Pierwszy po Świętach wpis muszę niestety rozpocząć pesymistycznym stwierdzeniem. Nasza służba zdrowia jest niewydolna. Nie jest to oczywiście nic odkrywczego, ale coraz częściej dostarczane są nam dowody, że tak właśnie jest. Nie trzeba się zbyt wielce głowić by znaleźć dobitne przykłady. Wystarczy tylko obejrzeć dzisiejsze ramówki programów informacyjnych i przeglądnąć witryny internetowe. Dowiemy się o kolejnej aferze korupcyjnej w służbie zdrowia, tym razem chodzi o ustawianie przetargów. Mniejsza jednak o to, o co akurat tym razem chodzi, problemem na pewno zajmą się odpowiednie organa. Dużo bardziej martwić powinien fakt, że to nie pierwszy i zapewne nie ostatni przypadek, gdy o polskiej służbie zdrowia mówi się w negatywnym znaczeniu. Zaznaczam – o służbie zdrowia, a nie o opiece medycznej, bo ta akurat jest doceniana i chwalona nawet poza naszymi granicami.
Ale nasza służba zdrowia ma się bardzo źle. I narazie nie zanosi się by było lepiej. Zbigniew Religa, który zanim jeszcze został ministrem miał świetne pomysły na uzdrowienie sytuacji, teraz nie może ich realizować bo co rusz musi zajmować się kolejnymi aferami wybuchającymi w jego resorcie. Tyle, że pacjenci są takim stanem rzeczy coraz bardziej poirytowani. Nic tutaj nie pomogą zaklęcia w stylu: sprawdzimy, zbadamy, naprawimy, będziemy monitorować. Z całym szacunkiem do profesora Religii, tak sobie może mówić lekarz, ale nie minister. Tu trzeba podjąć konkretne działania, ukrócić monopol państwowych ZOZów i dopuścić konkurencyjność. Wiem, że to nie wyeliminuje korupcji, ale może przynajmniej ograniczyć zjawisko. Kasy fiskalne w lekarskich gabinetach, odebranie specjalnego statusu lekarzom ordynatorom, to świetne pomysły, tylko jak na razie funkcjonują w deklaracjach ministra zdrowia, a dlaczego nie są one wcielane w życie? Nie wymagam by koszyk gwarantowanych świadczeń medycznych był gotowy już teraz. Wiem, że w pośpiechu nie można przygotować ustawy o alternatywnych ubezpieczeniach zdrowotnych. Ale przecież ten rząd nie funkcjonuje 2 miesiące ale już prawie 2 lata. Jeśli za ten czas nie udało się zrealizować tak elementarnych propozycji jak kasy fiskalne, czy ograniczenie władztwa ordynatorów, to nadzieje na większą reformę zdają się być coraz mniej realne. I tak ambicje ministra Religi by być wielkim reformatorem służby zdrowia zawężają się powoli do roli kolejnego sikawkowego w tym resorcie.



Komentarze
Pokaż komentarze