miejsce ulgowe
"Biada potężnym istotom gdy wchodzą pomiędzy ostrza podrzędnych rycerzy" czyli "I Herkules dupa kiedy ludzi kupa".
3 obserwujących
101 notek
30k odsłon
133 odsłony

Cisza wyborcza vs. promocja na ORLENIE. Zmyły i zmyłki. Wyborca czy konsument?

po miedzy
po miedzy
Wykop Skomentuj

Byłem dziś (cicha sobota wyborcza) na stacji zwanej mylnie benzynową (mylnie bo kupić tam można i inne paliwa z alkoholem wysokoprocentowym włącznie – zresztą przez okrągłą dobę). 

Stacja nominalnie jest własnością Skarbu Państwa, czyli należy do tzw. Spółek Sk. P. ( i tu mamy kolejną zmyłkę, bo co najwyżej można nazwać ją Spółką Skubania Państwa dla celów realizacji linii partyjnej za pomocą danin do Polskiej Fundacji Narodowej – tu kolejna zmyła w nazwie).

Rzadko korzystam z jej usług, ponieważ nie chcę robić kłopotu. Partie polityczne są u nas bowiem finansowane w przeważający sposób z budżetu. Zaś wpłaty od osób fizycznych nie mogą przekraczać 15-krotności minimalnego wynagrodzenia a ja tankuję sporo w przebogatym asortymencie.

Podczas wizyty natknąłem się na reklamę produktu wieprzowego (będącego w promocji) o nazwie jak zilustrowano powyżej. Tak się składa, że reklama innego produktu, tym razem politycznego, nie wieprzowego, ale o identycznej nazwie/nazwisku ( i imieniu na D.) wisi w pobliżu owej stacji, czyli w moim okręgu wyborczym na każdym niemal ulicznym slupie.

Ten produkt polityczny startuje w wyborach do PE.

Zadam teraz pytanie unikając żargonu marketingowego: czy zdezorientowany wyborca (a takich mamy przeważającą ilość) po wizycie na stacji "benzynowej" (PROMOCJA!) jadąc do swojego lokalu wyborczego, ulicą, wzdłuż której wisi sobie prawie podprogowo (to kwestia prędkości pojazdu) wizerunek owego produktu politycznego nie zostanie sformatowany pozytywnie??

Jak zagłosuje dany, już nie zdezorientowany ale sformatowany i przesycony bogactwem oferty wyborca, który na liście zobaczy nazwisko na T. i skojarzy mu się z przyjemnym zapachem paliwa (wolność!), słonawym smakiem chrupiących hot-dogów i słodkiego  jak obietnice polityczne keczupu?

W związku z tym i ciszą wyborczą składam zapytanie (a może i donos obywatelski) o treści jak akapit wyżej. Dodatkowe pytanie: jak rozumieć 5.49 zł za sztukę? Do czego to jest nawoływanie? Kto komu te 5,49? Czy to może rodzaj kiełbasy/kabanosa wyborczego…? I dodajmy do tego wyraźne proweniencje polityczne wymienionej sieci stacji.

image


     W jak ciężkich czasach, epoce fejkniusów, postprawdy, fałszowania produktów i receptur oraz wprowadzania konsumentów w błąd żyjemy niech zaświadczy stanowisko Czeskiego Urzędu Kontroli Rolnictwa i Żywności.

Czeski Urząd Kontroli Rolnictwa i Żywności wycofał ze sprzedaży kabanosy marki Tarczyński dostępne w sieciach Kaufland i Lidl. Instytucja zarzuciła polskiemu producentowi wprowadzenie konsumentów w błąd na temat zawartości mięsa w produktach.

A Spółka Tarczyński S.A. w przesłanym naszej redakcji oświadczeniu podkreśla, że deklarowane zawartości mięsa są prawidłowe i kwestionuje wiarygodność badań przeprowadzonych przez Czechów.

P.S. Właśnie sobie przypomniałem, że kabanosy T. widziałem też na stacji BP, z której najczęściej korzystam, ( tam też pracują Polacy). Ale jak mniemam w niczym nie zmienia to słuszności mych wątpliwości. Zwłaszcza, że tam nie zauważyłem promocji w/w produktu.

I drugie "zwłaszcza": cały ten mój wpis jest o wciskaniu kitu. Przykład a propos:

Min Joachim Brudziński namawiał Polaków, by jadąc na wakacje tankowali paliwo na polskich stacjach benzynowych. Gdy internauci zwrócili uwagę, że paliwo pochodzi z zagranicy, nazwał to "hejtem polaczków"

"Wszystkim jadącym nad morze i w góry przypominam, tankujemy i kawkujemy tylko na POLSKICH stacjach?? Wszystko co #POLSKIE jest najlepsze".

Czy tylko Czesi są innego zdania…??



Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka