Wyjaśnienie okoliczności katastrofy smolenskiej było przez niemal sześć lat jednym z głównych polstulatów partii, która obecnie samodzielnie sprawuje rządy. Wprawdzie w czasie kampanii wyborczej sprawy Smoleńska zostały wyciszone do tego stopnia, że to nie Macierewicza wskazywano na szefa MON, ale po wyborach wszystko wróciło w stare tory, tylko, że już dzieje się w imieniu państwa a nie opozycyjnej partii. Do powołanej przez Macierewicza podkomisji oprócz jego ekspertów z ZP weszli najbardziej nawiedzeni profesorowie związani dotychczas z Konferencjami Smoleńskimi. Postulat umiędzynarodowienia badań został całkowicie wyciszony. Nie stało się nawet coś takiego, że zadaniem nowej podkomisji ma być sformułowanie wątpliwości i zarzutów do istniejących już raportów , którymi następnie rząd posłużyłby się, formułując postulaty o międzynrodowe badania.
O ile poprzednie harce Macierewicza mogły być przez maszych przyjaciół i partnerów ignorowane, to trudno sobie wyobrazić, żeby kompetencje nowej komisji działającej przecież w obszarze potencjalnegpo konfliktu z Rosją oraz poważnego konfliktu wewnętrznego nie zostały przez naszych partnerów sprawdzone. A jest to stosunkowo łatwe - Berczyński, Binienda i Nowaczyk pracowali w USA a Jorgensen w Danii, czyli krajach NATO i nietrudno zgadnąć, że sprawdzający pękliby ze śmiechu, gdyby nie powaga sprawy. Tak więc zadaniem podkomisji będzie puszczanie sensacyjnych baloników na rynek wewnętrzny (*). Ostatni balonik to "wada fabryczna" - o nim będzie na końcu notki. Na rynek światowy - NATO i UE nic oficjalnie nie może się z nowych "badań" wydostać, bo przedstwiciele Polski przy stołach obrad będą otrzymywali komunikat "a małpie kupimy banana", którego nawet Szczerski(**) nie przerobi na kryptonim, pod którym kryją się amerykańskie rakiety.
Podobne, jak wokół raportu KBWL LP, wydarzenia rozegrały się wokół prokuratury prowadzącej śledztwo. Zespół prokuratorski został rozgoniony. Zgodnie z zapowiedzią Kaczyńskiego, że potrzebne jest śledztwo w sprawie sledztwa, ekspertów dopytuje się, kto rozpoznał głos generała, którego nieobecność w kopkpicie wydaje się być aksjomatem i to dosyć zaskakującym, o czym w następnych zdaniach. Nic nie słychać o zespole biegłych kierowanym przez Milikiewicza - czy na przykład na wzór podkomisji nie zostanie utworzony podzespół, który niby będzie podzespołem, ale będzie miał prawo wypowiedziec się w imieniu zespołu na co zespół nie będzie miał wpływu. Kilka nazwisk nie zostało jeszce przez podkomisję skonsumowanych - Rońda, Jelonek, no i koledzy blogerzy z S24 i Pomniksmoleńsk.
Co o okolicznościach katastrofy można powiedziec?
O rosyjskiej kontroli lotów, że ze wzgledu na pogodę powinna nie pozwolić na próbę lądowania. Tym bardziej powinny ich do tego przekonać nieudane podejścia Iła. Z powodu braku kwitowania powinna przerwać sprowadzanie i odesłać samolot. Najprawdopodobniej ich radar nie działał też najlepiej - można taki wniosek wysnuć z niedopuszczenia Polaków do oblotu oraz rozmów na wieży w czasie sprowadzania Jaka.
Załoga Jaka po wylądowaniu powinna powiadomić centralę o warunkach meteo. Mając na względzie pogarszjącą się pogodę i nieudane podejścia Iła powinni bezwzględnie odradzić probę lądowania.
O generale - że, nawet jezeli uda się udowodnić iż w kokpicie go nie było, to powinien wejść i doradzić skierowanie samolotu na lotnisko zapasowe. Fakt, iż to generał meldował prezydentowi stworzył w załodze inną sytuację psychologiczną , choć nie faormalną.
Kto ma wolant, ten ma władzę - wszystkie okoliczności były załodze znane. Dodatkowo złamała mimima swoje i lotniska, zniżała się z prędkością półtora - dwa razy za dużą i dopuściła do zbyt małych obrotów silników.
Sześć lat to wystarczająco dużo czasu, aby w krajach naszych przyjaciół wątpliwości, czy wystapiły okoliczności zmieniające ten obraz, zostały wyjaśnione. Taki mniej więcej obraz katastrofy smoleńskiej zosatane zreferowany każdemu politykowi, który w rozmowie z politykiem polskim może natknąć się na temat Smoleńska.
Tu dochodzimy do drugiego członu tytułu - czy awanturnictwo obecnej ekipy nie służy zaciemnianiu obrazu Smoleńska?
Być może skala międzynarodowej reakcji na awanturę wokół TK przerosła oczekiwnia Kaczyńskiego ale sądzę iż faktycznie jest ona mu na rękę pozwalając swoich zwolennikoów nadal utrzymywać w przekonaniu, że nadal nie ma międzynarodowego klimatu do podjęcia tematu Smoleńska. Lud smoleński jest ukształtowny szczególnie - są cyniczni politycy, cwani biznesmani kręcacy na katastrofie biznesiki podkoszulkowe, gadżetowe i gazetowe oraz zdezorientowana masa klientów kompletnie podgubiona w tym w co wierzy, ale wyzbyta wątpliwości, komu wierzyć należy. Pod pozorem badań naukowych można jej sprzedawać kolejne sprzeczne ze sobą absurdy, byleby wypowiadanie odpowiednio mamaszczonymi słowy. Prokurator Generalny wyposażony w niebywałe kompetencje przy absurdalnie niskich wymogach kwalifiikacyjnych chyba nawet beż świadomości, co z punktu widzenia prawa czyni, może kierować śledztwa w przedziwne kierunki. W ogólnej atmosferze awantury politycznej nikt z wyborców Kaczyńskego i Macierewicza nie jest w stanie połapać się, która z wersji zamordowania ich prezydenta aktualnie obowiązuje przy czym zupełnie ich nie obchodzi, że inni krewni ofiar mogą tymi absurdami czuć się dotknięci. Permanantna awantura jest Kaczyńskiemu i Macierewiczowi niezbędna ponieważ ani praca podkomisji KBWL ani śledztwo prokuratorskie nie mogą odbywać się zgodnie z prawem, nauką i zdrowym rozumem.
Wracając do "urytej wady" - wsztstkie parametry lotu zachowywały się zdodnie z tm, co czyniła załoga. Poniżej przebieg parametrów z raportu MAK odpowiedzialnych za zniżanie odniesiony do odległości od początku pasa (synchronizacja środkami markerów radiolatarni).
Silniki reagowały na otwieranie przepustnic, ster wysokości reagował na ciągniecie kolumny wolantu a pochylenie samolotu na ruch steru wysokości. Czego brak - reakcji załogi na na nadmierną prędkość zniżania po komunikacie "jest siedem" oraz małe obroty.
________________
* Pierwszy balonik to była informacja Misiewicza o odkryciu rzeczywistego zapisu polskiej czarnej skrzynki, który powinien być znany opinii publicznej. Nim uplynął ustawowy termin zapoznania tej opinii, w powietrze wzbił się balonik z dowożeniem tej skrzynki, bo żadnego zapisu nie odkryto, a nawet gdyby coś odkryto, to nikt z członkówpodkomisji nie byłby w stanie stwierdzić, co.
** A propos spotkania Obama-Duda, o którym wie tylko Szczerski a nawet Magierowski nie potrafi mówić z powagą.
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka