Dziś, jako co roku z okazji Dnia Dziecka, zebrał się dziecięcy Sejm. Na trudne pytania młodych obywateli odpowiadał m.in. minister edukacji Roman Giertych. Miło było popatrzeć na pełne entuzjazmu, nie zdegenerowane, przejęte swoją rolą twarze małych parlamentarzystów. Taki widok budzi nadzieję…
Aaaale fajnie. Dziś w Sejmie nie było obelg, kłótni i teatralnych gestów. Ci, którzy zasiedli w poselskich fotelach nie dzielą się na PO i PiS, nie ma w śród nich obrońców IIIRP i prekursorów IV, nie ma „bandytów”, złodziei”, „kaczystów” i „moherowych beretów”. Nikt nikogo nie wzywa do dymisji, nikt nie powtarza, że ktoś tam musi odejść. Młodzież zgromadzona dziś w Sejmie wie jakiej wagi decyzje są podejmowane w tym budynku, ale na szczęście ma jeszcze idealistyczne wyobrażenie o pracy tych, którzy owe decyzje podejmują.
Ciekawe czy ktoś z dzisiejszych uczestników dziecięcych obrad wróci do „dorosłego” Sejmu jako przedstawiciel narodu? Jeśli tak, to czy będzie pamiętał lekcję dnia dzisiejszego? Czy też szybko zamieni się w politycznego cwaniaka, do którego pasować będą słowa piosenki, a które dedykuję dzieciom „dużego” Sejmu: „Świat dorosłych jest tak wielki, oni sami są tak mali. Wielkie głupstwa wyczyniają, jakby nie dorośli wcale! Mali ludzie patrzą na nich z góry, robiąc wielkie oczy. Zdziecinniały świat dorosłych dzieciom już wychodzi bokiem!”



Komentarze
Pokaż komentarze