Coraz bliżej kolejnej, piątej już rocznicy tragedii w Smoleńsku więc nieuchronnie pojawiają się u wielu z nas różne refleksje. Stanowiska polityczne wobec tego co się stało 10 kwietnia 2010 w okolicach lotniska wojskowego Smoleńsk-Siewiernyj znamy dobrze. Strona rządowa od dawna twierdzi, że wszystko jest jasne, nie ma żadnych wątpliwości. Opozycja optuje za wersją zamachu, opierając się na różnych przesłankach - od analiz naukowców z różnych dziedzin technicznych do analiz polityczno-historycznych, które upadek samolotu TU-154 wpisują w kontekst polityki dzisiejszej Rosji.
Niewątpliwie skojarzenia nasuwają się same, Smoleńsk wygląda na kolejny etap w łańcuszku przemyślanych działań Władimira Putina, kolejny puzzel przerażającej układanki.
Jednak obiektywna prawda musi opierać się na twardych dowodach. Rządowa komisja oraz prokuratura wojskowa udają, że śledztwo przebiega tak jak powinno, bazując jedynie na materiale, który raczyła nam przekazać Rosja. Pełne uczciwe śledztwo wymaga 100% możliwych do uzyskania dowodów rzeczowych, jak widzimy na przykładzie innych katastrof lotniczych.
Rzekome przebadanie wraku przez polskich śledczych wywołuje zażenowanie, przypominając choćby wycieczki turystów czy uczniów z pobliskich miejscowości do Smoleńska, którzy "na pamiątkę" zabierali sobie części wraku Tupolewa.
To tyle jeśli chodzi o krótkie podsumowanie stanu naszej wiedzy na temat tego tragicznego wydarzenia. Zastanawiam się jednak czy "prawda na temat prawdy" nie mogła wyglądać inaczej.
Donald Tusk oraz Bronisław Komorowski niekoniecznie byli zdrajcami sensu stricte planując razem z Putinem zamach na polskiego prezydenta. Już bardzo wcześnie mogli dowiedzieć się, że miał miejsce zamach. Jednak co z taką prawdą uczynić? Możliwe, że uznali, że lepiej będzie aby ta straszna wiedza nie wyszła na światło dzienne. Taka informacja gdyby została ujawniona mogłaby spowodować ciężkie do przewidzenia skutki, włącznie z konfliktem wojskowym z Rosją.
Ukrycie takiej wiedzy mogło też zwyczajnie wiązać się z tchórzostwem i oportunizmem czołowych polityków partii rządzącej w Polsce, którzy uznali, że mogą wiele skorzystać w kontekście nowej sytuacji politycznej zastanej po 10 kwietnia 2010 roku.
Należy pamiętać, że nawet jeśli chęć zatajenia prawdy o zamachu miałaby być podyktowana strachem przed nieobliczalnym Putinem, na kłamstwie nie da się zbudować nic dobrego. Prawda Was wyzwoli.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)