Nie ma najmniejszego znaczenia, czy brytyjski “New Statesman” jest pismem lewicowym, liberalnym, konserwatywnym, czy też jeszcze o innej orientacji politycznej.
Istotnym jest, że autor artykułu poświęconego pani Merkel i jej polityce, pisze prawdę.
U nas nikomu do łba by nie przyszło porównać faworytę naszego premiera do takich osobistości jak pan Adolf Hitler np..
Brytyjczycy pozostają jedynym narodem w Europie, który nie kala się na kolanach przed Niemcami, a raczej przed niemieckimi bankami.
Postawa takich brytyjskich polityków w europarlamencie jak pan Farage, jednoznacznie określa stosunek UK do Niemiec, jak i do samej Unii Europejskiej.
Za znaczący należy również uznać fakt, że na wyspach brytyjskich coraz głośniej mówi się o referendum w sprawie wystąpienia UK ze struktur unijnych, tym bardziej, że powszechnie wiadomym jest, iż Brytyjczycy nigdy nie będą należeć do strefy euro.
Jak się okazuje, to cały ten europejski kryzys jest mistyfikacją wyreżyserowaną przez niemieckie instytucje finansowe, oczywiście pod egidą rządu pani Merkel.
Celem takich operacji jest doprowadzanie kolejnych państw do upadków, czego przykładem niech będzie Grecja, która straciła już swoją suwerenność na rzecz Niemiec, podczas gdy kondycja gospodarcza samych Niemiec wydaje się być znakomitą.
Swojego czasu padła propozycja ze strony niemieckiej, że Grecy mogą pozbyć się swoich długów wobec Niemiec w zamian za scedowanie na ich rzecz kilku swoich wysp, których Grecja wszak posiada wiele.
Czy nie można więc uznać w takich okolicznościach, że mamy tu do czynienia już nie tylko z drapieżną polityką finansową ze strony niemieckiej, ale także z ekspansją terytorialną?
Po Grecji przyszła kolej na Hiszpanię, bowiem pani Merkel wyraziła zgodę na dofinansowanie banków hiszpańskich przez Niemcy.
Kto był na Balearach, to może zdążył się zorientować, że cały biznes turystyczny na tych wyspach jest w rękach niemieckich inwestorów.
Składając tam CV, starając się o pracę, pierwszym pytaniem pojawiającym się na interview jest, czy kandydat zna język nimiecki?
Jeżeli zauważymy, że dzieje się to na terenie Hiszpani, to można ulec dziwnym odczuciom, prawda?
O korzeniach naszego pana premiera powiedziano już wiele, tak więc zbędnym byłoby przypominanie o nich z mojej strony.
Proszę pamiętać, że Polska w dniu dzisiejszym jest położona również na terenach należących przed II WŚ do Niemiec.
Jeżeli Niemcy sugerują Grekom pozbycie się z zamian za umorzenie długów swoich wysp, a można się spodziewać, że wplątana w finansową matnię Hiszpania również spotka się z taką propozycją, to warto zapytać, czym Polska spłaci swój dług wobec Niemiec?
Tutaj można ponownie wspomnieć o korzeniach pana premiera i o tym, że jego rząd szykuje ustawę o prywatyzacji polskich lasów.
Kto ma choć trochę oleju we łbie, to z łatwością dostrzeże w tym wielki szwindel.
Tu już nie chodzi o to, że jakiś Wietnamczych, czy Katarczyk staną się właścicielami jakiejś części, bądź całej stoczni.
W przypadku prywatyzacji polskich lasów, gra idzie o polskie terytorium, którego lasy stanowią trzecią część.
Publicysta z “New Statesman” w artykule poświęconym szefowej niemieckiego rządu, ostrzega wszystkich przed tą postacią, pisząc, że jest ona większym zagrożeniem dla świata niźli Benjamin Netanjahu, Kim Dzong Un, czy też Mahmud Ahmadineżad.
Czy ma rację?
Czas niebawem pokaże.
Warto sobie uświadomić, że arogancja polityczna pani Merkel nie wynika jedynie z faktu, że czuje się ona silną, ale jest ona również wynikiem tego, że Niemcy posiadają potężnego sojusznika w postaci Rosji, o czym u nas się nie mówi w obawie przed słowem “kondominium”.
Ktoś spyta, czy jest w tym coś złego, że pan premier szuka sojuszów z silnymi?
Może i nic złego z takiego sojuszu by nie wynikało, gdyby Polska była dla Niemiec partnerem równorzędnym, a nie kredytobiorcą.
Na koniec ponownie wypada wspomnieć o korzeniach, na wypadek, gdyby ktoś nie pojął tytułu.



Komentarze
Pokaż komentarze