Jeśli podsłuchiwali, to niedobrze, wypłynie i będzie śmierdziało, a smród może obezwładnić pewną grupę wiernych, ale najwierniejsi i tak są na każdy smród uodpornieni.
Jeśli nie podsłuchiwali, to gorzej, ponieważ podsłuchiwali wszystkich najważniejszych, a jeśli nie był jednym z najważniejszych, to po kiego się było zamachiwać na takiego?
Obstawiam, że już lepiej żeby podsłuchiwali, a najlepiej jeśli u Antoniego coś wypłynie, on najlepiej zamiesza zespołem w jądrze legalności i garnącymi się do niego „naukowcami”, którzy mogą przecież nawet bez blefu wykonać jakieś badania naukowe przy użyciu fusów od kawy, przy asyście baby z kotem i kulą ze stopniem równie naukowym jako wiarygodnym świadkiem koronnym i po krzyku.
Komentarze
Pokaż komentarze (4)