„Do ostatnich minut toczone są absurdalne spory, jak zapisać w raporcie to, czym nas karmiono przez długie miesiące, a co nie daje się udowodnić. Przyznają to sami członkowie KBWLLP. Mimo to założone przez nich na początku tezy – wina załogi i naciski ze strony gen. Błasika – zostają podtrzymane, choć nic tu nie trzyma się kupy„
Będąc polskim funkcjonariuszem państwowym też miałbym problem opisania obecności generała w kokpicie wobec niemożliwości udowodnienia, iż Rosjanie napisali nieprawdę o znalezieniu alkoholu w jego krwi.

„Ale nawet przy tym założeniu dyskutanci nie potrafią się zgodzić, czy obecność dowódcy Sił Powietrznych zakłócała pracę załogi, czy nie. Słychać usilne starania, by obarczyć go winą za tragedię.”
Zrozumiałe, że jedni są skłonni uznać obecność generała za okoliczność łagodzącą dla załogi a inni stoją na formalnym stanowisku, że w kokpicie decyduje pierwszy pilot.
NALEŻY ZWRÓCIĆ UWAGĘ, ŻE PODKOMISJANCI MACIEREWICZA UDOSTĘPNIAJĄC MEDIOM NAGRANIA Z POSIEDZEŃ KBWL LP OMIJAJĄ ZDANIA WYPOWIADANE PRZEZ DYREKTORA PROTOKOŁU, KTÓRE Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ OMAWIAŁA KBWL LP. TO SĄ ZADANIA BARDZO NIEWYGODNE DLA PREZYDENTA.
„Przez wiele miesięcy z załogi Tu-154M robiono źle wyszkolonych samobójców, którzy – wbrew sztuce – zamierzali przeprowadzić nad Smoleńskiem (lotnisko bez systemu ILS) odejście w automacie. W lutym i kwietniu 2011 r. komisja dowiedziała się od Rosjan, że to prawidłowe działanie. Przeprowadziła testy na tupolewie o numerze 102. Okazało się, że to wykonalne, więc załoga zachowała się prawidłowo. To członkowie komisji wyszli więc na nieuków.”
________________
*Dokonałem uzupełnienia.
Pisząc notkę, skupiłem się na prostowaniu błędów merytorycznych Marka P. Mojej uwadze umknęło, że spisuje swoje kłamliwe fakty na temat dokumentu, który formalnie nie istnieje ponieważ dobra zmiana go ukryła. Stosując logikę środowiska Marka P. samo ukrycie opisu wydarzeń stanowi dowód dokonania przez ukrywającego czynu niecnego.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)