3 obserwujących
16 notek
11k odsłon
  755   2

Około północy, przy promiennym księżycu…

Chcesz posłuchać opowieści o pewnej bitwie morskiej sprzed lat?
Chcesz wiedzieć, kto wygrał owej gwieździstej, księżycowej nocy?
To posłuchaj historii, którą opowiedział mi żeglarz, ojciec mojej babki.
Nasz przeciwnik nie próżnował na swoim okręcie (tak mówił pradziadek).
Gburowate, angielskie zuchy, trudno o wierniejszych i twardych, nie bywało takich i nie będzie;
Owego chmurnego wieczora nękali nas ogniem z flanki.
Zwarliśmy się, szczepiły się reje, dotknęły działa.
Mój kapitan osobiście mocował liny.
Kilka osiemnastofuntowych kul poszło w nasze podwodzie.
Po pierwszej salwie dwa wielkie działa na dolnym pokładzie rozleciały się.
Zabijając wszystkich dookoła i wylatując w powietrze.
Walczyliśmy o zachodzie słońca, walczyliśmy o zmroku.
Godzina dziesiąta, wysoki pełny księżyc, coraz większe przecieki, meldunek o pięciu stopach wody,
Oficer wypuszcza z ładowani na rufie więźniów, aby także mogli się wykazać.
Krzątanina przy magazynie nie podoba się wartownikom.
Widzą tyle nieznanych twarzy, że nie wiedzą już, komu ufać.
Nasza fregata zaczyna płonąć.
Pytają, czy prosimy o łaskę.
Czy poddajemy się i składamy broń?
Uśmiecham się, bo słyszę małego kapitana:
Nie poddajemy się – woła opanowanym głosem – właśnie zaczęliśmy walczyć.
Tylko trzy działa strzelają.
Z jednego sam kapitan mierzy w grotmaszt wroga.
Pozostałe, karmione kartaczami, uciszają wraże muszkiety i pustoszą pokłady.
Ani chwili spokoju,
Pompy przestają nadążać, ogień podchodzi do składu z prochem.
Jedna z pomp odstrzelona, wszyscy myślą, że już toniemy.
Spokojny jest mały kapitan.
Postępuje rozważnie, głos ma opanowany.
Jego oczy palą się jaśniej niż okrętowe latarnie.

Około północy, przy promiennym księżycu, poddają się.

23 września 1779 roku na wysokości Flamborough Head w trakcie amerykańskiej wojny o niepodległość doszło do starcia dwóch wrogich eskadr, które na stałe weszło do annałów U.S. Navy.  Po jednej ze stron wystąpił zespół marynarki kontynentalnej dowodzony przez Szkota Johna Paula Jonesa. Podlegały mu fregata Bonhomme Richard (42 armat), fregata Alliance (kpt. Pierre Landais 36 armat), fregata Pallas (kpt. Denis Nicolas Cottineau de Kerloguen 32 armat) oraz brygantyna Vengeance (kpt. Philippe Nicolas Ricot 12 armat). Przeciwnikiem była eskadra angielska dowodzona przez kpt. Richarda Pearsona złożona z fregaty Serapis (44 armat) i brygu Countess of Scarborough (kpt. Thomas Piercy 20 armat) eskortująca konwój bałtycki złożony z ok. 50 statków handlowych.

Owego dnia, który dał rodzącej się flocie jej pierwszego bohatera, eskadra rewolucjonistów ścigała brytyjską brygantynę. W pościgu główną rolę odgrywała Vengeance, reszta okrętów trzymała się z tyle. Wkrótce Jones podszedł pod Spurn Head, gdzie podając się z brytyjski okręt, poprosił o przysłanie pilota, który wprowadziłby go do portu. Wysłany przez Anglików pilot został uwięziony na pokładzie flagowej jednostki Amerykanów. Od niego dowiedzieli się oni o znajdującym się w pobliżu konwoju. Dowódca kontynentalnej eskadry postanowił działać. Zresztą pora ku temu była najwyższa, bo spoza stromych klifów wybrzeża zaczęły ukazywać się maszty. Rozpoznano je jako wspomniany przez pilota konwój bałtycki. Zauważono również dwa znajdujące się w jego osłonie okręty wojenne: fregatę i bryg. Również Brytyjczycy spostrzegli nadpływające okręty, choć zrazu nie rozpoznali ich tożsamości. Niemniej jednak kpt. Pearson rozkazał statkom handlowym schronić się pod osłoną nadbrzeżnych fortyfikacji, a sam wraz z Countess of Scarborough ruszył w kierunku nierozpoznanych okrętów. Była godzina 17:00.

Godzinę zajęły obu eskadrom manewry na zbliżenie. W końcu około 18:00 w zapadających ciemnościach, gdy przyszli przeciwnicy byli na tyle blisko, że mogli usłyszeć swe komendy wydawane na pokładach, kpt. Pearson zapytał się Jonesa Co to za okręt? Ten rzucił w odpowiedzi Princess Royal. Nadmienię, że sam Jones wcześniej przebrał się w mundur angielskiego oficera, podobnie kazał uczynić części swych marynarzy. Słysząc odpowiedź Jonesa, kpt. Pearson rzucił pytanie Skąd? Szkot zignorował je, a wówczas zostało ono powtórzone i opatrzone uwagą, że w razie braku odpowiedzi Brytyjczycy otworzą ogień. Wobec tej groźby lub jak piszą niektórzy autorzy, na skutek pośpiechu amerykańskiego kanoniera Bonhomme Richard wystrzelił w Serapisa salwę. W ułamku sekundy także Anglicy zaczęli strzelać. Z tej odległości, w jakiej znajdowali się przeciwny, nie sposób było nie trafić, wkrótce zatem doszło do obopólnej masakry. Już druga salwa angielskiego okrętu doprowadziła do wybuchu dział osiemnastofuntowych na kontynentalnej fregacie, co spowodowało rzeź wśród kanonierów i pozostawiło w rękach Jonesa jedynie dwa czynne działa tego kalibru. Dla amerykańskiego dowódcy stało się jasne, że jedynym sposobem rozstrzygnięcia starcia na swoją korzyść jest abordaż.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura