Premiera za rok.
Statyści już walczą, chlupot, galopki i ciamkania na zmywaku przy akompaniamencie świeżo sformowanej orkiestry „doktórów” się potoczą, a zadeptane i skołtunione do cna na konto znienawidzonego zaprzańca się zapisze i tak.
„PiStolecik” Pawłowicz jałowa, ale powiada, że to jak papież, prowadzi zdecydowanie, a tuż za nią dyszy sędzia bez lustracji, ale za to w pracy nieobecny.
Oj będzie się działo na kartoflisku jak się to wszystko do cholery przytapla.
A tu trochę nudą POwiewa, jak w 1944 roku przed szturmem, naczelne propagandystki siły przewodniej w okopach zaległy, czyżby kreacje na bal, szturm, czy inną rewolucję konspiracyjnie pudrują?



Komentarze
Pokaż komentarze (5)