Gowin zbliża się nieuchronnie do progu skoczni.
Kaczyński słusznie przebiera łapkami,” tych trzech mnie nie zagraża”, ale, ale, jak projekt Gowina się rozwinie, to resztki prawicy, która się jeszcze dziwnym trafem w sekcie kołacze, odpłyną niechybnie i nawet za ciężką kasę do cholery jej nie zaciągną, ile można dawać sobie pluć w twarz podczas hop, hop mlaskania. W odwodzie pozostaną wierni pretorianie, komuchy, postkomuchy, ich potomkowie z rodzinami i elektorat postymiński do strzyżenia na przemian przez bystrych bingo wyznaniowych cyckaczy i wybitne lemury, czyli larwy, projekt Kaczyński wiecznie żywy będzie dostarczał środków do luksusowego życia wiecznie prezesa i jego świty, no chyba że jakimś cudem przestaniemy utrzymywać taką sektę, a może wreszcie Trybunał Stanu zajmie się dyndającą z rozporka koszulą?
Jak nie brać następnych sześć razy w d....?
Wiadra proszków, koniecznie.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)