Nie załapię się w prawdziwym nurcie znowu, ale to co wykrzykiwał dzisiaj znany wszystkim pod ksywką „jojo” i inni ze swędzącego się obozu po spektakularnym i jakże pożytecznym w wielu aspektach obnażeniu słynnych już metod kultywowanych podczas krótkiego panowania bliźniaków, pod adresem opluwanego nawet zganianymi naprędce kombatantami odważnego i bezkompromisowego sędziego, skłoniło mnie do wyrażenia wielkiego uznania i podziękowania:
Panie Sędzio Igorze Tuleya - Dziękuję Panu!



Komentarze
Pokaż komentarze (23)