28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  54   0

Okiem trenera. Niedzielne podsumowanie znakomitej pracy polskiej

Polska polityka zagraniczna musi krzepnąć, opromieniona chwałą i powszechnym poparciem całego społeczeństwa. Wtedy reprezentujący nasz Naród, najlepsi z najlepszych ministrowie, wspaniali podsekretarze stanu, zwarty w służbie narodu korpus dyplomatyczny, szlachetni ambasadorowie i konsulowie, odważnie i twardo staną w boju o polską Narodową Sprawę. Staną śmiało w zawiłym splocie intryg i mocarstwowych ambicji wielkich i maluczkich tego świata. Arena wielkiej międzynarodowej polityki jest jak Stadion Olimpijski, na którym entuzjazm publiczności jest źródłem siły, jest odą do radości zwycięzców w tym nierównym pojedynku goracych ambicji, jest wspaniałą nagrodą dla najlepiej przygotowanych. Jak zawsze, laurowy wieniec przypada najambitniejszym. 

Traktujmy polską politykę zagraniczną jak wielkie wyzwanie narodowe, bo dzisiejsze laury będą procentowały wielką wartością, konkretnie odzwierciedloną w jakości życia naszych dzieci i wnuków.

Byłoby przykre widzieć z zaświatów, jak nasze dzieci obsypywane są bombami lub wleczone gdzieś w łańcuchach. Przykre, mimo, że nasza kadencja już minęła. Spójrzmy więc na tę sportową arenę, okiem trenera. Przypomnijmy sobie co robił Jacek Gmoch w czasach znakomitego Kazimierza Górskiego. Był szefem „banku informacji” o piłce nożnej, o piłkarskich przeciwnikach, o ich słabych i mocnych stronach, o ich właściwościach, przypadłościach, o taktyce, strategii i wszystko co się da zobaczyć, przewidzieć i wydedukować. Kazimierz Górski wiedział, że konieczna jest gruntowna analiza, aby wiedzieć kogo i jak przygotować, jak ustawić psychicznie, jak pokierować ambicją, jak rozłożyć siły naszych  zawodników, aby najlepiej wykorzystać ich talent w meczu z konkretnie rozpoznanym przeciwnikiem. Powiadali wtedy kibice, polskie sukcesy są skutkiem znakomitego przygotowania fizycznego, ale w jeszcze większym stopniu wynikają z bardzo dobrego planowania taktycznego, wspartego świetnym rozpoznaniem partnera przyszłego spotkania.
Kibice to już wiedzą.
Ba! Nawet kibole*) już pojmują ten elementarz.  

Rzućmy więc trenerskim okiem, co już jest utwalone w banku danych naszego rządu, nie uchybiając oczywiście w niczym Azraelowi, który jest wielki i w niczym nigdy się nie myli. (Prawdopodobnie już niedługo ta formułka będzie konieczna, we wszystkich publicznych wystąpieniach.) 

Potęga Rosji – doświadczenie historyczne naszego aktualnego rządu wskazuje dobitnie, że od dwustu lat Rosja jest Światowym mocarstwem i potęgą, należy więc wszystkimi siłami  błagać ją o łaskę i przychylność, stare polskie przysłowie daje jasną wskazówkę, pokorne cielę dwie matki ssie. Matka Rosja i Matka Angela.
Wspaniała alegoria naszych polskich matek karmicielek i łaskawych przyjaciółek polskiej przyszłości. Potrzebna jest dyskretna korekta, aktualnych rozmiarów tej potęgi. Obiektywne pomiary realnych parametrów gospodarczych, wojskowych i politycznych Rosji wskazują, że jej potęga jest niewiele większa od holenderskiej. Proponowałbym skorygowanie informacji o tej potędze, ewentualnie uzupełnienie jej o odpowiedni przymiotnik.
W tej dziedzinie najbardziej kompetentnii są pani
Natalia de Barbaro lub poseł Sławomir Nowak, którzy w sferze marketingu polityczngo potrafią cuda. Wystarczy, na przykład powiedzieć „potęga rosyjska: z akcentem szyderczej drwiny na słowie „potęga”, można też z delikatną kpiną  dodawać rozmaite przymiotniki, powiedzmy „kieszonkowa potęga” Rosji, albo „zabawne marzenia o rosyjskiej potędze”, „przebrzmiała potęga” i podobne słowa gorzkiej prawdy. Konia można zamęczyć takim gadaniem.
Z pewnością elity Platformy Obywatelskiej  potrafią skutecznie wyszydzić każdą, prawdziwą nawet potęgę, tak że Rosja z pewnością sama spakuje manatki i przeniesie się nad morze Japońskie.
Jest to jednak pierwszy poważny błąd - w ocenie siły gry partnera.

Polityka „pokorne cielę dwie matki ssie” – Zarówno Niemcy jak i Rosjanie mają niezwykłe uszanowanie do siły i stanowczości w asertywnym stawianiu spraw i niezłomnego prowadzenia polityki, która jest rozumiana jako długoterminowa, pełna poświęcenia, wierna i konsekwentna walka o własny interes narodowy. Szacunek budzi tylko taka, męska postawa. Jak Winnetou, w powieściach znanego niemieckiego pisarza Karola Maya. Postawa pokornego cielęcia budzi więc w naturalny sposób obrzydzenie i lekceważenie.
Znowu błąd, wywołujący skutek odwrotny od zamierzonego.

Bezpieczeństwo energetyczne   Pierwszy błąd mniejszy. Ten błąd jest najprawdopodobniej skutkiem nieumiarkowanej wiary w potęgę imperium rosyjskiego. W tytule tego akapitu jest link, którym odsyłam do ścieżki poszukiwań, śladem „Raportu Gonczara”. Okazuje się, że Rosja w 2007 roku nie ma własnego gazu, handluje cudzym. Cudownie oszukuje Europę, sprzedając jej wyłącznie jako pośrednik (sic!) gaz z Kazachstanu. Okazuje się, że nie wystarczy mieć „ogromne zasoby wszelkich bogactw pod ziemią”. Do tych bogactw należy się jeszcze dokopać, umieć je wykopać i dostarczyć do odbiorcy. Stan rosyjskich rurociągów i magazynów ropy i gazu „Transnieftu” jest zły. Tyle w tej recenzji. Więcej się nie zmieści.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale