0 obserwujących
7 notek
3042 odsłony
257 odsłon

Covid-19 a katastrofa w Czarnobylu, czyli "It's the VITAMIN D, stupid"

Wykop Skomentuj4

Do ubiegłego tygodnia nie interesowałem się nigdy katastrofą w Czarnobylu. Ze względu na szkolną prezentację dziecka z ciekawości przedwczoraj zajrzałem do wikipedii. Czego się dowiedziałem to że nie było tam żadnego wybuchu jądrowego a pożar i podwójny wybuch pary, który spowodował rozszczelnienie reaktora. Główną, decydującą przyczyną katastrofy był błąd ludzki, polegający na nieuwzględnieniu powstania niekontrolowanego czynnika.

Inżynierowie w ramach testu nowego systemu zabezpieczeń musieli obniżyć moc reaktora. Planowo moc miała wynosić około 20% normalnej mocy roboczej. Podczas przygotowań do testu okazało się jednak że moc reaktora spadła nie do 20 ale do 1%. Radzieccy uczeni nie wiedzieli, że przy obniżaniu mocy doszło do wydzielenia dużej ilości ksenonu. Jego nadmiar sprawił, że 'piec' po prostu zgasł. Tlił się tylko. Czego nie robimy kiedy zgaśnie piec? Nie wypełniamy kotłowni czystym tlenem. (I na pewno nie robimy tego po północy). Oni, niestety, tak jakby to zrobili.

Nie biorąc pod uwagę niekontrolowanego czynnika, a chcąc wykonać planowe 20% zdjęli większość zabezpieczeń, które w normalnej sytuacji ograniczały niekontrolowany wzrost mocy. W ten sposób rzeczywiście udało im się dojść (prawie) do planowanej wartości 20%, sprawiając jednocześnie, że ksenon, czynnik ograniczający 'spalanie' po prostu zniknął. A gdy zniknął to moc pieca w bardzo krótkim czasie wzrosła do 1000 procent. Próbowali to jeszcze jakoś ratować, ale w sumie to osiągnęli odwrotny efekt. Woda w kotle się zagotowała a powstała para wybuchła rozsadzając w rezultacie kocioł i rozszczelniając kotłownię, która to zaczęła się palić.

Myślę, że obecnie w Polsce mamy do czynienia z analogiczną sytuacją. Jesteśmy świadkami niekontrolowanego wzrostu liczby zachorowań. Modele, którymi dysponowaliśmy nie przewidywały tak dużego wzrostu 'mocy' wirusa. Owszem, naukowcy, a nawet zwykli śmiertelnicy wiedzą, o badaniach, które mówią o dużej korelacji pomiędzy ilością witaminy D w krwi a śmiertelnością pacjentów [link do artykułu], tak jak i inżynierowie w elektrowni wiedzieli pewnie o samym zjawisku zatrucia ksenonem. Tylko, że nie zdawali sobie sprawy, że jest to czynnik decydujący, nad którym nie mają żadnej kontroli. I my też nie uważamy witaminy D za czynnik kluczowy. Skupiliśmy się na czynnikach nad którymi mamy kontrolę i które zadziałały na wiosnę - maseczki obostrzenia, itp.

(A może na wiosnę czynnikiem kluczowym nie były żadne ograniczenia a pomogła nam witamina D, wskutek wzrostu nasłonecznienia, której po prostu nie braliśmy pod uwagę?)

Myślę, że trudno jest w tej chwili przeprowadzać ścisłe, żmudne naukowe analizy.

Warto byłoby zrobić wykres korelacji pomiędzy ilością zachorowań a temperaturą powietrza/nasłoneczneniem. 

Po wybuchu Czarnobylu to w Polsce podano dzieciom dawki jodu. Czy to pomogło? Myślę, że nie zaszkodziło. Może teraz pora na witaminę D?




Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości