Notka na okoliczność okrągłej 15,83(3)rocznicy zamachu nad Smoleńskiem.
Ani "rozstrzygający dowód" Ziemskiego ani kolejne przedłużenie śledztwa przez prokuraturę nie wzbudziły żadnej uwagi prawicowych mediów. Że temat katastrofy znudził się ogółowi, to po niemal 16 latach normalne, tym bardziej, że to podkomisja poprosiła międzynarodowe sławy o opinie, które - zapewne wbrew jej oczekiwaniom - zamiast potwierdzić jej tezy, zgodziły się z konkluzjami raportów MAK i KBWL.
W takiej sytuacji ostatnim wydarzeniem smoleńskim od par miesięcy pozostaje rozmowa wiceprzewodniczącego podkomisji "profesora" Nowaczyka z AI.


Wprawdzie pytając AI "profesor" Nowaczyk mógł posłużyć się poprawniejszą polszczyzną, niż są napisane powyższe jego tłity ale jakie pytania takie odpowiedzi.
Sposób rozdarcia dachu jest znany i opisany na przykład przez profesora Czachora* w tekście cytowanym przez Ziemskiego, nie będziemy się nim szerzej zajmować.
Tym razem interesuje nas, że skoro Ziemski sam przyznał, iż po lewej (na zdjęciu) stronie kadłuba dachu nie ma, bo dolny rysunek jest jego dziełem, to skąd się tam wziął "dach nad lewą burtą'" w tekście aktualizowanym 23.006.2023.


__________________________________
*

Kadłub nadział się na drzewo, po którym pozostał pień pośrodku "krateru". Zespół parlamentarny Macierewicza (de facto Ziemski) nie przekazał Szuladzińskiemu zdjęć "wybuchowo otwartego" kadłuba wykonanych z obu kierunków.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)