Może być jeszcze koński łeb do łóżka premierowi.
Dobrze, że Kaczyński tchnięty nagłą potrzebą odzyskiwania Polski, zapowiadaną od kilku miesięcy i głoszoną do ostatniej chwili radosnym „j…ć!, j…ć!”, niespodziewanie po aresztowaniu podejrzanego udał się na z góry upatrzoną pozycję do Krakowa, no bo jak ostatnie czary mary i Antoni donoszą tylko Jarosław i jego PiS mogli być celem prowokacji szytej grubymi nićmi przez wiadomych mocodawców reżimu i mordu katastrofy smoleńskiej.
Czekam w napięciu na kolejne mocne wystąpienie pana Waszczykowskiego……..



Komentarze
Pokaż komentarze (3)