Moherowy Moherowy
385
BLOG

Prezydęty Europy

Moherowy Moherowy Polityka Obserwuj notkę 0

Zapewne wielu zna film J.Machulskiego pt. "Pieniądze to nie wszystko", który stanowi doskonałą wizualizację polskiej rzeczywistości dla potencjalnego widza zza granicy.

Posłużę się tutaj jedną sceną, która Polaka rozśmiesza, ale takiego np.Niemca, czy Francuza, to już niekoniecznie.
Podczas gdy na porannym spacerze pani Ala i jej kompani w postaciach pana Maślanki i pana Gołąbka, szukając butelek po winie, które ewentualnie można by spieniężyć, a za pozyskane środki nabyć upragnionego "Platonka", trafiają na rozbity samochód przy którym leży główny bohater filmu, pan Adamczyk.
Spacerowicze uznawszy, że ofiara wypadku jest martwa, po przeszukaniu kieszeni i natrafieniu na portfel z pieniędzmi, postanawiają podzielić pomiędzy siebie zawartość portfela, a ewentualne wyrzuty sumienia, niwelują stwierdzeniem, że to im się należy z tytułu poinformowania rodziny denata o wypadku.
Staraniem reżysera owa scena ma bawić, ale jeżeli oglądnie to mieniony Niemiec, to nie musi on się śmiać w momencie, kiedy trójka imbecyli okrada jeszcze ciepłego trupa.
 
Niedawno miałem okazję oglądnąć inny film, także rodzimej produkcji, ale film dokumentalny, podczas oglądania którego stwierdziłem, że w "Pieniądzach to nie wszystko" reżyser dopuścił się plagiatu, wykorzystując pewne fragmenty tekstów, a i przenosząc niektóre sytuacje do swojego filmu. Nie wiem, może było to uzgodnione z twórcami filmu, o którym to wspomniałem?
Film ów, to wyreżyserowany przez Ewę Borzęcką dokument pt. "Arizona".
Nie będę przytaczać treści filmu mając nadzieję, że potencjalny czytelnik tego wpisu znajdzie chwilę czasu, ażeby zapoznać się z filmem pani Borzęckiej, a zapewniam, że warto.
Powiem tylko, że film traktuje o prezydentach Europy, którymi byliśmy do niedawna, przez okres całych sześciu miesięcy.
 
Polska rzeczywistość to nie tylko mainstream.
Polska rzeczywistość to setki miejsc takich jak to przedstawione w "Arizonie" i nie ma co się zżymać, izolując się od takich zjawisk, bowiem od tego się nie ucieknie.
Jest to scheda jaką odziedziczyliśmy po epoce komunizmu w Polsce.
Takimi nas wyhodowano.
 
Dzisiaj wszyscy rozpamiętują np. o ustawie ACTA, egzaltując się przy tym, jak to bardzo jest cool, że młodzi wychodzą na ulicę, ażeby zamanifestować swój sprzeciw władzy.
Szczytujemy w momencie, kiedy słyszymy, że byli to nie tylko młodzi, bowiem i starych dewotów także można było spotkać z maską V, jaką nosił główny bohater filmu "V jak Vendetta".
Mnie osobiście także cieszy fakt, że młodzież dostrzega zjawisko olewania przez rząd wszystkich i wszystkiego, ale mam jedną małą uwagę.
Resort pod kierownictwem pani Szumilas postanowił, że dotychczasowe licea ogólnokształcące, zostaną zastąpione “liceami specjalistycznymi”, a owa innowacja wchodzi w życie już z początkiem nowego roku szkolnego, czyli we wrześniu 2012r.
Tragedia w owym przedsięwzięciu polega na tym, że z dotychczasowego programu edukacyjnego zniknie 90 godzin lekcyjnych historii, 60 godzin języka polskiego, a ze 150 godzin z przedmiotów ścisłych, obowiązkowymi będzie zaledwie 30.
Ktoś przy tej okazji stwierdził, że przyszli inżynierowie i ekonomiści o Powstaniu Listopadowym usłyszą ostatni raz mając 13 lat.
Tak więc jeżeli wszyscy potrafią się zmobilizować przeciwko ACTA, to dlaczego nie można zamanifestować swojego niezadowolenia z faktu, że z Polaków chce się uczynić niedouczoną trzodę?
Dlaczego nikt się nie domaga obowiązkowego języka angielskiego, już od pierwszej klasy szkoły podstawowej w takim samym wymiarze jak nauka języka polskiego?
No właśnie.
To by mogło spowodować, że w przyszłości młody człowiek z Polski, mógłby się domagać takiego samego wynagrodzenia za swoją pracę w którymś z unijnych krajów, jak jego kolega ze Skandynawii, który angielskim włada biegle, gdyż jego kraj mu to zagwarantował.
Brytyjski zmywak, niemieckie pole ogórkowe i francuska winnica - oto są miejsca przewidziane dla Polaczka, który potrafi policzyć w obcym języku do dziesięciu, a jedyne słowo, którego używa podczas konwersacji w języku Szekspira, to "fuck you".
Oczywiście jest wielu kretynów, którzy uznają, że po kiego ch...komuś potrzebny angielski, jeżeli jełop ze słomą w butach sam go nie zna i myśli, że Bóg przy tworzeniu ograniczył się do Polski.
Takim samym myśleniem charakteryzują się bohaterowie "Arizony".
Właśnie dzięki takim "jaśnie wielmożnym panom" - pomiotom praczek z polskich folwarków, puszczających się za kawałek szarego mydła z bolszewickimi kałmukami, a który to pomiot urósł potem do rangi sekretarzy, oficerów, którym status oficera nadawały oficerki i innych "profesorów" i "inżynierów", Polacy zostali skazani na bycie wiecznym "washerman'em".
 
Może więc warto by było przy okazji różnych protestów, domagać się od rządu, aby ten zaniechał jawnego wynarodowiania młodych Polaków poprzez założenie blokady na wiedzę.
Jestem pewny, że egzekwowanie swoich praw w tym zakresie, na pewno się opłaci przyszłym pokoleniom.
 
Oto film, który gorąco polecam, a który ukazuje nas -  prezydentów Europy:
 
 
   
 
Moherowy
O mnie Moherowy

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka