No, nie . Prezes przeszedł juz chyba sam siebie.
Już, już gdzieś na horyzoncie zaświtała mała iskierka, że konflikt krzyża wreszcie się uspokoi. Nic z tych rzeczy. Zagrożony wizją uspokojenia tematu Prezes wkroczył do akcji i oświadczył iż mamy do czynienia z fortelem. Mało tego - Prezes, jakby nagle zapadł na amnezję stwierdził, że - uwaga - PiS nigdy nie rozumiało, jakie były przyczyny rozpętania wojny wokół krzyża.
Gwoli przypomnienia - wonję rozpętał sam Pan Prezes, po tym jak w wywiadzie dla GW Prezydent Komorowski stwierdził, że krzyż spod Pałacu będzie musiał być przeniesiony w inne godniejsze miejsce. Dalej Pan Prezydent w tej sprawie nie wypowiadał się publicznie, natomaist mieliśmy istną wojnę o tenże krzyż wywołaną i podręcznikowo wręcz prowadzoną przez PiS, która umiejętnie dolewała oliwy do ognia, angażując w to SLD. Posunęła się również do twierdzenia, jakoby całość w ogóle była dziełem PO, której na rękę takie działania.
To co dziś oświadczył Pan Prezes to nic innego jak kolejna bańka benzyny wlana w przygasający ogień.
Nowacki mówi, że tego się nie da rozebrać bez półitra. Jutro czeka mnie więc kac.



Komentarze
Pokaż komentarze (149)