
1. Człowiek i ten człowiek
W tekście o tożsamości człowieka pytaliśmy:
co pozwala rozpoznawać człowieka jako człowieka mimo biologicznych, historycznych i kulturowych reorganizacji?
Pozostaje jednak pytanie inne:
co sprawia, że konkretny człowiek pozostaje właśnie tym indywiduum?
Nie:
człowiekiem.
Lecz:
tym człowiekiem.
2. Rodzaj i egzemplarz
„Człowiek” oznacza:
rodzaj.
„Ten człowiek” wskazuje:
konkretne indywiduum.
Dwóch ludzi może posiadać:
podobną anatomię,
ten sam język,
ten sam zawód,
podobne poglądy,
zbliżony wiek,
a mimo to pozostają:
dwoma numerycznie różnymi osobami.
To podstawowe rozróżnienie między:
tożsamością rodzajową
a:
reidentyfikacją indywiduum.
3. Jeden człowiek — wiele stanów
Ale sytuacja natychmiast się komplikuje.
Ten sam człowiek jest kolejno:
niemowlęciem,
dzieckiem,
uczniem,
dorosłym,
pracownikiem,
rodzicem,
obywatelem,
człowiekiem starszym.
Zmienia:
ciało,
pamięć,
wiedzę,
charakter,
poglądy,
role,
cele,
relacje.
A jednak mówimy:
to nadal ten sam człowiek.
4. Problem odwrotny
Możemy jednak odwrócić pytanie.
Miliony ludzi uczą się:
tych samych języków,
w tych samych typach szkół,
wykonują podobne zawody,
korzystają z tych samych mediów,
wchodzą w analogiczne role rodzinne,
polityczne,
zawodowe.
Czy zatem:
wiele biologicznych indywiduów może realizować te same struktury mentalne i społeczne?
Tak.
I właśnie tutaj zaczyna się:
problem indywiduum.
5. Wheeler odwrócony
W hipotezie Wheelera mieliśmy:
wiele obserwowanych elektronów
i hipotetycznie:
jedno indywiduum posiadające wiele wystąpień.
W przypadku człowieka możemy postawić pytanie odwrotne:
mamy wiele niewątpliwie różnych biologicznych indywiduów — ale ile niezależnych struktur myślenia, języka, działania i wartości rzeczywiście one realizują?
Nie chodzi o twierdzenie:
„wszyscy ludzie są jednym człowiekiem”.
To byłoby absurdalne.
Chodzi o rozróżnienie:
indywidualności numerycznej
od:
indywidualności strukturalnej.
6. Indywidualność biologiczna nie wystarcza
Każdy konkretny organizm posiada:
własną historię rozwoju,
własną lokalizację,
własną trajektorię biologiczną.
To bardzo silna podstawa:
reidentyfikacji organizmu.
Ale z faktu:
że organizm jest indywidualny,
nie wynika jeszcze:
że wszystkie jego:
myśli,
wartości,
język,
przekonania,
role
są równie indywidualne.
7. Narodziny nie tworzą indywiduum ex nihilo
Narodziny są:
fundamentalnym progiem reorganizacji.
Nie są jednak biologicznym początkiem organizmu.
Organizm posiada:
wcześniejszą historię rozwojową.
Narodziny zmieniają przede wszystkim:
środowisko,
sposób regulacji,
relacje społeczne,
status prawny i kulturowy.
Biologiczna genealogia:
już trwa.
8. Narodziny jako próg otwarcia społecznego
Po narodzinach zmienia się jednak radykalnie:
przestrzeń relacji.
Organizm zostaje włączony w:
rodzinę,
język,
normy,
imiona,
role,
oczekiwania,
instytucje.
Otrzymuje:
imię,
nazwisko,
miejsce w genealogii rodzinnej,
miejsce społeczne.
Indywiduum biologiczne zaczyna być:
indywiduum społecznym.
9. Dziecko nie rodzi się z gotowym „ja”
Nie musimy przyjmować metafizycznej tezy, że noworodek:
„nie posiada żadnego ja”.
Możemy powiedzieć ostrożniej:
dojrzała autoreprezentacja człowieka nie istnieje od początku w gotowej postaci.
Rozwija się poprzez:
interakcję,
pamięć,
język,
rozpoznawanie siebie,
reakcje innych.
Problem „kim jestem?” jest więc również:
problemem rozwojowym.
10. Mead: ja powstaje społecznie
George Herbert Mead uczynił z tego centralną tezę swojej teorii.
Dla Meada rozwój self związany jest z:
komunikacją,
przyjmowaniem ról,
zdolnością ujmowania siebie z perspektywy innych.
Dziecko uczy się nie tylko:
reagować na innych.
Uczy się:
widzieć siebie jako przedmiot możliwej reakcji innych.[^1]
11. „Ja” potrzebuje „ty”
To prowadzi do paradoksu.
Indywiduum, aby powiedzieć:
„ja”
musi wcześniej wejść w świat:
„ty”,
„on”,
„my”.
Autoreferencja powstaje więc:
w relacji.
Nie oznacza to:
że społeczeństwo jest „bardziej realne” od jednostki.
Oznacza:
indywidualność psychiczna rozwija się poprzez struktury, które przekraczają pojedyncze indywiduum.
12. Język istnieje przed mówiącym
Człowiek nie tworzy od początku:
języka,
którym później opisuje siebie.
Język jest:
zastany.
Kategorie:
„dobry”,
„zły”,
„matka”,
„praca”,
„pieniądz”,
„państwo”,
„Bóg”,
„wolność”,
„sukces”
istnieją społecznie zanim konkretne dziecko zacznie nimi operować.
13. Pierwszy paradoks indywiduum
Powstaje więc:
fundamentalny paradoks.
Żeby stworzyć własny opis siebie, indywiduum musi posłużyć się narzędziami, których samo nie stworzyło.
„Moje” ja jest od początku budowane:
częściowo z:
nie-moich elementów.
14. Rodzina jako pierwsza architektura
Rodzina dostarcza:
pierwszych stabilnych wzorców:
relacji,
ocen,
zakazów,
zaufania,
autorytetu,
konfliktu,
współpracy.
Nie determinuje jednoznacznie całego późniejszego człowieka.
Ale stanowi:
jedną z pierwszych struktur,
w których indywiduum uczy się:
kim jest
i:
czego może oczekiwać od innych.
15. Tożsamość jako rozwój psychospołeczny
Erik Erikson opisywał rozwój tożsamości jako proces zachodzący przez całe życie, w którym kolejne fazy przynoszą odmienne napięcia pomiędzy potrzebami jednostki a wymaganiami świata społecznego.[^2] W szczególności jego teoria wiąże okres dorastania z problemem tożsamości i pomieszania ról, ale rozwój psychospołeczny nie kończy się na adolescencji.
16. Szkoła nie przekazuje tylko informacji
Szkoła uczy:
matematyki,
języka,
historii,
chemii.
Ale jednocześnie uczy:
czym jest:
ocena,
termin,
obowiązek,
hierarchia,
autorytet,
konkurencja,
współpraca,
sukces,
porażka.
Czyli przekazuje nie tylko:
treści,
ale:
strukturę uczestnictwa społecznego.
17. Uczeń jako nowa organizacja indywiduum
Dziecko staje się:
uczniem.
To nie jest jedynie:
zmiana miejsca pobytu.
Powstaje nowa rola:
z prawami,
obowiązkami,
kryteriami oceny,
oczekiwaniami.
Indywiduum zostaje:
zreorganizowane funkcjonalnie.
18. Czy rola jest człowiekiem?
Nie.
Uczeń:
nie jest całym człowiekiem.
Pracownik:
nie jest całym człowiekiem.
Rodzic:
nie jest całym człowiekiem.
Wyborca:
nie jest całym człowiekiem.
Każda rola wydobywa:
inne możliwości
i:
inne obowiązki.
19. Goffman: wielość prezentacji siebie
Erving Goffman pokazywał, że człowiek prezentuje siebie różnie zależnie od sytuacji społecznej; interakcje są organizowane przez role, ramy sytuacyjne i zarządzanie wrażeniem wywieranym na innych.[^3] Nie oznacza to, że każda osoba jest „fałszywa”. Oznacza, że społeczne „ja” jest częściowo sytuacyjne.
20. Jeden człowiek — wiele person
Ten sam człowiek może być:
inny wobec:
dziecka,
szefa,
podwładnego,
rodzica,
przyjaciela,
urzędnika,
wyborcy.
Nie muszą to być:
różni ludzie.
Są to:
różne organizacje tego samego indywiduum w różnych układach relacyjnych.
21. Wielość ról nie oznacza wielości osób
Musimy więc zachować:
zasadę separacji.
wielość ról ≠ wielość indywiduów.
Tak jak:
wiele stanów atomu
nie oznacza automatycznie:
wielu atomów,
tak:
wiele ról społecznych
nie tworzy automatycznie:
wielu osób.
22. Ale role mogą pozostawać w konflikcie
Problem powstaje, gdy:
rola zawodowa
żąda czegoś innego niż:
rola rodzinna,
a przekonanie polityczne:
czegoś innego niż:
interes ekonomiczny.
Wtedy jedność indywiduum nie polega na:
braku różnic.
Polega na:
organizowaniu konfliktujących komponentów.
23. Indywiduum jako miejsce integracji
Możemy więc postawić pierwszą definicję:
indywiduum ludzkie jest genealogicznie ciągłym systemem, w którym biologiczne, psychiczne i społeczne komponenty są integrowane w jedną trajektorię działania i doświadczenia.
Jedność nie oznacza:
jednorodności.
24. Praca reorganizuje człowieka
Zawód nie tylko:
dostarcza dochodu.
Może reorganizować:
rytm dnia,
język,
kompetencje,
sieć relacji,
sposób wartościowania,
autoprezentację,
przyszłe oczekiwania.
„Jestem lekarzem”,
„jestem nauczycielem”,
„jestem przedsiębiorcą”
mogą stać się:
elementem odpowiedzi na pytanie:
kim jestem?
25. Ale zawód również nie jest całym indywiduum
Utrata pracy:
nie powoduje automatycznie:
utraty osoby.
Zmiana zawodu:
nie tworzy nowego człowieka.
To pokazuje:
że tożsamość zawodowa jest:
ważną,
ale:
lokalną sygnaturą indywiduum.
26. Polityka dostarcza gotowych pakietów sensu
Podobnie polityka.
Kategorie:
lewica,
prawica,
liberalizm,
konserwatyzm,
państwo,
naród,
wolność,
równość
są:
historycznie i społecznie wytworzonymi strukturami.
Jednostka może je:
przyjmować,
modyfikować,
łączyć,
odrzucać.
27. Poglądy nie muszą być całkowicie własne
Człowiek często mówi:
„to jest mój pogląd”.
Ale genealogia tego poglądu może prowadzić przez:
rodzinę,
szkołę,
książki,
grupę społeczną,
telewizję,
internet,
partię,
autorytet,
doświadczenie osobiste.
„Mój” nie musi znaczyć:
„stworzony przeze mnie od początku”.
28. Posiadanie nie jest autorstwem
To prowadzi do fundamentalnego rozróżnienia:
posiadanie przekonania ≠ autorstwo przekonania.
Mogę posiadać:
myśl,
którą przejąłem.
Mogę jednak później:
sprawdzić ją,
odrzucić,
uzasadnić,
przeformułować.
Wtedy zmienia się:
status tej samej treści w strukturze mojego „ja”.
29. Indywidualność strukturalna
Możemy teraz zdefiniować:
indywidualność strukturalną.
Nie polega ona na tym, że:
nikt inny nie posiada podobnych elementów.
Polega na:
unikalnej historii ich połączenia, selekcji i reorganizacji w danym indywiduum.
30. Wielu ludzi może realizować podobny program
Miliony ludzi mogą posiadać:
ten sam język,
podobne wykształcenie,
ten sam zawód,
podobny światopogląd.
Na pewnym poziomie są:
strukturalnie podobni.
Ale nie wynika z tego:
że są jednym indywiduum.
31. Numeryczna indywidualność pozostaje
Każdy posiada:
własne ciało,
własną lokalizację,
własną historię przyczynową,
własną perspektywę pierwszoosobową,
własną sieć relacji.
Dlatego:
powtarzalność treści nie znosi numerycznej indywidualności człowieka.
32. „Pozorne indywidua” — tylko w jednym sensie
Można więc mówić o:
pozornej indywidualności
wyłącznie w bardzo ograniczonym znaczeniu.
Nie:
że osoby są pozorne.
Lecz:
że pewne treści uważane przez nie za absolutnie indywidualne mogą być:
masowo reprodukowane przez wspólne struktury społeczne.
33. Socjalizacja produkuje podobieństwo
Rodzina,
szkoła,
język,
religia,
prawo,
praca,
media
wytwarzają:
pewien zakres podobieństwa.
Bez niego:
społeczeństwo nie mogłoby:
komunikować się,
koordynować,
przekazywać wiedzy.
Socjalizacja nie jest więc:
z definicji zniewoleniem.
Jest również:
warunkiem komunikacji.
34. Ale socjalizacja może ograniczać przestrzeń możliwości
Każdy system społeczny selekcjonuje:
pewne zachowania,
języki,
wartości,
role.
Część alternatyw pozostaje:
niewidoczna,
niedopuszczalna,
nienazwana.
To łączy problem indywidualności z naszym wcześniejszym problemem:
wolności poprzez reorganizację.
35. Habitus
Pierre Bourdieu określał mianem habitus trwałe, nabyte dyspozycje organizujące sposób:
postrzegania,
oceniania
i działania.[^4]
Nie jest to:
program komputerowy.
Jest raczej:
historycznie wytworzona skłonność do określonych sposobów reagowania.
36. Człowiek nosi społeczeństwo w sobie
To pozwala powiedzieć:
społeczeństwo nie istnieje tylko:
na zewnątrz człowieka.
Jego struktury mogą zostać:
zinternalizowane.
Norma zewnętrzna może stać się:
„tak się po prostu robi”.
Wtedy kontrola nie musi działać:
przez rozkaz.
Działa:
przez dyspozycję.
37. Gdzie zaczyna się „moje”?
Pytanie staje się trudniejsze.
Jeżeli język:
otrzymałem,
normy:
przejąłem,
wzory zachowania:
wyuczyłem,
pragnienia są częściowo:
społecznie kształtowane,
to co dokładnie oznacza:
„moja decyzja”?
38. Odpowiedź nie może brzmieć: „bez wpływów”
Człowiek całkowicie:
niezależny od języka,
historii,
ciała,
kultury,
innych ludzi
nie byłby:
bardziej indywidualny.
Byłby:
niemożliwy do opisania jako realny człowiek.
Indywidualność nie może oznaczać:
braku genealogii.
39. Autonomia nie jest brakiem przyczyn
Dlatego również:
autonomia
nie powinna oznaczać:
„działania bez wcześniejszych przyczyn”.
Bardziej użyteczne pytanie brzmi:
co indywiduum potrafi zrobić z przyczynami, które je ukształtowały?
40. Pierwszy poziom indywidualizacji
Pierwszy poziom jest:
biologiczny.
Organizm posiada:
odrębną trajektorię.
41. Drugi poziom
Drugi jest:
społeczny.
Człowiek otrzymuje:
imię,
język,
role,
miejsce w strukturze społecznej.
42. Trzeci poziom
Trzeci jest:
psychologiczny.
Powstają:
pamięć autobiograficzna,
preferencje,
charakterystyczne sposoby reagowania,
projekty,
relacje.
43. Czwarty poziom
Czwarty możemy nazwać:
narracyjnym.
Człowiek zaczyna wiązać:
wydarzenia
w:
historię własnego życia.
44. Ricoeur: „kto?” zamiast tylko „co?”
Paul Ricoeur rozwijał pojęcie:
tożsamości narracyjnej.
Pytanie o osobę nie sprowadza się wtedy do:
„jakie właściwości posiada?”.
Pytamy:
kto to zrobił?
kto był wcześniej?
jaką historię można opowiedzieć o tej osobie?
Narracja staje się jednym ze sposobów integrowania zmiany z ciągłością.[^5]
45. Idem i ipse
Ricoeur rozróżnia:
idem
— tożsamość tego, co pozostaje takie samo,
oraz:
ipse
— tożsamość „kto”, która może utrzymywać się mimo zmiany właściwości.[^6]
To niezwykle dobrze pasuje do naszego programu.
Człowiek nie musi być:
taki sam,
aby pozostawać:
tym samym indywiduum.
46. Narracja nie jest archiwum
Historia własnego życia nie jest:
prostym odtworzeniem wszystkich zdarzeń.
Jest:
selekcją,
hierarchizacją,
interpretacją.
To samo zdarzenie może zostać później:
zrozumiane inaczej.
Zmienia się:
jego miejsce w:
całości biografii.
47. Przeszłość biologicznie się nie zmienia, znaczenie może
Nie zmieniamy:
tego, co zaszło.
Możemy jednak zmienić:
jak wydarzenie zostaje:
zintegrowane z naszym aktualnym „ja”.
To jest:
reorganizacja narracyjna.
48. Psychologia narracyjna
W psychologii Dan McAdams rozwija pojęcie narracyjnej tożsamości jako rozwijającej się historii życia, która organizuje autobiograficzną przeszłość i wyobrażoną przyszłość; badania rozwojowe wskazują, że zdolność do tworzenia bardziej zintegrowanej autobiograficznej narracji rozwija się stopniowo od dzieciństwa przez adolescencję i dorosłość.[^7]
49. Tożsamość nie jest pamięcią
Nie możemy jednak powiedzieć:
jestem wyłącznie tym, co pamiętam.
Pamięć:
jest fragmentaryczna.
Człowiek nie pamięta:
większości własnego życia.
Nie pamięta:
okresu niemowlęcego,
snu,
niezliczonych codziennych czynności.
A mimo to nie przestaje:
być tym samym organizmem ani automatycznie tą samą osobą.
50. Locke i świadomość
John Locke uczynił ciągłość świadomości centralną dla problemu tożsamości osobowej; jego analiza w Essay Concerning Human Understanding stała się jednym z punktów wyjścia nowoczesnej debaty o osobowym trwaniu.[^8]
51. Problem pamięci
Już Butler i Reid zauważyli jednak:
że pamięć nie może po prostu:
tworzyć tożsamości.
Żeby autentycznie pamiętać:
moje wcześniejsze doświadczenie,
muszę już pozostawać w odpowiedniej relacji z:
podmiotem tamtego doświadczenia.
Pamięć jest więc:
potężnym świadectwem ciągłości,
ale trudno uczynić z niej:
jedyny fundament identyczności.[^9]
52. Ciągłość psychologiczna
Współczesne teorie często zastępują prostą pamięć:
szerszym pojęciem:
ciągłości psychologicznej.
Chodzi o odpowiednio powiązane:
przekonania,
intencje,
preferencje,
wspomnienia,
zdolności,
plany.
Nie musi istnieć:
jedno wspomnienie łączące początek z końcem.
Może istnieć:
łańcuch kolejnych powiązań.
53. Ale istnieje konkurencyjna odpowiedź
Inne teorie twierdzą:
że jesteśmy przede wszystkim:
organizmami biologicznymi
i trwamy tak długo, jak trwa:
ten sam organizm.
Debata pomiędzy:
ciągłością psychologiczną
a:
animalizmem
pokazuje, że „tożsamość osoby” nie posiada jednej powszechnie zaakceptowanej metafizycznej definicji.
54. Nie musimy teraz rozstrzygać metafizyki
Dla naszego programu ważniejsze jest:
co innego.
Biologiczna ciągłość,
psychologiczna ciągłość,
narracyjna ciągłość,
społeczna reidentyfikacja
mogą:
w typowych przypadkach
wskazywać:
to samo indywiduum.
Ale nie są:
tą samą relacją.
55. Znowu Tezeusz
Człowiek jest więc:
bardziej skomplikowanym Tezeuszem.
Zmienia:
materię ciała,
wiedzę,
poglądy,
role,
cele.
A jednak różne sygnatury:
biologiczne,
psychologiczne,
prawne,
społeczne
zwykle pozostają:
skorelowane.
56. Kryzys ujawnia strukturę
Dopiero przypadki graniczne pokazują:
że sygnatury mogą się rozdzielić.
I wtedy pytanie:
„czy to nadal ten sam człowiek?”
zaczyna znaczyć:
co dokładnie?
Ten sam:
organizm?
podmiot prawny?
charakter?
świadomość?
autor wcześniejszych zobowiązań?
narracja biograficzna?
57. Jedno indywiduum może radykalnie zmienić poglądy
Człowiek może:
zmienić religię,
ideologię,
zawód,
partnera,
kraj,
język codzienny,
styl życia.
Nie mówimy automatycznie:
powstała nowa osoba.
Treść może ulec:
radykalnej reorganizacji,
przy zachowaniu:
reidentyfikacji indywiduum.
58. Tożsamość nie polega więc na zachowaniu poglądów
Gdyby kryterium brzmiało:
„ta sama osoba posiada te same poglądy”,
każda głęboka zmiana przekonania:
niszczyłaby osobę.
To absurd.
Poglądy należą raczej do:
warstwy zmiennej.
59. Ale zmienne treści mogą stać się konstytutywne narracyjnie
Człowiek może powiedzieć:
„to przekonanie określa, kim jestem”.
Wtedy pogląd otrzymuje:
silny status w:
autoreprezentacji.
Ale nadal może zostać:
później odrzucony.
„Ja” może przetrwać:
utratę czegoś, co wcześniej uważało za:
swoją istotę.
60. Indywiduum potrafi reorganizować własną definicję
To prowadzi do:
bardzo ważnego momentu.
Człowiek nie tylko:
zmienia się.
Może zmienić:
kryterium, według którego sam siebie definiuje.
Ktoś może uważać:
„jestem przede wszystkim X”,
a później:
„X było tylko jedną fazą mojego życia”.
To jest:
meta-reorganizacja tożsamości.
61. Indywidualizacja pierwszego rzędu
Nazwijmy:
indywidualizacją pierwszego rzędu
proces, dzięki któremu powstaje:
niepowtarzalna konfiguracja doświadczeń,
relacji,
nawyków,
umiejętności,
pamięci.
Człowiek różnicuje się:
od innych.
62. Indywidualizacja drugiego rzędu
Ale istnieje proces mocniejszy.
Człowiek może uczynić:
własne ukształtowanie
przedmiotem:
refleksji.
Może powiedzieć:
tak mnie wychowano,
tego nauczyła mnie szkoła,
ten pogląd przejąłem od grupy,
ten nawyk jest automatyczny,
ta rola mnie ogranicza.
A następnie:
coś z tym zrobić.
63. Autonomia jako reorganizacja genealogii
Autonomia nie oznacza wtedy:
braku przeszłości.
Oznacza:
zdolność włączenia własnej genealogii do aktualnego procesu decyzyjnego i częściowej reorganizacji jej skutków.
Człowiek nie usuwa:
tego, co go ukształtowało.
Zmienia:
relację z tym.
64. Frankfurt: pragnienia wyższego rzędu
Harry Frankfurt w klasycznej analizie wolnej woli rozróżniał pragnienia:
pierwszego rzędu
od:
pragnień dotyczących własnych pragnień.
Człowiek może:
czegoś chcieć
i jednocześnie:
nie chcieć, aby właśnie to pragnienie kierowało jego działaniem.[^10]
65. „Ja” nie jest więc każdym własnym impulsem
To niezwykle ważne.
Jeżeli odczuwam:
gniew,
chęć,
strach,
impuls,
nie wynika automatycznie:
„to jest moja ostateczna wola”.
Mogę:
ocenić impuls
i:
go odrzucić.
Indywiduum posiada więc:
wewnętrzną strukturę hierarchiczną.
66. Ale drugi poziom nie jest magicznym centrum
Nie wolno jednak popełnić następnego błędu.
Pragnienia drugiego rzędu również posiadają:
genealogię.
Mogą pochodzić z:
wychowania,
religii,
terapii,
kultury,
refleksji,
doświadczenia.
Nie istnieje koniecznie:
ostatnie piętro,
na którym znajdziemy:
„czyste ja”.
67. Rekurencyjność indywiduum
Możemy mieć:
chęć,
ocenę chęci,
ocenę sposobu oceniania,
refleksję nad kryterium oceny.
Indywiduum jest więc:
rekurencyjne.
Może organizować:
własne organizowanie.
68. To łączy indywidualność z logosom
W tekście o logosie nazwaliśmy:
metaorganizacją
zdolność systemu do:
reorganizacji sposobu,
w jaki sam organizuje poznanie.
Tutaj pojawia się analogiczna możliwość:
indywiduum może reorganizować sposób, w jaki organizuje własne życie.
69. I z wolnością
W tekście o wolności doszliśmy do:
wolności metaoperacyjnej.
Nie chodzi o:
wykonywanie każdej operacji świadomie.
Chodzi o zachowanie zdolności:
kontroli,
rewizji,
odwołania,
zmiany celów.
Indywidualizacja drugiego rzędu jest:
psychologicznym odpowiednikiem tej struktury.
70. „Sam się zaprogramować” — metafora wymagająca ostrożności
Możemy powiedzieć:
człowiek potrafi:
„przeprogramować siebie”.
Ale tylko metaforycznie.
Nie posiada:
pełnego kodu źródłowego własnego mózgu.
Nie kontroluje:
każdej reakcji.
Nie tworzy siebie:
od zera.
Może jednak:
systematycznie reorganizować część własnych:
nawyków,
przekonań,
celów,
środowiska,
relacji.
71. Indywidualność nie jest absolutną autokreacją
Dlatego:
indywiduum autonomiczne ≠ causa sui.
Nikt nie wybiera:
genów,
pierwszego języka,
miejsca urodzenia,
pierwszego otoczenia.
Autonomia pojawia się:
później
i:
stopniowo.
72. Wolność rozpoczyna się wewnątrz uwarunkowań
To może być jedna z najważniejszych tez:
indywidualność nie polega na braku uwarunkowań, lecz na zdolności reorganizowania części własnych uwarunkowań z poziomu organizacji, który sam również posiada genealogię.
Nie ma:
punktu poza światem.
Jest:
rekurencja wewnątrz świata.
73. Czy to nadal determinizm?
Możliwe.
Ten tekst nie musi rozstrzygać:
czy ostatecznie każdy etap reorganizacji posiada:
w pełni deterministyczną historię fizyczną.
To inny problem.
Tutaj pytamy:
jaką architekturę posiada indywiduum, które traktujemy jako autora działania?
74. Sprawczość nie wymaga mikrozarządzania
Człowiek nie wydaje świadomie:
instrukcji każdemu mięśniowi.
Nie kontroluje:
każdego neuronu.
Mimo to:
może ustanowić cel:
„idę do sklepu”
i cały wielopoziomowy organizm:
realizuje go.
Podmiotowość może więc znajdować się:
na poziomie organizacji,
a nie:
pojedynczej operacji.
75. Indywiduum jako podmiot wielopoziomowy
Możemy wyróżnić:
poziom biologiczny — organizm,
regulacyjny — homeostaza i automatyzmy,
adaptacyjny — uczenie,
psychologiczny — pamięć, preferencje, emocje,
społeczny — role i normy,
narracyjny — historia własnego życia,
refleksyjny — ocena własnych stanów,
normatywny — pytanie, jakie cele warto uznać za własne.
Podmiot nie musi być:
uwięziony w jednym z nich.
Jest:
organizacją relacji pomiędzy nimi.
76. Indywiduum nie jest więc punktem
Tradycyjny obraz skłania do szukania:
jednego miejsca:
duszy,
ego,
centrum dowodzenia.
Nasza analiza wskazuje raczej:
indywiduum jest procesem integrującym wielość poziomów w genealogicznie ciągłą strukturę.
77. Nie oznacza to braku centrum operacyjnego
W konkretnych sytuacjach mogą powstawać:
dominujące cele,
decyzje,
priorytety.
Ale są one:
wynikiem organizacji systemu,
nie koniecznie:
głosem metafizycznego homunkulusa.
78. Wiele „ja” jednego człowieka
Możemy teraz odwrócić Wheelerowski problem jeszcze raz.
Jeden człowiek posiada:
„ja dziecka”,
„ja ucznia”,
„ja pracownika”,
„ja rodzica”,
„ja polityczne”,
„ja prywatne”.
Czy są to:
różne indywidua?
Nie.
Ale są:
różnymi organizacjami jednego indywiduum.
79. Co je łączy?
Nie:
identyczność poglądów.
Nie:
identyczność ciała w każdym szczególe.
Nie:
pełna pamięć.
Łączy je przede wszystkim:
genealogia.
Każda późniejsza konfiguracja:
powstaje z wcześniejszej
poprzez:
ciąg transformacji.
80. Genealogia własnego „ja”
Dlatego tytułowa:
genealogia własnego „ja”
jest czymś więcej niż:
biografią.
To struktura:
A → B → C → D,
w której kolejne organizacje człowieka powstają:
z poprzednich,
nawet jeśli:
przeczą części ich przekonań.
81. Bunt również należy do genealogii
Nastolatek może odrzucić:
wartości rodziców.
Ale jego bunt:
nie powstał poza:
historią rodzinną.
Jest:
jedną z możliwych reakcji na nią.
Negacja również:
należy do genealogii.
82. Zmiana poglądu nie usuwa poprzedniego człowieka
Człowiek może powiedzieć:
„kiedyś się myliłem”.
To zdanie zakłada:
ciągłość.
„Ja dzisiejszy” uznaje:
„mnie wcześniejszego”
za:
autora błędnego poglądu.
Czyli krytyka samego siebie wymaga:
reidentyfikacji poprzez zmianę.
83. Odpowiedzialność również zakłada ciągłość
Prawo i moralność opierają się na podobnej strukturze.
Człowiek może:
zmienić poglądy,
żałować,
naprawić szkodę.
Ale właśnie dlatego, że pozostaje:
odpowiednio powiązany z wcześniejszym sprawcą,
możemy mówić o:
odpowiedzialności.
Locke dostrzegał związek osoby, samoświadomości i przypisywania działań, nazywając „person” terminem o znaczeniu również forensycznym.[^11]
84. Społeczeństwo współreidentyfikuje indywiduum
Tożsamość konkretnej osoby nie jest jednak wyłącznie:
wewnętrznym aktem.
Inni mówią:
„to nadal on”.
Rodzina,
prawo,
dokumenty,
instytucje
utrzymują:
zewnętrzną ciągłość identyfikacyjną.
85. Dokument jako zewnętrzny nośnik genealogii
Akt urodzenia,
świadectwo,
dyplom,
historia zatrudnienia,
podpis,
fotografia,
dokument tożsamości
nie są:
człowiekiem.
Ale uczestniczą w:
społecznej procedurze jego reidentyfikacji.
Znów:
numerek nie jest płaszczem.
Ale może stabilizować:
relację wskazania.
86. Indywiduum częściowo istnieje poza własną pamięcią
Jeżeli człowiek nie pamięta:
swojego pierwszego dnia szkoły,
zdarzenie może być nadal:
częścią jego historii.
Potwierdzają je:
inni,
dokumenty,
zdjęcia,
konsekwencje.
Biografia indywiduum jest więc:
szersza niż:
jego aktualna pamięć autobiograficzna.
87. Zewnętrzna pamięć
Książki,
zdjęcia,
listy,
archiwa,
urządzenia cyfrowe
mogą działać jako:
zewnętrzne elementy pamięci.
To nie oznacza:
że są częścią mózgu.
Oznacza:
że tożsamość narracyjna korzysta również z:
struktur pozaorganicznych.
88. Indywiduum jest relacyjnie otwarte
Człowiek pozostaje:
biologicznie ograniczony skórą,
ale jego:
język,
pamięć społeczna,
role,
zobowiązania,
własność,
projekty
wychodzą poza:
ciało.
Indywidualność nie jest więc:
izolacją.
89. Otwartość nie niszczy indywidualności
Wręcz przeciwnie.
Dwie osoby mogą korzystać:
z tego samego języka
i:
tworzyć zupełnie inne wypowiedzi.
Mogą czytać:
tę samą książkę
i:
włączyć ją w dwie różne biografie.
Wspólny materiał kulturowy nie znosi:
indywidualnej trajektorii.
90. Indywidualność jako unikalna reorganizacja wspólnego
Możemy zatem postawić:
mocniejszą tezę:
indywidualność człowieka nie wymaga posiadania wyłącznie unikalnych składników; może polegać na unikalnej genealogii reorganizacji elementów, które w znacznej części są wspólne.
To bardzo podobne do:
cząsteczki.
91. Cząsteczka i człowiek
Cząsteczka nie musi posiadać:
unikalnego rodzaju elektronów.
Jej indywidualność powstaje:
z organizacji relacji.
Człowiek również nie musi posiadać:
unikalnego alfabetu,
języka,
kategorii społecznych.
Indywidualność powstaje z:
historii ich integracji.
92. Nie jest to redukcja człowieka do molekuły
Analogia dotyczy:
struktury problemu,
nie:
tożsamości ontologicznej poziomów.
Człowiek posiada:
pamięć,
refleksję,
język,
normatywność,
sprawczość społeczną.
To jakościowo nowe:
warstwy organizacji.
93. Wiele indywiduów — jedna matryca
Wracamy do początkowego pytania.
Może istnieć:
milion numerycznie różnych ludzi,
którzy na pewnym poziomie realizują:
ten sam:
język,
schemat zawodowy,
narrację polityczną,
wzorzec konsumpcji.
To jest:
wielokrotna realizacja jednej struktury.
94. Jedno indywiduum — wiele matryc
Jednocześnie jedna osoba może realizować:
wiele struktur:
rodzinną,
zawodową,
religijną,
polityczną,
ekonomiczną.
Czyli:
wiele osób może dzielić jedną strukturę, a jedna osoba może należeć do wielu struktur.
To podważa prosty obraz:
indywiduum = jeden program.
95. Człowiek jest przecięciem wielu genealogii
Każde indywiduum posiada:
genealogię biologiczną,
rodzinną,
językową,
edukacyjną,
zawodową,
kulturową,
polityczną,
narracyjną.
Nie wszystkie mają:
ten sam początek
ani:
ten sam kierunek.
Indywiduum jest:
miejscem ich integracji.
96. Ale „miejsce” nie oznacza biernego pojemnika
Człowiek nie jest:
pustym naczyniem,
do którego społeczeństwo nalewa:
treści.
Reaguje.
Selekcjonuje.
Odrzuca.
Łączy.
Błędnie interpretuje.
Tworzy.
Indywidualność powstaje:
w procesie tych operacji.
97. Zasada asymetrii socjalizacji
Możemy sformułować:
społeczeństwo dostarcza struktur wspólnych, ale sposób ich integracji nie jest identyczny dla wszystkich indywiduów.
Ta asymetria umożliwia:
różnicowanie.
98. Zasada genealogicznej indywidualności
Dwa indywidua mogą posiadać podobne aktualne właściwości, ale pozostawać różnymi indywiduami ze względu na odrębną genealogiczną ciągłość organizmu i biografii.
To nasz odpowiednik:
„taki sam ≠ ten sam”.
99. Zasada treściowej niewystarczalności
Ten sam zestaw poglądów, wartości i kompetencji nie wystarcza do numerycznej identyczności osób.
Dwie osoby mogą:
myśleć niemal identycznie
i nadal być:
dwiema osobami.
100. Zasada zmienności treści
Zmiana poglądów, wartości, zawodu lub roli nie wystarcza sama do przerwania reidentyfikacji indywiduum.
Indywidualność posiada:
większą tolerancję
niż:
aktualna treść psychiczna.
101. Zasada refleksyjnej reorganizacji
Szczególną własnością ludzkiego indywiduum jest możliwość uczynienia części własnych uwarunkowań przedmiotem refleksji i reorganizacji.
Nie oznacza to:
pełnej autokreacji.
Oznacza:
metaoperacyjność.
102. Zasada nieizolacyjności
Indywidualność nie wymaga izolacji od struktur społecznych; może powstawać właśnie poprzez swoisty sposób uczestniczenia w strukturach wspólnych.
To bardzo ważne.
Inaczej człowiek najbardziej:
indywidualny
musiałby być:
najbardziej odizolowany.
A nie ma ku temu podstaw.
103. Zasada wielorólności
Jedno indywiduum może realizować wiele nieidentycznych ról bez utraty numerycznej jedności.
Konflikt ról:
nie jest automatycznie:
rozpadem osoby.
104. Zasada narracyjnej rekonstrukcji
Indywiduum może reorganizować znaczenie własnej przeszłości bez zmiany faktu, że jest kontynuatorem podmiotu tamtych wydarzeń.
To pozwala:
uczyć się,
żałować,
reinterpretować,
przebaczać,
zmieniać.
105. Zasada niepełnego autorstwa
Nikt nie jest całkowitym autorem materiału, z którego buduje własne „ja”.
Ale z tego nie wynika:
że autorstwo nie istnieje.
Istnieje:
na poziomie:
wyboru,
integracji,
rewizji,
kontynuacji.
106. Autor nie tworzy alfabetu
Pisarz nie stworzył:
liter.
Nie stworzył:
języka.
Nie stworzył:
papieru.
A jednak może być:
autorem książki.
Podobnie człowiek nie tworzy:
całego materiału własnej psychiki.
Może jednak być:
w określonym sensie autorem:
organizacji własnego życia.
107. To może być najlepsza analogia autonomii
Autonomia nie wymaga:
stworzenia własnego alfabetu.
Wymaga:
możliwości napisania:
własnego tekstu.
Oczywiście:
tekst ten również powstaje:
w historii,
języku,
kulturze.
Ale nie jest przez to:
automatycznie cudzym tekstem.
108. Indywiduum jako autor redakcyjny
Jeszcze trafniejsza może być metafora:
redaktora.
Człowiek otrzymuje:
materiał.
Nie wybiera:
wszystkich jego źródeł.
Ale może:
usuwać,
łączyć,
przestawiać,
dopisywać,
zmieniać hierarchię.
Wtedy „ja” jest:
nie tyle twórcą ex nihilo,
ile:
ciągłym operatorem reorganizacji.
109. Autopoiesis indywiduum?
Możemy ostrożnie użyć analogii:
autopoietycznej.
Indywiduum utrzymuje:
własną organizację
poprzez:
ciągłą wymianę:
materii,
informacji,
relacji.
Nie zachowuje:
tych samych elementów.
Zachowuje:
zdolność reprodukcji własnej organizacji.
110. Ale człowiek potrafi zmieniać sposób reprodukcji siebie
Tu pojawia się:
coś więcej niż:
prosta homeostaza.
Człowiek może uznać:
nie chcę dalej reprodukować tego sposobu życia.
Zmienia:
zawód,
środowisko,
relacje,
poglądy,
rutynę.
System reorganizuje:
mechanizm własnej reprodukcji.
111. Indywiduum jako autopoiesis drugiego rzędu
Możemy więc zaproponować roboczo:
indywiduum ludzkie osiąga szczególny poziom organizacji wtedy, gdy nie tylko reprodukuje siebie, ale potrafi reorganizować warunki i reguły tej reprodukcji.
To bardzo bliskie:
wolności metaoperacyjnej.
112. Nie każdy człowiek realizuje tę możliwość w tym samym stopniu
Potencjał refleksji:
nie gwarantuje:
jego wykorzystania.
Człowiek może przez całe życie:
reprodukować otrzymane:
role,
poglądy,
schematy,
bez głębokiej rewizji.
Nie przestaje być:
indywiduum numerycznym.
Ale jego:
indywidualizacja refleksyjna
może pozostawać:
ograniczona.
113. Stopnie indywidualizacji
Możemy więc mówić nie tylko:
indywiduum / brak indywiduum,
lecz także o:
stopniu refleksyjnej indywidualizacji.
Nie chodzi o:
wartościowanie osoby.
Chodzi o zdolność:
rozpoznawania
i:
reorganizowania
własnych uwarunkowań.
114. Nie da się jednak całkowicie wyjść z systemu
Każda krytyka:
używa:
jakiegoś języka,
jakichś kategorii,
jakichś wartości.
Nie istnieje łatwo dostępny:
punkt absolutnie zewnętrzny wobec:
kultury,
ciała,
historii.
Indywidualizacja nie jest:
ucieczką poza wszystkie warunki.
115. Jest zmianą relacji do warunków
Dlatego najprecyzyjniej:
autonomia nie jest brakiem genealogii, lecz zdolnością reorganizowania relacji z własną genealogią.
To może być:
centralna teza całego tekstu.
116. Kanoniczna struktura reidentyfikacji indywiduum
Po „Tożsamości tożsamości” możemy zastosować naszą kanoniczną strukturę.
D — domena
biologiczna, psychologiczna, społeczna, prawna, narracyjna;
U — jednostka
konkretny człowiek;
K — rodzaj
organizm ludzki / osoba;
L — poziom organizacyjny
ciało, psychika, role, narracja, refleksja;
I — inwariant
genealogiczna ciągłość organizacji;
T — tolerancja
zmiana materii, przekonań, ról, charakteru;
G — genealogia
ciąg rozwojowy jednego indywiduum;
R — reguła transformacji
rozwój, uczenie, socjalizacja, refleksja, kryzys, zmiana roli;
B — granica
moment, w którym określony rodzaj ciągłości zostaje przerwany;
N — nierozgałęzienie
unikalność kontynuatora;
S — rozdzielczość
biologiczna, psychologiczna, prawna, społeczna;
Q — relacja poziomów
organizm — osoba — rola — narracja — podmiot normatywny.
117. Nie istnieje jedna sygnatura człowieka
Nie wystarczy:
DNA.
Nie wystarczy:
ciało.
Nie wystarczy:
pamięć.
Nie wystarczy:
imię.
Nie wystarczy:
charakter.
Nie wystarcza:
narracja.
Indywiduum ludzkie posiada:
wiele skorelowanych sygnatur.
118. Ale genealogia okazuje się szczególnie silna
Człowiek dzisiejszy nie musi być:
podobny psychologicznie
do dziecka sprzed pięćdziesięciu lat.
Ale dzisiejsza organizacja powstała:
z tamtej
przez:
ciąg procesów.
To właśnie:
genealogia
pozwala związać:
radykalnie różne stany.
119. Genealogia nie wystarcza do wszystkiego
Jak wcześniej:
nie wolno jej absolutyzować.
Biologiczna genealogia mówi:
skąd pochodzi organizm.
Nie rozstrzyga sama:
autonomii,
odpowiedzialności,
charakteru,
tożsamości narracyjnej.
Jest:
jedną z podstawowych osi.
Nie:
całą odpowiedzią.
120. Wiele pozornych indywiduów — poprawiona teza
Możemy teraz wrócić do prowokacyjnego pytania:
czy wielu ludzi jest tylko wieloma pozornymi indywiduami?
Odpowiedź:
nie na poziomie numerycznym.
Ale częściowo:
tak na poziomie niektórych powtarzalnych struktur treści.
Milion osób może być:
milionem realnych indywiduów,
a zarazem:
milionem realizacji kilku podobnych narracji społecznych.
121. Indywidualność numeryczna jest tania
W pewnym sensie:
wystarczy istnieć jako:
odrębny organizm
z własną historią,
aby być:
numerycznie innym.
Znacznie trudniejsze jest:
wytworzenie indywidualności refleksyjnej.
122. Indywidualność refleksyjna jest procesem
Nie otrzymujemy jej:
przy narodzinach.
Powstaje poprzez:
uczenie,
konfrontację,
błąd,
krytykę,
doświadczenie,
dialog,
zmianę.
Nigdy nie musi być:
ukończona.
123. „Ja” jako projekt niedomknięty
Człowiek może więc być:
tym samym indywiduum
bez posiadania:
raz na zawsze ustalonej definicji siebie.
Właśnie możliwość:
zmiany tej definicji
jest częścią:
jego indywidualności.
124. Człowiek nie zachowuje tożsamości mimo zmiany
Możemy nawet odwrócić klasyczne zdanie.
Nie:
człowiek zachowuje tożsamość mimo reorganizacji.
Lecz:
człowiek zachowuje indywidualną ciągłość poprzez zdolność do reorganizacji.
W niektórych przypadkach:
brak reorganizacji
mógłby oznaczać:
utratę zdolności adaptacyjnej.
125. Homeostaza i biografia
Organizm utrzymuje:
ciągłość biologiczną
poprzez:
ciągłą regulację.
Podobnie indywiduum psychiczne może utrzymywać:
ciągłość biograficzną
przez:
ciągłą reinterpretację nowych doświadczeń.
Stabilność nie jest:
bezruchem.
126. Tożsamość jako stabilność dynamiczna
Możemy więc mówić:
tożsamość indywiduum jest stabilnością dynamiczną genealogicznie ciągłego systemu zdolnego do integrowania zmian bez utraty unikalnej trajektorii.
To nie jest:
niezmienność.
127. Co jest więc inwariantem?
Nie:
konkretna myśl.
Nie:
zawód.
Nie:
pogląd polityczny.
Nie:
rola.
Najlepszym kandydatem jest:
ciągłość procesu organizującego kolejne stany w jedną genealogicznie związaną historię organizmu, osoby i sprawcy.
128. Ale dochodzi jeszcze autoreferencja
Człowiek nie tylko:
posiada historię.
Może wiedzieć:
że ją posiada.
Może powiedzieć:
„to byłem ja”.
Może również powiedzieć:
„nie chcę już być taki jak wtedy”.
Oba zdania wymagają:
tej samej podstawowej ciągłości.
129. Najgłębszy paradoks indywiduum
Żeby naprawdę się:
zmienić,
człowiek musi zachować:
wystarczającą ciągłość,
aby zmiana była:
jego zmianą.
Gdyby po zmianie nie pozostawała żadna relacja z wcześniejszym człowiekiem,
nie mielibyśmy:
transformacji.
Mielibyśmy:
zastąpienie.
130. Konkluzja. Jeden człowiek, wiele możliwych „ja”
Człowiek rodzi się:
nie jako czysta kartka,
ale również:
nie jako gotowa osoba społeczna i narracyjna.
Posiada:
biologiczną genealogię.
Następnie zostaje włączony w:
rodzinę,
język,
szkołę,
kulturę,
pracę,
politykę,
relacje.
Otrzymuje:
nazwy,
role,
normy,
historie,
wartości.
Znaczna część materiału, z którego zbuduje późniejsze:
„ja”,
nie została przez niego:
stworzona.
Dlatego:
numeryczna indywidualność
nie jest jeszcze:
pełną indywidualnością mentalną.
Wielu różnych ludzi może realizować:
te same języki,
role,
przekonania,
schematy.
Można więc mieć:
wiele realnych indywiduów biologicznych
i zarazem:
wiele realizacji tych samych struktur społecznych.
Ale na tym proces się:
nie kończy.
Człowiek może zacząć pytać:
dlaczego myślę właśnie tak?
skąd pochodzi ten pogląd?
dlaczego tego chcę?
czy ta rola mnie określa?
czy chcę nadal reprodukować ten sposób życia?
I wtedy pojawia się:
indywidualizacja drugiego rzędu.
Indywiduum nie tworzy siebie:
z niczego.
Nie opuszcza:
ciała,
historii,
kultury,
języka.
Ale zaczyna:
reorganizować relację z tym, co je ukształtowało.
Dlatego autonomia nie jest:
brakiem genealogii.
Jest:
zdolnością do włączenia własnej genealogii w proces dalszej reorganizacji.
Jeden człowiek może być kolejno:
dzieckiem,
uczniem,
buntownikiem,
pracownikiem,
rodzicem,
konserwatystą,
liberałem,
wierzącym,
niewierzącym,
człowiekiem sukcesu,
człowiekiem po porażce.
Nie wszystkie te stany są:
takie same.
Ale mogą należeć do:
jednej historii.
I odwrotnie:
miliony ludzi mogą wypowiadać:
te same zdania,
głosować podobnie,
wykonywać podobną pracę,
pragnąć podobnych rzeczy.
Nie stają się przez to:
jednym indywiduum.
Właśnie dlatego należy rozdzielić:
jedność indywiduum
od:
oryginalności jego treści.
Indywiduum nie jest:
sumą unikalnych elementów.
Jest:
unikalną genealogią reorganizacji elementów, z których ogromna część może być wspólna z innymi.
Możemy więc ostatecznie powiedzieć:
socjalizacja produkuje podobieństwo, doświadczenie produkuje różnicowanie, a refleksyjna reorganizacja może produkować autonomię.
Nie każda różnica jest:
wolnością.
Nie każde podobieństwo jest:
zniewoleniem.
Nie każda zmiana oznacza:
utratę siebie.
Najgłębsza tożsamość indywiduum może polegać właśnie na tym, że:
ten sam genealogicznie ciągły podmiot potrafi stawać się coraz mniej takim samym.
I dlatego:
indywiduum pozostaje tym samym nie dzięki niezmienności własnego „ja”, lecz dzięki ciągłości procesu, który może własne „ja” nieustannie reorganizować.
Przypisy
[^1]: G.H. Mead, Mind, Self, and Society, University of Chicago Press, 1934. Mead wiązał rozwój self z komunikacją, przyjmowaniem ról oraz zdolnością internalizacji perspektywy „uogólnionego innego”. W jego ujęciu self nie jest po prostu biologicznym indywiduum, lecz powstaje w procesie interakcji społecznej.
[^2]: E.H. Erikson, Childhood and Society, Norton, 1950; idem, Identity: Youth and Crisis, Norton, 1968. Erikson ujmował rozwój jako proces psychospołeczny rozciągnięty na cały cykl życia; kolejne fazy wiążą się z napięciami między rozwojem jednostki a środowiskiem społecznym.
[^3]: E. Goffman, The Presentation of Self in Everyday Life, Doubleday, 1959. Goffman analizował społeczne role, definiowanie sytuacji i zarządzanie wrażeniem jako podstawowe mechanizmy interakcji, wskazując na sytuacyjną wielość sposobów prezentowania tego samego człowieka.
[^4]: P. Bourdieu, Outline of a Theory of Practice, Cambridge University Press, 1977; idem, The Logic of Practice, Stanford University Press, 1990. Pojęcie habitusu opisuje historycznie wytworzone dyspozycje pozwalające powtarzać wzorce działania bez konieczności każdorazowego formułowania jawnej reguły.
[^5]: P. Ricoeur, Time and Narrative, t. III; idem, Oneself as Another, University of Chicago Press, 1992. Ricoeur rozwija koncepcję tożsamości narracyjnej jako odpowiedzi na pytanie „kto?”, w której ciągłość osoby może być integrowana poprzez opowieść mimo zmian jej właściwości.
[^6]: Ricoeurowskie rozróżnienie idem i ipse oddziela trwałość tego, co „takie samo”, od samotożsamości podmiotu, która może przetrwać zmianę charakteru czy innych własności. Zob. P. Ricoeur, Oneself as Another.
[^7]: D.P. McAdams, „Narrative Identity: What Is It? What Does It Do? How Do You Measure It?”, Imagination, Cognition and Personality 37(3), 2018; K.C. McLean i in., prace dotyczące rozwoju narracyjnej tożsamości. Psychologiczna koncepcja narracyjnej tożsamości opisuje integrującą historię życia jako dynamiczny poziom osobowości, rozwijający się wraz ze zdolnością do autobiograficznego rozumowania.
[^8]: J. Locke, An Essay Concerning Human Understanding, II, 27, „Of Identity and Diversity”. Locke wiązał tożsamość osoby z ciągłością świadomości, oddzielając ją od prostego zachowania tej samej substancji. Jego analiza pozostaje jednym z głównych źródeł współczesnych teorii psychologicznej ciągłości.
[^9]: J. Butler, „Of Personal Identity”, 1736; T. Reid, Essays on the Intellectual Powers of Man, 1785. Butler i Reid kwestionowali możliwość prostego utożsamienia pamięci z metafizyczną podstawą tożsamości osobowej; Reid wskazywał m.in. problem przechodniości i relacji między pamiętaniem a wcześniejszym istnieniem podmiotu.
[^10]: H.G. Frankfurt, „Freedom of the Will and the Concept of a Person”, The Journal of Philosophy 68(1), 1971. Frankfurt rozróżnił pragnienia pierwszego rzędu od pragnień i woli wyższego rzędu, tworząc wpływowy model osoby jako podmiotu zdolnego do ustosunkowania się do własnych motywacji.
[^11]: Locke określał „person” również jako termin forensyczny związany z przypisywaniem czynów, zasługi i odpowiedzialności inteligentnym sprawcom.
[^12]: D. Parfit, Reasons and Persons, Oxford University Press, 1984. Parfit radykalnie rozdzielał numeryczną tożsamość od psychologicznych relacji ciągłości i powiązania, stawiając pytanie, czy w problemie przetrwania identyczność jest zawsze tym, co naprawdę ma znaczenie.
[^13]: E.T. Olson, The Human Animal: Personal Identity Without Psychology, Oxford University Press, 1997. Animalizm ujmuje człowieka przede wszystkim jako organizm biologiczny i przeciwstawia się teoriom, według których nasze trwanie zależy wyłącznie od psychologicznej ciągłości. Współczesna debata nadal obejmuje konkurencyjne teorie fizyczne, psychologiczne i antykryterialistyczne.
[^14]: M. Schechtman, The Constitution of Selves, Cornell University Press, 1996; idem, Staying Alive: Personal Identity, Practical Concerns, and the Unity of a Life, Oxford University Press, 2014. Schechtman rozwija podejście, w którym jedność osoby wiąże się również z praktyczną organizacją życia, a nie wyłącznie z abstrakcyjnym kryterium metafizycznym.
[^15]: P.L. Berger, T. Luckmann, The Social Construction of Reality, Anchor Books, 1966. Autorzy analizują internalizację społecznie wytwarzanych znaczeń oraz rolę socjalizacji w reprodukcji świata społecznego.
Bibliografia
Berger P.L., Luckmann T., The Social Construction of Reality, Anchor Books, 1966.
Bourdieu P., Outline of a Theory of Practice, Cambridge University Press, 1977.
Bourdieu P., The Logic of Practice, Stanford University Press, 1990.
Erikson E.H., Childhood and Society, Norton, 1950.
Erikson E.H., Identity: Youth and Crisis, Norton, 1968.
Frankfurt H.G., „Freedom of the Will and the Concept of a Person”, The Journal of Philosophy 68(1), 1971.
Goffman E., The Presentation of Self in Everyday Life, Doubleday, 1959.
Locke J., An Essay Concerning Human Understanding, księga II, rozdz. 27.
McAdams D.P., „Narrative Identity: What Is It? What Does It Do? How Do You Measure It?”, Imagination, Cognition and Personality 37(3), 2018.
Mead G.H., Mind, Self, and Society, University of Chicago Press, 1934.
Olson E.T., The Human Animal: Personal Identity Without Psychology, Oxford University Press, 1997.
Parfit D., Reasons and Persons, Oxford University Press, 1984.
Reid T., Essays on the Intellectual Powers of Man, 1785.
Ricoeur P., Oneself as Another, University of Chicago Press, 1992.
Ricoeur P., Time and Narrative, University of Chicago Press.
Schechtman M., The Constitution of Selves, Cornell University Press, 1996.
Schechtman M., Staying Alive: Personal Identity, Practical Concerns, and the Unity of a Life, Oxford University Press, 2014.
Stanford Encyclopedia of Philosophy: „Personal Identity”, „Locke on Personal Identity”, „Reid on Memory and Personal Identity”, „George Herbert Mead”, „Paul Ricoeur”, „Compatibilism”.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)