Marek Migalski Marek Migalski
2060
BLOG

Czy szef sztabu PiS zaprowadzi szefa PiS na salę sądową?

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 48

 

Oto treść pisma, które dotarło do mojego biura poselskiego w czwartek:
„Szanowny Panie,
działając w imieniu i na rzecz Tomasza Poręby, powołując się na 
załączone pełnomocnictwo, w nawiązaniu do:
treści i formy materiału prasowego pt. „Po co prezesowi ciacho?”, który ukazał się na Pańskim blogu na portaluwww.salon24.pl w dniu   02.07.2011r. oraz materiału prasowego o tym samym tytule, który ukazał się na Pańskim blogu na portaluwww.onet.pl w dniu 04.07.2011r. zgłaszam bezprawne naruszenie dobrego imienia oraz godności osobistej Mojego Mocodawcy, ponieważ Pański zarzut jest nieprawdziwy.
 
W oparciu o dyspozycję przepisów art. 24, 448 kodeksu cywilnego w zw. z art. 12 oraz art. 38 ustawy prawo prasowe, żądam:
 
1.zaniechania dalszych naruszeń dóbr osobistych poprzez zaprzestanie rozpowszechniania informacji sugerujących, iż Pan Tomasz Poręba donosił na kolegów z partii,
 
2. usunięcia skutków naruszenia dobrego imienia, poprzez:
 
a. publikację przez Pana oświadczenia o następującej treści:
 
„Przepraszam za bezprawne naruszenie dobrego imienia oraz godności osobistej Pana Tomasza Poręby. Sugerowanie przeze mnie, że Pan Poseł Tomasz Poręba donosił na partyjnych kolegów było bezprawne i bezpodstawne. Wyrażam głębokie ubolewanie, że naruszyłem bezprawnie dobra osobiste
 
Pana Tomasza Poręby.
Marek Migalski”
 
w formie:
 
oświadczenia o w/w treści opublikowanego na Pańskim blogu ma portalu salon24.pl - w wyraźnej ramce - czarną czcionką kroju Verdana, dostosowaną wielkością do rozmiarów ramki w ten sposób, aby ramka była w całości wypełniona, tj. o wielkości nie mniejszej niż 12 pkt - na białym tle,
 
b. publikację przez Pana oświadczenia o następującej treści:
 
„Przepraszam za bezprawne naruszenie dobrego imienia oraz godności osobistej Pana Tomasza Poręby. Sugerowanie przeze mnie, że Pan Poseł Tomasz Poręba donosił na partyjnych kolegów było bezprawne i bezpodstawne. Wyrażam głębokie ubolewanie, że naruszyłem bezprawnie dobra osobiste
 
Pana Tomasza Poręby.
Marek Migalski”
 
w formie:
 
oświadczenia o w/w treści opublikowanego na Pańskim blogu ma portalu onet.pl - w wyraźnej ramce - czarną czcionką kroju Verdana, dostosowaną wielkością do rozmiarów ramki w ten sposób, aby ramka była w całości wypełniona, tj. o wielkości nie mniejszej niż 12 pkt - na białym tle,
 
 
c. usunięcie z serwisu internetowegowww.onet.pl materiału prasowego:
1. „Po co prezesowi ciacho?”, z dnia 04.07. 2011 roku
 
 
d. zapłaty kwoty 30 000,- złotych na cel społeczny wskazany przez Pana Tomasza Porębę.
              
 
Niezastosowanie się do tych żądań w terminie 3 dni potraktuję, jako odmowę ich spełnienia. Taka postawa będzie oznaczała, że widoki na osiągnięcie porozumienia przed uruchomieniem procesu uległy wyczerpaniu.
 
 
Podstawa faktyczna żądań.
 
Na Pańskich blogach: na portaluwww.salon24.pl w dniu 02 lipca 2011 r., na portaluwww.onet.pl w dniu 04 lipca 2011r. opublikowano materiał prasowy pt. „Po co prezesowi ciacho?”, w którego treści sugerowano, że Pan Tomasz Poręba donosił na kolegów partyjnych. Przywołane publikacje głęboko naruszyły cześć Pana Tomasza Poręby. Sugestia, jakoby donosił on na   kolegów narusza jego cześć zewnętrzną (dobre imię), jak i wewnętrzną (godność osobistą).
 
Rozróżnienia tych pojęć dokonał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 28.05.1971 r. w sprawie II PZP 33/70 opublikowanym w OSNCP 1971 z. 11 poz. 188.
 W orzeczeniu tym Sąd stwierdził, co następuje: „W literaturze cywilistycznej odróżniano w związku z tym „cześć zewnętrzną” w znaczeniu dobrej sławy, dobrego imienia, „od czci wewnętrznej” w znaczeniu godności osobistej, wyobrażenia o własnej wartości.
Naruszeniem czci w rozumieniu art. 23 kc jest sformułowanie uwłaczające czci każdego człowieka (czy to „czci wewnętrznej”, czy „zewnętrznej”) niezależnie od zawodu lub rodzaju wykonywanego zatrudnienia, w granicach przeciętnych ocen, aktualnie stosowanych w społeczeństwie, a nie w indywidualnym odczuciu osoby, która domaga się ochrony prawnej.
 
Ochronę czci jednostki gwarantuje zarówno Konstytucja RP (art. 47) jak i konwencja europejska, ujmująca to dobro jako element pojęcia prywatności. W polskim orzecznictwie i w nauce prawa przyjmuje się, że cześć danej osoby naruszają dotyczące jej wypowiedzi o charakterze pejoratywnym, a także ośmieszające (vide: wyrok SN z 14.11.1986 roku, sygn. akt II CR 295/86).
 
Cześć wewnętrzną (godność osobistą) określa się jako wyobrażenie jednostki o własnej wartości. Gama zachowań mogących naruszać to poczucie obejmuje wszelkie formy ekspresji (np. wypowiedzi, wizerunek) o charakterze obraźliwym. W tym miejscu wypada zauważyć, iż samo uznanie danego zachowania za obraźliwe praktycznie przesądza o jego bezprawności, 
a to z uwagi na okoliczność, iż brak jest (za wyjątkiem może kontratypu zgody, który jednak w niniejszej sprawie nie wystąpił) prawnego usprawiedliwienia dla znieważania kogokolwiek. (vide: wyrok SN z dnia 16.02.2001 roku, sygn. akt IV CKN 252/00).
 
Dobre imię jest definiowane jako dobra opinia, którą cieszy się dana jednostka w społeczeństwie. Krzywdą wynikającą z naruszenia tak ujmowanego dobra jest uczucie dyskomfortu spowodowane utratą szacunku otoczenia. Nie ma przy tym znaczenia, czy do takiej deprecjacji faktycznie doszło, to znaczy, czy opinia publiczna uwierzyła w stawiane komuś zarzuty. Wystarczy samo potencjalne ryzyko wystąpienia takiego skutku
(vide: wyrok SA w Gdańsku z 24.01.1995 roku, sygn. akt I ACr 1077/94)
 
W społeczeństwie polskim istnieje utrwalone, pejoratywnie nacechowane skojarzenie ze słowem „donoszenie”, tym bardziej, jeśli ktoś donosi na swoich kolegów. Ponadto sam autor artykułów użył tego słowa w jego negatywnym znaczeniu, sugerując, że Pan Tomasz Poręba nie radzi sobie ze skomplikowanymi czynnościami, a jego jedyną umiejętnością jest donoszenie. Taka sugestia narusza w sposób oczywisty dobra osobiste Pana Tomasza Poręby.
 
 
Mając na uwadze powyższe niniejszej wezwanie jest konieczne i
uzasadnione.
 
 
Z poważaniem,
adwokat dr Bogusław Kosmus”
 
To koniec pisma pana mecenasa Kosmusa. Jako, że wyznaczony przez pana mecenasa termin upływa, zdaje się, dzisiaj, czuję się zobowiązany do odpowiedzi. Bezpośrednio, jeśli się pan mecenas nie obrazi, Tomaszowi Porębie. 
 
Tomku, porembo jedna, czy ty oszalałeś? Czy naprawdę chcesz, żeby w czasie kampanii wyborczej jednym z jej tematów był proces, w którym będziemy dociekać, czy donosiłeś na kolegów czy też nie?! Czy naprawdę masz mało kłopotów? Nie czujesz zupełnie o co chodzi w polityce i co to są media? Od czasu, kiedy zostałeś szefem sztabu wyborczego, PiS jest w stałej defensywie, nic wam nie wychodzi, wciąż się tłumaczycie z problemów, których nie jesteś w stanie rozwiązać, a które czasami sam stwarzasz. Pomyślałeś choć przez chwilę, czy proces, w którym głównym tematem będzie dochodzenie czy nie jesteś wewnątrzpartyjnym kapusiem będzie służył twojej partii?
Wiem, że ta funkcja cię przerosła i wiedziałem to od razu, kiedy tylko usłyszałem, że prezes wyznaczył cie do tej funkcji. Przez ciebie PiS nie rządzi nawet w województwie, które dotychczas było bastionem partii Kaczyńskiego (czyli na Podkarpaciu). Wiedziałem, że to dla ciebie na wysokie progi, żeby prowadzić kampanię największej partii opozycyjnej. Ale myślałem, że masz choć trochę oleju w głowie. Rozumiem, że zakręciło ci się w głowie, sodówka uderzyła, ego podskoczyło. Ale musisz wiedzieć, że jak się zaczyna grę na pierwszej linii frontu, to czasami można dostać odłamkiem. Dla ciebie to sytuacja zupełnie nowa, bo dotychczas byłeś „no-namem”, anonimowym żołnierzem prezesa, wiernym wykonawcą jego poleceń i poruczeń. Ale dzisiaj zacząłeś grać w większej grze, niż te dotychczasowe. Ale ty nie dość, że gadasz, iż jeszcze ze dwie wpadki PiS i macie pozamiatane, to jeszcze się obrażasz, jak mała dziewczynka. Rozumiem psychologiczny mechanizm, ale dziwię się, że tak łatwo mu uległeś. Ale to twoja sprawa i twoja śmieszność.
Ale sprawą już nie tylko twoją, ale także i moją ( i jeszcze kogoś), jest to, że zupełnie nie pomyślałeś, coś narobił. Bo jeśli, porembo kochana, wytoczysz mi proces, to chyba rozumiesz, że sąd badając to, czy donosiłeś czy nie, będzie musiał powołać odpowiednich świadków, którzy będą mogli to potwierdzić lub temu zaprzeczyć. I chyba rozumiesz, metternichu, że jednym z tych świadków będzie musiał być… Jarosław Kaczyński. Dotarło to do ciebie? Bo jeśli mamy badać, czyś donosiciel, czy nie, no to będziemy musieli przesłuchać tych, którzy mogą to potwierdzić czy też zaprzeczyć. Już rozumiesz? Jeśli jeszcze nie, co wydaje mi się wielce prawdopodobne, to ci to napiszę dużymi literami – jeśli masz ochotę na wytoczenie mi procesu, to muszę cie uświadomić, że jednym z głównych tematów tej kampanii będzie spór o to, czy szef sztabu PiS jest donosicielem, przewrażliwionym na swoim punkcie, i że jednym z najważniejszych świadków na tym procesie będzie twój prezes. Już rozumiesz?
Jeśli tak, to do ciebie należy decyzja, czy wchodzimy do sądu, czy też nie. W trwodze i drżeniu czekam na twoja decyzję, geniuszu.
P.S. przed chwilą usunięto moją notkę - być może dlatego, że jak ostatnią część tego wpisu załączyłęm inkryminiwany tekst; "Po co prezesowi ciacho". Musicie Państwo sami znaleźć z necie ową notkę, bo na salonie jej chyba nie znajdziecie.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (48)

Inne tematy w dziale Polityka