28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  148   0

Polska doktryna obronna w ścieku, który ma imię TVN

Już widać gołym okiem. Rząd Platformy Obywatelskiej schrzanił sprawę Tarczy. Mówiąc najkrócej, poświęcił polską rację stanu, poświęcił polski interes narodowy, uznając partyjną nawalankę za ważniejszą. To jest filozofia idioty, który chce zwędzić sąsiadowi zegarek  i jest gotów spalić wieś, w której mieszka, aby ukryć swój wyczyn. 

Już widać, że spółka Tuska z Sikorskim przeszarżowała potężnie. Co Ameryka może myśleć o takim gówniarskim zachowaniu polskiego rządu, napisałem dość delikatnie z swoim porzednim wpisie. Krótko, zachowali się jak łobuzy z bramy, których cieć niechcący do ministerstwa wpuścił. 

Głupio narozrabiali, szukają teraz kozła ofiarnego w najbardziej idiotyczny sposób, spodziewając się, że "debilni Polacy, jak zwykle dadzą się oszukać". Jestem jednym z tych debilnych Polaków, którzy nie chcą być tak traktowani. Nie jestem takim debilem, za jakiego mnie Pan uważa, Panie Sikorski.

Aby ukryć swoją marną gierkę, wpadli Panowie na pomysł, jak prymitywnie i w przestępczy sposób zwalić domniemaną winę na Prezydenta. Pan Sikorski, doskonale wie, że wszedł do tajnego pomieszczenia, w którym mówi się poważnie i nie na żarty, w sprawach wagi państwowej, wie że takie rozmowy są protokołowane i nagrywane. Zapisy takich rozmów są obowiązkową procedurą wszędzie, na całym świecie.

Takie zapisy są najtajniejszymi dokumentami Państwa, o tym wie każde dziecko, które czyta tanie powieści kryminalne. A szef dyplomacji, który musiał kiedyś skończyć choć jedną wyższą szkołę, musi to wiedzieć na blachę. Za ujawnienie takich dokumentów jeszcze niedawno ludzie trafiali przed pluton egzekucyjny. To jest zdrada. Publiczna duskusja na ten temt, jest po prostu łajdackim niszczeniem wiarygodności polskiego Państwa.

Sto wrogich Polsce wywiadów, zapłaciło by po sto worków ze złotymi łyżeczkami, aby tylko przekupić polskiego urzędnika państwowego, by ten pokazał w telewizji trzy zdania z takiego nagrania. Ten urzędnik kwalifikuje się na szubienicę. Taka rozmowa NIGDY NIE POWINNA BYĆ UJAWNIONA. W Anglii wyznacza się zwolnienie klauzuli tajności z takich dokumentów po 50 latach, albo nawet nigdy. Brytyjskie dokumenty dotyczące śmiertelnego odlotu generała Władysława Sikorskiego jeszcze dzisiaj nie są jawne. 

Używanie przez Radeczka Sikorskiego takich, albo tych dokumentów, albo nawet tylko domniemanej treści tych dokumentów, bo mu się gorąco zrobiło pod rządowym tyłkiem jest piramidalną głupotą, haniebnycm przestępstwem i kompromitacją na dwieście pokoleń. Hańba, debilizm albo zwykła dywersja, ewentualnie sto worków złotych łyżeczek z Petersburga. Pan Sikorski hańbi swoje nazwisko, hańbi nazwisko niewinnej rodziny generała Władysława Sikorskiego, które złym przypadkiem nosi.

To co ja widzę jest haniebnym ściekiem, szambem nad szambami, jest to wycieranie sobie gęby polskimi sprawami rangi państwowej, to jest świadome, haniebne kompromitowanie Państwa Polskiego, to jest rozwalanie poważnych rozmów i negocjacji w sprawach strategicznie ważnych dla Polski. Chyba, że minister Sikorski już wie, że dał ciała, a Pani Rice spuściła go w Waszyngtonie po schodach, czyli w dyplomatyczny sposób przywitała się i pożegnała. Znaczy to tyle, że profesor Zbigniew Lewicki, znany amerykanista miał rację, a minister Sikorski okazał się być chłystkiem, który chciał się nieudolnie popisać przed swoją sekretarką. Oznacza to także, że moja diagnoza, zawarta w poprzednim wpisie, także jest trafna.

Niestety, wszyscy, którzy moczą nogi w szambie kompromitują się sami, na własny rachunek. Myślę tu o profesorze Tomaszu Nałęczu. Jest za dobrze wykształcony, by nie wiedzieć, że wypowiada się przede kamerami TVN w sprawie domniemanej rozmowy polskiego ministra MSZ z Prezydentem. Wypowiada się w sprawie rozmowy, która jest TAJNA i powinna pozostać TAJNA.

Dlaczego?
Choćby dlatego, że jest tajna i dlatego ani jeden ani drugi z rozmówców nie ma prawa przewidywać jej ujawnienia. A jej zapisywanie jest parszywym obowiązkiem. I gdy Nałęcz w TVN, przed kamerą mówi o fatalnym postępowaniu Prezydenta, który podstępnie nagrywa rozmowę, to albo udaje kretyna, albo nim jest. Tomasz Nałęcz połowę swojej życiowej kariery zawdzięcza jednemu nagraniu, w którym grzebał miesiącami jak skarabeusz w nawozie. On to musi wiedzieć. I na tym polega jego, Nałęcza łajdactwo. Kabotynizm najwyższej próby. Jajeczko Faberge i samowar z Tuły są mniej konkretne od jego niecnoty.

Jest już niewątpliwe, że Tusk z Sikorskim dali ciała w dyplomacji polsko-amerykańskiej.

A rozmowa szefa MSZ z Prezydentem to nie jest towarzyska pogaduszka. To może, a nawet czasem powinien być solidny służbowy opieprz, na dywaniku. Także i dlatego, rozmowa powinna być tajna.

Lubię to! Skomentuj55 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale