA.

Poziom kompetencji polityków Platformy jest tak nikły, że czołowy ich ekspert, Adam Szejnfeld nie odróżnia prywatyzacji od nacjonalizacji. Polski przemysł petrochemiczny będzie znowu znacjonalizowany przez Rosję, tak jak w 1947 roku. Najgorsze jest jednak coś innego. Oni w tym momencie nie sprzedają Polski świadomie.
Oni nie wiedzą, że to robią.
Jest to typowy objaw przekroczenia granic kompetencji. Im wystarczy doktrynerski obraz prywatyzacji, wytworzony w KLD przed 15 laty. Przez tych piętnaście lat nie nauczyli się niczego.

Superidiotyzm polskiej prywatyzacji polega na tym, że w doktrynerskiej wyobraźni prywatyzacja polega na zamianie Przedsiębiorstwa Państwowego na spółkę kodeksu handlowego. I już. Doktrynerstwo do trzynastej potęgi.
Nie rozumieją, że coś jest państwowe wtedy, gdy właścicielem jest PAŃSTWO. Obojętne czy to coś jest spółką, czy kukułką. Liczy się to, kto jest właścicielem.
Jeśli właścicielem jest państwo, to SPÓŁKA jest PAŃSTWOWA.
Ludzie zupełnie pozbawieni kompetencji wyobrażają sobie, że jak „rzucą na rynek” akcje polskich firm petrochemicznych, to prywatyzacja zostanie sfinalizowana, a ich ideowy cel będzie osiągnięty. Sprywatyzowane jest i już.
Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale