Po drugie dzieje się to w czasie wzmożonej wymiany korespondencji pomiędzy Dudą a Macierewiczem - (Duda do Macierewicza "przysyłaj choć puste koperty"). Dudy, o to, że sam z siebie coś pisze, nikt nie posądza - po to Kaczyński wystawił go na prezydenta, żeby podpisywał, więc jak mu podsuną nominację kota na generała albo sędziego TK to też podpisze. Tak więc Duda podpisuje listy Kaczyńskiego do Macierewicza i nawet je wysyła, a Macierewicz jak pokazywał Kaczyńskiemu gest Kozakiewicza tak pokazuje. Dudzie to przeszkadza mniej niż topniejący na stokach śnieg, ale dla elektoratu pisowskiego lekceważenie Kaczyńskiego stało się nazbyt widoczne. Rozmowa z brytyjską premier, choć nie może przynieść niczego ponad ogólne podzielenie troski o wszystko, ma podbudować wizerunek Kaczyńskiego - rozmówcy głów państw - potęg europejskich.
Wizerunkowi Polski na arenie międzynarodowej to już raczej nie zaszkodzi - zagranica przyzwyczaiła się, że pisowscy politycy wyjeżdżają z kraju po to, aby przemówić do rodaków zza granicy i ewentualnie coś zwiedzić.


Komentarze
Pokaż komentarze (46)