Miałem okazję uczestniczyć dziś w konferencji PO pt: „Dla wsi i rolnictwa”. Ku mojemu, i jak zdążyłem się zorientować, nie tylko mojemu zaskoczeniu wśród gości zaproszonych na to spotkanie znalazł się też lider PSL Jarosław Kalinowski. Na wypadek gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości co do obecności wicemarszałka Kalinowskiego, głos zabrał wicemarszałek Komorowski. Zgromadzeni usłyszeli serdeczne powitanie wygłoszone na cześć sejmowego kolegi i jego partii, Bronisław Komorowski wyraził też nadzieję na dalszą ścisłą współpracę między PO a PSL, która mogła by zakończyć się, jak to nazwał „wspólnym projektem politycznym”, w domyśle – koalicją.
Tak więc to, co zaczęło się jeszcze przed wyborami samorządowymi trwa do dziś. Dziś bowiem widać wyraźnie, że PO i PSL są sobie bliskie jak jeszcze nigdy przedtem. Pytanie tylko na ile jest to związek z miłości a na ile z rozsądku. Innymi słowy rzecz ujmując, na ile między tymi dwoma partiami istnieje wspólnota programowa a na ile jest to wspólnota interesów. Nie od dziś wiadomo przecież, że zasada „tonący brzytwy się chwyta” obowiązuje też w polityce. Dla marginalizowanego PSL taką brzytwą jest dziś PO. Z partią tą ludowcy niejednokrotnie się nie zgadzali, wystarczy wspomnieć chociażby kwestie negocjacji z UE, czy też sprawę wypłacania emerytur rolniczych. By jednak się ratować PSL, musi uczepić się jakiejś silnej partii. PiS jest już zagospodarowany przez konkurenta ludowców – Samoobronę. Pozostaje więc PO. Dla ugrupowania Tuska PSL to szansa na poszerzenie elektoratu. Platforma nie jest bowiem popularna na wsi, kojarzy się bowiem z elitami, biznesem i wielkomiejskim życiem. Alians z ludowcami może przyczynić się do zmiany tego wizerunku.
Czy to narzeczeństwo zakończy się hucznym weselem, czy hucznym rozstaniem, czas pokaże. Na dzień dzisiejszy obie partie nie mają bardzo innej alternatywy. Są na siebie skazane. Tak jak PiS skazany jest na LPR i Samoobronę. Hmm a może będzie to lepsza koalicja, bo co by o PSL-u nie powiedzieć i jakich błędów by im nie wytknąć, jednego Donald Tusk nie musi się obawiać. Za Kalinowskiego i Pawlaka nigdy nie będzie na pewno płonął wstydem, tak jak Kaczyński za Leppera i Giertycha



Komentarze
Pokaż komentarze (6)