Dziś Trybunał Konstytucyjny ma zbadać zgodność z ustawą zasadniczą obecnie funkcjonującej lustracji. Przepadł zatem wniosek marszałka Dorna o odroczenie rozprawy. Taki obrót wydarzeń może wróżyć tylko jedno – znów rozpęta się awantura na linii PiS – TK.
Oj naraził się teraz Trybunał braciom Kaczyńskim. A przecież sędziowie dostali niebywałą szansę udowodnienia, że jednak są lojalni wobec ekipy rządzącej. Cóż… nie skorzystali. Teraz jeśli jeszcze Trybunał orzeknie, że ustawa lustracyjna, bądź niektóre jej zapisy nie są zgodne z Konstytucją, na pewno usłyszymy z ust premiera, że sędziowie wpisują się w obronę jakiegoś mitycznego układu i nie pozwalają PiSowi reformować państwa.
Dobrze, że są nadal w Polsce instytucje, których nie zawłaszczył jeszcze PiS, czy jak to mówi prezes, „których nie odzyskali Kaczyńscy”. Niezależność, neutralność tych instytucji świadczy o tym, że demokracja u nas ma się dobrze. A tym, że za chwilę premier wyleje na Trybunał Konstytucyjny wiadro pomyj, nie należy wcale się przejmować. Na szczęście on sobie tylko tak gada. Tak jak sobie gadał o Rokicie, który miał być niby politycznym zbrodniarzem, a potem proponował mu intratną posadę za przejście do PiS- u, czy tak jak gadał o warcholstwie Leppera, a potem (wprawdzie pod osłoną nocy i bez udziału kamer) przywrócił go na poprzednie stanowisko. Trzeba jednak być czujnym, by tym razem paplanina premiera nie zamieniła się w jakiś projekt ustawy uderzający w TK. Nigdy bowiem nie wiadomo, co takiemu sfrustrowanemu człowiekowi może przyjść do głowy.



Komentarze
Pokaż komentarze