Razem z jeszcze niewykonanym, czwartym utworem Andrzeja Panufnika NOSPR chyba dobije sumą czasów wykonań jego utworów w rocznicowym roku do jednego pełnowymiarowego, więc jak my sami nie promujemy naszej muzyki to kto za nas ma to zrobić ?

Ale nie Panufnik tylko Liszt był magnesem przyciągającym na koncert. Liszt był rówieśnikiem Chopina, Mendelsohna i Schumanna ale kres jego życia i twórczości przypadł wtedy, kiedy Brahmsa i Czajkowskiego. Jest więc romantykiem bez przymiotników "wczesny" lub "późny". Liszt chyba jest ulubionym kompozytorem pianistki - do niedawna cudownego dziecka więc koncert wykonała znakomicie.
Utwór amerykańskiego kompozytora Goulda to okazja dla orkiestry do zaprezentowania różnych brzmień, co NOSPR skwapliwie wykorzystał.
Bardzo korzystnie zaprezentował się dyrygent.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)