Ruszyła kampania wyborcza. Zażarta walka pomiędzy dwoma głównymi przeciwnikami - Jarkiem Kaczyńskim i Bronkiem Komorowskim skupiała uwagę wszystkich na tym pierwszym.
Agresywny ton przyjęty przez Jarka K. od pierwszych dni, nieowijanie w bawełnę, wskazywanie palcem kto jest głównym winowajcą Katastrofy Smoleńskiej, kto jest sprawcą powodzi, wichur i kryzysu, grzmiące przemówienia posłów Błaszczaka, Kuchcińskiego i Girzyńskiego, wypuszczenie w teren Ziobry I Macierewicza, którzy obnażali bezlitośnie wszekie spiski, przekręty i matactwa - wszystkie te genialne działania przyniosły rychło spodziewany przez Naród skutek.
Nudny Bronek Komorowski, który w kampanii nudnawo i monotonnie ględził o zgodzie, która buduje 20 czerwca uzyskał (przy frekwencji wynoszącej 70%) - 58% głosów, przy 25% dla strony przeciwnej i tym samym został prezydentem kraju.



Komentarze
Pokaż komentarze (71)