48 obserwujących
1324 notki
892k odsłony
  416   2

NIAR na usługach podkomisji Macierewicza

Kosztem około 25 milionów złotych stworzono dzieło, które można by uzyskać zapewniając wielodniowe ale nie wieloletnie biesiadowanie przy tanich trunkach oraz listę słów technicznych bardzo niezrozumiałych sąsiadom podkomisji z ulicy Kolskej. Przypuszczam, że ta prawda powoli dociera do świadomości Kaczyńskiego i jest jednym z powodów, że - kolokwialnie mówiąc - prezes nie w pełni kontroluje swoje wypowiedzi - a to wesołkowato  plotąc bez sensu a to wchodząc na najwyższe rejestry.

raporcie podkomisji Macierewicza NIAR wymieniany jest średnio raz na cztery strony i  chociaż ich dzieło nie zostało zwieńczone finalnym sprawozdaniem, gra rolę najpoważniejszego źródła prawdy objawionej o zamachu nad Smoleńskiem, więc z tego powodu zasługuje na zbiorcze omówienie.  

Najprawdopodobniejsze wyjaśnienie, dlaczego NIAR zerwał współpracę z podkomisją dają wyrzuceni z podkomisji Dąbrowski&Co : 

"1) do uzasadnienia stwierdzeń o rzekomym braku kontaktu samolotu z drzewami w katastroficznej fazie lotu używano fragmentów obliczeń z dziedziny mechaniki lotu autorstwa NIAR, dających wynik sprzeczny z prezentowaną narracją;

2) wyciągano częściowo nieprawdziwe wnioski dotyczące trajektorii lotu i stopnia zniszczenia samolotu przy jego upadku na ziemię na podstawie obliczeń autorstwa NIAR, z których część wykonano przy nierealistycznych założeniach. Niewygodne dla interpretacji Przewodniczącego wnioski NIAR nie były szerzej komentowane;

3) do uzasadnienia stwierdzeń o braku znaczących uszkodzeń skrzydła przy uderzeniu w brzozę B7 używano fragmentów symulacji MES autorstwa NIAR, dających wynik niespójny z prezentowaną narracją;

4) wielokrotnie prezentowano publicznie fragmenty symulacji MES, dających albo wzajemnie sprzeczne wyniki, albo wykonanych z użyciem nierealistycznych parametrów i danych wejściowych. Powoływano się na te fragmenty symulacji jako posiadające wartość dowodową;"

Muszę jednak dodać, że ani Dąbrowskiego ani samych Wichita People nie posądzam o to, iż samodzielnie zauważyli, że to, co opinia publiczna dostaje od przewodniczącego Macierewicza oraz wiceprzewodniczących Biniendy i Nowaczyka jako dzieła NIAR  jest paranaukowym bełkotem. Błędy w ich dziełach lub tym co tak jest przedstawiane wielokrotnie były im wytykane a NIAR ani ich nie prostował ani - poza jednym opisanym na końcu przypadkiem - nie próbował nawet rozgraniczyć, co jest ich dziełem a co się im przypisuje.

CO WICHITA PEOPLE SIĘ UDAŁO


image


NAJWIĘKSZY PRZEKRĘT WICHITA PEOPLE

Zdecydowanie największą część dzieła "Badania NIAR" stanowią wyniki pomiarów elementów bliźniaczego tupolewa. W ich wyniku sporządzono siatkę MES liczącą ponad 33 000 000 elementów.  Z tego korzystano symulując upadek samolotu.  
image

Na wszystkich kadrach widać owe miliony elementów kolidujące z jednorodnym gruntem. To mogłoby odzwierciedlać rzeczywistość w przypadku kolizji z wodą, z pasem startowym czy eksperymentem na pustyni Sonora ale w żadnym wypadku nie, kiedy samolot spada na częściowo zadrzewiony teren a grunt może różnić się gęstością i spoistością. Utrzymywanie, iż rozpad konstrukcji i późniejszy ruch fragmentów nie zależy od tego, z czym samolot i jego fragmenty kolidowały i na czym hamowały jest kompletnym absurdem, jednakże i na tle tego idiotyzmu jeden element wyróżnia się szczególnie.* Rzecz ma początek w ukryciu przed Szuladzińskim zdjęć tylnego fragmentu sekcji pasażerskiej z drugiej strony - z tej z której widać zagłębienie w ziemi oraz pniaki dwóch drzew. Poniżej na lewym kadrze widać sam fragment, który, gdyby spadł na płaski teren, zachowały się zapewne mniej więcej tak jak na prawym dolnym z rysunku powyżej. 

image

Na lewym kadrze powyżej widać fragment takiej symulacji natomiast na prawym mniej więcej ten sam moment symulacji rozpadu całego samolotu na tle zdjęcia miejsca katastrofy. Widać, że sekcja pasażerska nieuchronnie zmierza w kierunku, w którym powstało zagłębienie z pniem pośrodku. Na prawym dolnym poniżej podkomisja nawet uprzejmie narysowała nam, że sekcja pasażerska znalazła się po drugiej stronie pniaka, tym samym niewybuchowo  wyjaśniając wybuchowe rozdarcie przez ten pniak znajdującego się na dole dachu kadłuba*. Oczywiście nie zrobiła tego świadomie, bowiem w dziełach podkomisji nie ma śladu po zdjęciu tego fragmentu z tej strony, z której widać zagłębienie i pniak. Dodatkowo na symulacji widać, że z drzewem, po którym został drugi pniak na brzegu zagłębienia* -  też według tej symulacji - kolidowały jakieś fragmenty samolotu, najprawdopodobniej prawe skrzydło.   

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale