W PiSie jest rozłam. To o czym po cichu mówiło się od dłuższego czasu, dziś obnaża się przed opinią publiczną. Widać doskonale, że premier ma problem nie tylko z radykalnymi koalicjantami, ale też z politykami własnej formacji. List, w którym aż sześćdziesięciu posłów PiSu domaga się wycofania prezydenckich poprawek w sprawie ochrony życia, nie jest tylko efektem różnicy zdań, to akt nieposłuszeństwa wobec premiera i jego brata bliźniaka – prezydenta.
Obserwując dziś w TVN24 premiera Kaczyńskiego nie sposób było nie zauważyć irytacji szefa rządu. Tu nawet nie chodzi o samą ustawę. Tu chodzi o względy rodzinne i braterską, bliźniaczą lojalność. Jarosławowi Kaczyńskiemu pewno nigdy przez myśl nawet nie przeszło, że któryś z posłów PiS sprzeciwi się jego woli, a już na pewno nie w takiej liczbie i formie. Co w takiej sytuacji może zrobić premier, co teraz dzieje się na nadzwyczajnym spotkaniu z klubem PiS? Wątpliwe jest przecież, że wyrzuci sześćdziesięciu nieposłusznych. Może powie, że ma dość, że nie chce się szarpać. Wszak w spekulacjach „Rzeczpospolitej” o utworzeniu rządu Ziobry musi być jakieś ziarnko prawdy. Kaczyński, czego dziś nawet nie próbował ukrywać, jest najwyraźniej tym wszystkim zmęczony. Rola marszałka Sejmu (którą mógłby przejąć po odsuniętym w konsekwencji dzisiejszych wydarzeń Jurku) była by pewno mniej absorbująca, a równie eksponowana. Polityka fiction? Być może, ale nasza polityka słynie z pozoru niedorzecznych scenariuszy, które potem jednak są realizowane.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)