51 obserwujących
1365 notek
907k odsłon
  665   1

Synteza syndromów

W dwuczęściowym wywiadzie, a i tak każda część jest bardzo długa, generał Pytel opisał symptomy uzależnienia PiS od rosyjskich służb. W Newsweeku swoje dorzucił autor dwóch książek o katastrofie smoleńskiej - Rzeczkowski. Myślę, że szeregowi  pisowcy kupowali gazety z tymi tekstami w okolicach, w których nikt ich nie rozpozna a potem czytali obłożone z zewnątrz gapolem. 
Poszczególnych symptomów można by się dopatrzeć u każdej siły politycznej ale zawoalowanych stosunkami dobrosąsiedzkimi lub prawami rynku. PiS na ukrycie tego demolującego Polskę zjawiska opatentował swój własny sposób - werbalną histeryczną rusofobię i dzięki temu może więcej. Rosji jako państwu jest oczywiście wszystko jedno co obywatele mniejszego sąsiada o nich słyszą i czytają w państwowych mediach tego sąsiada. Dla nich znaczenie ma to czy Polska jest w sojuszach i jaką wartość przedstawiają te sojusze. Na tym polu Rosja osiągnęła chyba więcej, niż się spodziewała. W środowiskach spóźnionych na rewolucję rozbudziła dążenia nazywane niepodległościowymi, dzięki którym akceptujący bez zmrużenia oka komunistyczny reżim albo - jak spora część kościoła instytucjonalnego - jedynie rytualnie mu się sprzeciwiający, zaczęli wyzwalać Polskę z zachodniej niewoli. Przykłady same cisną się na usta - Ziobro, Krasnodębski, Kaczyński, Roszkowski. Część z tych oraz innych niewymienionych osób jest w wieku wskazującym na przespanie okazji przeciwstawienia się niewoli sowieckiej. Ta część gry rozgrywa się na polu tak zwanych wartości i jest związana z przynależnością do cywilizacji Zachodu uosabianej głównie przez Unię. Na tym polu można przerzucać się zdjęciami z parad równości oraz pląsów u Rydzyka, chociaż trzeba zauważyć, że na zdjęciach z parad równości raczej trudno dostrzec polityków obecnej opozycji w akcesoriach z sex shopów. Fundamentalny dla tej części stosunek do praworządności wymagałby osobnego, nieporównanie dłuższego omówienia dlatego przejdę do sojuszu polityczno-militarnego, ograniczając się do przykładu, który znam i rozumiem. Poza ostatnio ucichłym pytaniem czy NATO będzie nas bronić, u sojuszników może pojawić się pytanie czy jest co bronić. Dotychczas było tak, że choć PiS mówił o zamachu smoleńskim, to nie uruchamiał żadnych procedur międzynarodowych z tego wynikających. Miało to niby wynikać z jeszcze trwających poszukiwań dowodów, jednak kolejne prezentacje dzieł podkomisji Macierewicza - raport techniczny, filmowa wersja raportu, raport końcowy były coraz bardziej absurdalne, a występy w pisowskich mediach przewodniczącego podkomisji i jego wice po prostu komiczne. Powoływanie się w nich na badania NIAR ("Narodowy" w nazwie!) których niezgodność z fizyką była widoczna gołym okiem tłumaczyłem sobie tym, że amerykanie coś tam zaczynali robić a kiedy dochodzili do zgodności z fizyką i co za tym idzie - stanem faktycznym - Binienda i Macierewicz zrywali współpracę. Dla tych  rozważań nie ma znaczenia, czy Olivares&Co dochodzili samodzielnie czy na skutek krytyki.  Ważne jest, że końcowy raport przekazali podkomisji a ta napisała swój raport fałszując ich wnioski. TAK WIĘC PAŃSTWOWA INSTYTUCJA FAŁSZOWAŁA DOWODY - powtórzmy nie manipulowała tylko ORDYNARNIE FAŁSZOWAŁA. Robiła to w sprawie dotyczącej bezpieczeństwa państwa w obszarze stosunków Polska (czyli NATO) - Rosja. Czy dla Rosji - obecnie napadającej na Ukrainę - może być bardziej wymarzony prezent niż zniszczenie wiarygodności Polski? 
Uważałbym, iż choć kompromitacja Polski zawsze była w Moskwie mile widziana to zbieżność z atakiem na Ukrainę jest przypadkowa. Kaczyński, powierzając  Macierewiczowi temat katastrofy nie musiał  planować kompromitacji Polski - wystarczyła mu pewność, że Macierewicz zbuduje sektę na tyle liczną, iż zagwarantuje przetrwanie na wypadek utraty władzy. Tak byłoby gdyby to był wyjątkowy przypadek ale niestety nie jest.  Lektura wywiadu z generałem mimo, iż udzielonego przed wybuchem smoleńskiego szamba, napawa pesymizmem. Po wybuchu jest jeszcze gorzej. Sporo ludzie z wolnych mediów i dawnej opozycji mówi, że to co napisał generał musi być niezupełnie prawdziwe bo im się w głowach nie mieści. Samo w sobie to nie jest argument ale, jakby co, to materiał TVN o podkomisji smoleńskiej jest znakomitym przyrządem do poszerzania wyobraźni.
Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale