
Aktualnym jest dość szeroko komentowany nius o tym, że Aleksander Łukaszenka postanowił oglądnąć mecz finałowy EURO2012 w Kijowie. Ewentualna obecność białoruskiego prezydenta na stadionie w Kijowie nasze media określaja mianem skandalu.
Przyznam, że osobiście nie mogę pojąć dlaczego zamiłowanie Łukaszenki do futbolu, mianuje się skandalem?
Mocno zjawiskową wydaje się być postawa w tej kwestii lidera Prawicy Rzeczpospolitej - Marka Jurka, który kategorycznie stwierdza, że ani B. Komorowski, ani żaden inny przedstawiciel “polskiej władzy” nie powinien być obecny na trybunach kijowskiego stadionu, z uwagi na obecność na nich Aleksandra Łukaszenki.
Otóż w opinii pana Jurka, to przedstawiciele “władz naszego kraju”, nie mogą uczestniczyć w - jak sam mówi - “publicznej aprobacie dla antypolskiej polityki Łukaszenki i przechodzić do porządku dziennego nad represjami wobec polskich działaczy".
Choć nie tak dawno pan Jurek wykazał się dozą zdrowego rozsądku, uświadamiając sobie, że na jego kanapie wieje pustką i zwrócił swoje działania w kierunku jedynej realnej siły mogącej w przyszłości przywrócić Polsce status państwa, to w tym przypadku lejce pana Jurka trochę się chyba znowu poplątały.
Jeżeli M. Jurek postrzega niejakiego Poczobuta jako polskiego działacza, to uważam, że niegodzi się polskiemu prawicowcomi, nazywać polakiem kogoś związanego z Gazetą Wyborczą, a właśnie za paszkwile pod adresem Łukaszenki na łamach GW, białoruskie władze postanowiły aresztować tego jegomościa.
Trzeba przy tym wiedzieć, że na panu Andrzeju Poczobucie ciąży wyrok pozbawienia wolności na 3 lata, którego wykonanie zawieszono na 2 lata wyrokiem sądu, który zapadł 5 lipca 2011 roku.
Tak więc, jeżeli pan Poczobut świadomie i z determinacją agenta GW (niektórzy niefrasobliwie mówią na takiego dziennikarz), kontynuował znieważanie Łukaszenki, to musiał się liczyć z konsekwencjami i należy się spodziewać, że wyrok zostanie odwieszony i że sąd dołoży panu Poczobutowi jeszcze jakąś nawiązkę.
Cały apel pana Jurka jawi się groteskowym, biorąc pod uwagę takie zdarzenia jak zablokowanie strony satyrycznej w polskiej sferze internetowej, poświęconej panu Komorowskiemu i zatrzymanie jej twórcy za “znieważanie polskiego prezydenta”.
To tylko jeden przykład na to, że u nas na codzień łamane są prawa obywatelskie, które można by tu mnożyć bez liku i wymienię choćby aresztowanie przed rozpoczęciem EURO2012 “Starucha”.
Nasza władza niczym nie rózni się w tym przypadku od tej białoruskiej.
Tak Polska jak i Białoruś są pod jurysdykcją Rosji, ale z tą subtelną róznicą, że Białoruś weszła w sojusz z Rosją zupełnie świadomie, podejmując samodzielną decyzję, a Polska została wmontowana w rosyjską strefę wpływów przez agentów Moskwy i Brukseli, nie biorąc pod uwagę tego, czy Kowalski ma ochotę mieszkać w kondominium.
Uważam więc, że to Aleksander Łukaszenka powinien zweryfikować swoją chęć oglądania finałowego meczu w towarzystwie takich indywiduów jak pan Komorowski.
Groźby i komiczne uwagi pod adresem Łukaszenki oprócz pana Jurka, wystosowali także Komorowski i Tusk, ale nad tymi postaciami, to tu się nie bedę rozwodzić w dbałości o estetykę swojego bloga.
Swoją drogą to ciekaw jestem komu pan Łukaszenka kibicował od początku Euro2012 i czy jego faworyci wezmą udział w finale? :)
(Fotografia pochodzi z sieci i załączam ją w celu uspokojenia emocji pana Jurka, a wzbudzeniu takowych wśród... wiadomo kogo)



Komentarze
Pokaż komentarze (6)