1
Miasto nazywało się Equilibrium.
Jego plan był niezwykle prosty.
Na niemal każdej ulicy znajdował się sklep z napojem zwanym Tonikiem.
Tonik nie był zakazany ani szczególnie promowany.
Po prostu był częścią życia miasta.
Ludzie kupowali go tak naturalnie, jak kiedyś kupowano chleb.

2
W całym mieście istniała tylko jedna księgarnia.
Stała przy bocznej ulicy.
Nie była zamknięta.
Ale nie była też szczególnie potrzebna.
Większość mieszkańców przechodziła obok niej z lekkim zdziwieniem —
jakby widzieli relikt z innej epoki.

3
Ekonomiści miasta tłumaczyli to spokojnie.
— Struktura podaży — mówili — jest funkcją popytu.
Jeżeli coś jest potrzebne wielu ludziom, pojawia się wszędzie.
Jeżeli coś potrzebne jest niewielu, pojawia się rzadko.
Dlatego w Equilibrium istniało:
wiele sklepów z Tonikiem
i jedna księgarnia.
4
Pewnego dnia pojawił się spór.
Nie dotyczył książek.
Dotyczył miejsca księgarni w strukturze miasta.
Ktoś uznał, że działalność ta nie odpowiada już społeczno-gospodarczemu przeznaczeniu przestrzeni handlowej.
Sprawa trafiła do sądu.
5
Sędzia był człowiekiem spokojnym.
Nie był przeciwnikiem książek.
Ale wiedział, że prawo nie działa w oderwaniu od społeczeństwa.
Prawo działa w strukturze życia społecznego.
6
Na rozprawie wystąpił ekonomista.
— Miasto jest systemem równowagi — powiedział.
— Struktura handlu odzwierciedla potrzeby mieszkańców.
Sędzia zapytał:
— Czy to znaczy, że księgarnia nie jest potrzebna?
Ekspert odpowiedział ostrożnie:
— To znaczy, że jej funkcja nie odpowiada już dominującej strukturze potrzeb.
7
Księgarz powiedział spokojnie:
— Ale książki mają wartość niezależnie od tego, ilu ludzi je czyta.
Sędzia skinął głową.
— To prawda — powiedział.
— Jednak prawo musi brać pod uwagę warunki życia społecznego.
8
Wtedy jeden z ekspertów przywołał pojęcie znane z historii prawa:
zwyczaj.
— Zwyczaj — powiedział — często ujawnia rzeczywiste zasady życia społecznego.
I przypomniał stare przysłowie:
„Kowal zawinił, cygana powiesili.”
Na sali zapadła cisza.
9
Ekspert wyjaśnił spokojnie:
— W dawnych społecznościach kowal był niezbędny.
— Bez niego nie mogła funkcjonować cała wspólnota.
— Dlatego, nawet gdy zawinił, społeczność szukała rozwiązania, które nie zniszczy struktury jej życia.
— Kara spadała na kogoś, kto nie był dla tej struktury niezbędny.
10
Księgarz zapytał:
— Czy chce pan powiedzieć, że to była sprawiedliwość?
Ekspert odpowiedział:
— Nie.
— To była logika przetrwania struktury społecznej.
11
Sędzia milczał przez chwilę.
Potem przywołał myśl filozofa prawa, którą pamiętał ze studiów.
Prawo naturalne — mówił Rudolf Stammler — posiada:
niezmienną formę
i zmienną treść.
Forma pozostaje ta sama.
Ale treść zależy od warunków życia społecznego.
12
Sędzia spojrzał na miasto.
Na ulicach było wiele sklepów z Tonikiem.
Księgarnia była jedna.
Nie oceniał tego.
Ale rozumiał, że struktura społeczna nie powstaje przypadkiem.
Powstaje z powtarzających się wyborów ludzi.

13
Wyrok był spokojny.
Sędzia nie powiedział, że księgarnia jest zła.
Powiedział tylko:
„Sąd stwierdza, że działalność ta nie odpowiada obecnej strukturze społeczno-gospodarczej miasta.”
Księgarz zapytał:
— Czyli książki przestały być potrzebne?
Sędzia odpowiedział:
— Nie.
— To dlaczego przegrywam?
Sędzia chwilę milczał.
— Ponieważ miasto jest inne niż kiedyś.
14
Kiedy księgarz wychodził z sądu, zatrzymał się na rogu ulicy.
Patrzył na miasto.
Widział sklepy z Tonikiem.
Wiedział, że nikt nie zapisał tej struktury w żadnej ustawie.
A jednak to właśnie ona
decydowała o tym,
co jest dziś normalne,
a co staje się zbędne.
15
I wtedy zrozumiał coś jeszcze.
W tym procesie najważniejszym świadkiem nie był ekspert.
Nie był nim także sędzia.
Najważniejszym świadkiem była struktura miasta.
Bo to ona — cicho i bez słów —
powiedziała sądowi,
co w tej epoce oznacza stabilizacja życia społecznego.



Komentarze
Pokaż komentarze