kończy Jorgensem komentowanie ekspertyzy strażaka Franka
dotyczącej wybuchu w akwarium z kupą pociętych papierków.

Od wrażliwości brata tragicznie zmarłego prezydenta będzie zależał sposób, w jaki potraktuje humorystyczne występy wynajętych przez Macierewicza błaznów za pieniądze polskich podatników udających ekspertów. Powinno oczywiście zależeć od premiera ale taki mamy kraj.
Nie to jednak będzie tematem notki a zacytowane na początku zdanie Jorgensena. Załóżmy, że to jest prawda. Z drugiej strony niekwestionowanym faktem jest podjecie przez pilotów próby lądowania mimo informacji od rosyjskiej kontroli lotów o warunkach atmosferycznych uniemożliwiających lądowanie oraz złamanie w czasie podejścia do lądowania licznych nakazów przerwania zniżania i odejścia na drugi krąg. Najważniejsze z nich to zignorowane bezwzględnego nakazu "Pull up", obrotów poniżej minimalnych, nadmiernej prędkości zniżania i przekroczenie minimalnej dozwolonej wysokości, do której wolno się zniżyć bez zobaczenia pasa lotniska. Według koncepcji podkomisji piloci mogli to zrobić bo i tak czekały ich wybuchy. JEŻELI TAK, TO SKĄD O WYBUCHACH WIEDZIELI? GDYBY NIE MIELI PEWNOŚCI, ŻE I TAK CZEKAJĄ ICH ŚMIERTELNE WYBUCHY TO PRZECIEŻ ZASTOSOWALIBY SIĘ DO RATUJĄCYCH ICH I PASAŻERÓW ŻYCIE ZAKAZÓW.
Bardzo były fizyk teoretyk, do 1982 pracownik naukowy. Autor referatu na I Konferencji Smoleńskiej. Dzisiaj sam zdziwiony, skąd w tym temacie i miejscu się znalazł. Archiwalne notki: http://mjaworski50.blogspot.com/ Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności ale też podejrzany o przynależność do niedorżniętej watahy współpracowników gestapo.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka