Gdyby lepiej ten tego, żeby ten tego, no to teraz jak staniemy wszyscy razem, to ten tego. No bo jak my ten tego staniemy, to nam ten tego nawet o świcie stanie na siedząco jak szczerbatemu na suchara bulgotem o kolorach co prawda wypływa, bo pisuar zapchany, a prawda jest jedna, sąsiad może sobie wiertarkę wsadzić i tak nie poproszę, słoikiem dziurę zrobię, a nie jak tam jaki zaprzaniec, prowokator pluralista bez dotacji, bezczelnie za własną kasę na łatwiznę idioty z siebie nie daje robić, bo my są jądro, bite dzieci, odcinani od cycka, a rozstrzeliwać nie chcą, więc dylemat moralny jak żyć, jak w takiej niewoli żyć bez głodu, chłodu i łajdackiego wycia w wolnej Ojczyźnie.
Tak mi się wypsło w zauroczeniu bekaniem w kapitalnej pralni, bo mać trwać bez kapitału, choć nostalgiczne wspomnienia, ani IXI ani OMO, byle reżim prać nasza wasza …… i po małym, i do roboty.
Takie tam ostatnie beknięcie, chamstwo i głupota bardziej pancerne niż brzoza bez lustracji z „gupim żontem” rozkładającej się na krzywej normalnej obelżywej urbanisty i starszawej do cholery razem wzięte z cymesem Kaczyńskiego u Lisa :)



Komentarze
Pokaż komentarze (4)